Translate

niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 7





 7





- Jakie to było miłe! Prawda Kama?- pisnęła po skończonej piosence Kinga.
- Taaa- odpowiedziała niechętnie.
- Nie podobało się wam?- zapytał Harry.
- Podobało się i to bardzo!- odpowiedziała z bananem na twarzy Kinga.
- Tak. Świetnie.- dodała Kama.
- wyglądacie na zmęczonych może wejdziecie do nas? Na śniadanie?- zapytała zadowolona Kinga.
- Naprawdę? Możemy?- zapytał z nie dowierzaniem Lou?
Kamila nie wyglądała na szczęśliwa z pomysłu Kingi.
- Tak. Zapraszamy!
- A Kamila nie będzie miała nic przeciwko temu?- zapytał Harry.
- Yy Nnnn- zaczęła Kama.
- Nie no co wy!? Żartujecie?- mówiła Kinga
- Yyyy ta możecie wejść- dodała Kamila.
Słysząc te słowa chłopcy weszli do domu. Stali trochę nie swojo w dużym salonie dziewczyn.
- Ej siadajcie. Chyba nie będziecie stać przy drzwiach cały dzień?- powiedziała Kinga z uśmiechem na twarzy wskazując dłonią na kanapę.
Wtedy chłopcy nieśmiało podeszli do kanapy i usiedli na niej. Myślę, ze byli zaskoczeni reakcją dziewczyn, tym że zaprosiły ich do domu, a jednocześnie zmęczeni ciężkim poprzednim, dniem.
- No to co zjecie?- zapytała Kinga kierując się w stronę kuchni.
Kamila usiadała  z założonymi rękoma po drugiej stronie pokoju na fotelu i cały czas patrzyła się na chłopców z morderczym spojrzeniem.
- No co się tak na mnie gapicie?- zapytała oschłym głosem.
- Kama bądź miła! To nasi goście!- krzyknęla z kuchni Kinga.
- Taaa zapominałaś dodać nie proszeni goście.
- Ale ty jesteś piękna jak tak się złościsz.- powiedział nagle Lou ze swoim czarującym uśmiechem.
- Yhy- odpowiedziała nie wzruszona Kamila wstając z fotela i kiedując się do swojego pokoju.
- Gdzie idziesz? Zostawisz nas samych w obcym domu?- zaputał Louis.
- Idę… a w ogóle czemu się pytasz gdzie idę! To chyba moja sprawa gdzie idę i po co idę a…
- Kaaaaaaaaaaaaamilaaa PZRESTAŃ- rozległ się krzyk dobiegający z kuchni.
- Dobra! Więc idę na górę do swego pokoju aby się ubrać, następnie umyć i uczesać żeby dopasować się do tych wszystkich plastikowych lalek które was otaczają. I nie zostawiam was samych w naszej kuchni znajduje się Kinga, która się wami zajmie- mówiła Kamila spokojnym, miłym i bardzo sztucznym tonem Kamila.
Wtedy Kamila weszła po schodach na górę. Przez całą jej długa drogę po schodach chłopcy patrzyli się na nią  niedowierzaniem.
Wtedy z kucni wyszła Kinga niosąc szklanki i sok.
- Przepraszam za nią. Ona wcale tak nie myśli. Porostu jest troszeczkę złą bo nie lubi jak się ją wcześnie budzi. Wiec co zjecie?
- Nie martw się. Chyba raczej nic. Chyba będziemy już szli.- powiedział Harry pijąc sok.
- Nie no co wy? Zostajecie!- chcę się wam odwdzięczyć. A Kamila…. zaraz jej przejdzie.
- No dobra.- dodał Niall.
- Więc co zjecie?
- Może nando`s?- zapytał z ogromnym uśmiechem Niall.
- Niall przestań!- powiedział Zayn patrząc na Niall`a. -Sory to jego ulubione danie. Mógł by jeść je cały czas. Dosłownie
- Ok. No to może dla Nialla nandos? A dla was?
- Takkkk- krzyknął Niall podskakując z kanapy.- Widzicie jak Kinga dobrze rozumnie moje potrzemy? Mogli byście się od niej uczyć! JA w domu tylko słyszę „wczoraj było!” Albo przed „chwilą już je zjadłeś”.
- Hahhahahahahhaahahhahhahhhahahh- wszyscy zaczęli się się śmiać.
- dobra ty idź na górę ubierz się i wgl zrób to co zwykle dziewczyny robią rano a my się wszystkim zajmiemy.- móił Harry podchodząc do Kingi, biorąc ją za rękę i zaprowadzając do schodów.
- Naprawdę? Nie. Nie mogę.
- Naprawdę. Poradzimy sobie. Przeciez nie pierwszy raz będziemy gotować.- odpowiedział Liam.- możesz mi zaufać.
- No dobra. Ale postaram się zrobić to wszystko jak najszybciej i zaraz wrócę do was. Pomogę wam!
Kinga zaprowadziła wtedy chłopaków do kuchni i pokazała podstawowe rzeczy. Następnie poszła na górę ubrać się, umyć i ogarnąć.
Chłopcy w tym czasie przygotowywali w tym czasie śńaidanie.
 Gdy Kinga się ubierał do jej pokoju weszłą Kamila która już była ubrana, umyta, umalowana i uczesana.
- Jezu! Ale żeś się odstawiła! To dla nich prawda?
- Nie no co ty! Ale nie po to tu przysząłam. Po co ty ich w ogóle zaprosiłaś do naszego domu?! Już nie pamiętasz…
- Kama przestań! Oni są inni! Napisali dal nas piękną piosenkę! Musimy się odwdzięczyć!
- No dobra. Postaram się być miła. Ale niczego nie obiecuję! A właśnie co ze śniadaniem? Zrobiłaś już? Tak szybko?
- A właśnie! Nie oni powiedzieli, zę zrobią. Miłe no nie?  Idź im pomóż, ok.?
- Jak to oni? Śniadanie?
- No widzisz mówiłam, że są inni! Pójdziesz?
- Dobra już idę. A ty się ogarniaj!
Kamila zeszła na dół i poszła do kuchni pomóc chłopakom w przygotowywaniu śniadania.
Chłopcy ładnie nakryli do stołu i przygotowali mnóstwo jedzenie.
Kamila wchodzi do kuchni.
- Jezu! Ile jedzenia! Nawet nie wiedziałam, że tyle go mamy! A my to wszystko zjemy?
- Ja sam bym je zjadł- mówił Niall już wcinając jakąś kanapkę- ale oczywiście zostawię też coś dla was.
- Kamila jak ty pięknie wyglądasz!- powiedział Lou z wielkim bananem na twarzy.
- Ta yhy.
- No tak naprawdę ślicznie.- dodał Zayn.
- No dobra dzięki.
Kamil wtedy naprawdę bardzo łądnie wyglądała. Założyła lekką sukienkę w drobne kwiatuszki, rozpuściła włosy i delikatnie się umalowała.
- Usiądź.- powiedział Louis do Kamili odsuwając jedno z krzeseł.
- yy dzięki - powiedziała siadając na wyznaczone przez Louisa miejsce.
- Co zjesz?- zapytał Lou siadając na krześle obok Kamili.
- No sama nie wiem tyle tego jest. Ale spokojnie. Sama umiem sobie nałożyć.
- Ok. chciałem być miły.- powiedział nakładając sobie jajecznicę na talerz.
Wtedy na dół zeszłą Kinga. Ubrana była w krótkie jeansowe spodenki z motywem flagi i biały T-shirt z napisem: „ I love my friends”. Umalowała się delikatnie i spięła włosy w luźnego warkocza.
- Jeeej. – Powiedział Harry na widok Kingi- Wyglądasz naprawdę super!
- Dziękuję- powiedział siadając na wolne krzesło obok Harrego.
Cała 7 zjadła ze smakiem pyszne śniadanie, które przygotowali chłopcy.
- Kama nie sadzisz że to trochę dziwne oni  są przystojni, grają na instrumentach, mają fanki, śpiewają, piszą piosenki i do tego jeszcze gotują. Ciekawe jakie mają jeszcze ukryte talenty.- mówiła Kinga. Oczywiście chłopcu to wszytsko słyszeli bo wciąż wszyscy siedziel przy stole.
- Nooo świetnie ale to trochę nie sprawiedliwe. A my nic : ani nie śpiewamy ani nie gramy, nawet tak nie gotujemy.- mówiła śmiejąc się Kamila.
- Nie prawda!- Powiedział Zayn- na pewno macie jakiś wspanialszy talent.
- Jesteście piękne! Naet pięniejsze od Zayna a to się prawie nigdy nie zdarza- powiedział Louis.
- Yhy od zayna? Od niego nie ma nikogo ładniejszego.
- Nooo trudno mi to powiedzieć ale Louis ma rację- dodał Zayn.
- A tak a co wy robicie w życiu? Uczycie się?- zapytał Harry.
- Ja studiuję chemię i biologię- powiedział Kamila.
- Chemie? Przecież to jest nie do pojęcia.- powiedział uśmiechając się Lou.- chłopacy mamy naprawdę do czynienia z geniuszem.
- hahaha geniuszem? Dobre- dodała Kamila
- A ty Kinga co robisz?- zapytała Harry Kingę odgarniając jej włosy.
- Ja tak samo jak Kamila studiuję, tylko, że fizykę i matmę
- O nie czarna magia! Chłopcy chyba będziemy się zbierać bo jeszcze zapytają nas o coś mądrego!- powiedział z uśmiechem Harry.
- Nie no co wy! Zostańcie! Nie będzie żadnych pytań.
- Dobra ale zakończmy już ten mądry temat!- dodał Liam.
- to co teraz robimy?- zapytał Niall
- My posprzątamy a wy może wybierzcie jakiś film. Mamy ich naprawdę dużo.- Powiedziała Kinga.
- Może wam pomożemy zmywać i wgl?
- Nie no co wy przecież wy ugotowaliście! My też musimy coś zrobić- powiedziała Kamila.
- Na pewno?
- Tak!
Dziewczyny wtedy zniknęły w kuchni sprzątając a chłopcy wybierali film. Kłócili się przy tym bo jedni chcieli jakiś horror a inni komedię. Ale w końcu wybrali horror "Demony''.
Film zaczął się. Wszyscy zajęli mniejsca. Kinga, Kamila, Louis i Harry siedzieli na kanapie a reszta walała się gdzieś po podłodze albo po fotelach.
Film był naprawdę super. W trakcie niego bardzo dużo rozmawiali, komentowali, wygłupiali się. Byli po prostu sobą, dziewczyny poznały zespół z innej strony. Nawet zaczęły ich lubić. Jednak Kamila wciąż trzyma Louisa na dystans, Kinga ulega delikatnym pieszczotom Harrego. Po skończonym filmie chłopacy musieli już wracać.
- Może spotkamy się jutro?- zapytał Harry.
- No może zobaczymy.
- Odezwiemy się- powiedział Harry- tylko, że nie mamy waszego numery.
Wtedy Kinga wpisała mu swój numer do telefonu.
- Dziękuje!
Na pożegnanie wszyscy się uściskali.
Chłopcy wrocili do domu.
- Ej Harry! Chyba będą nasze! Z tą piosenką to p prosty strzał w 10!- mówił podekscytowany Lou.
- Tobie naprawdę nie zależy na Kamili? Ja się chyba zakochałem!- odpowiedział Harry.
- Przestań! Sam nie wiem. Czy mi zależy czy to po prostu zabawka.
- Louis! Nie zepsuj tego! Ona tobie też zaczęła ufać!




tak! następny!
Czekam na komentarze! Proszę piszcie! Ponieważ komentarze są dowodem, że chcecie to czytać a tak jak jest 0 czy 1 to sama nw czy mam dalej pisać! Piszcie do mnie!
See you Kamaaa

sobota, 19 maja 2012

Rozdział 6





 6




 Chłopcy spali tylko kilka godzin. Oprócz Harr`ego i Louisa, oni nie zmrużyli oka, ponieważ cały czas myśleli o dziewczynach. Wszyscy spotkali się na dole, jedząc śniadanie i oglądając telewizję. Larry cały czas byli jacyś tacy nie swoi prawie nic nie jedli.
- Czemu one na nas nie zwracają uwagi?- zapytał smutny Harry.
- Sam nie wiem i nie rozumiem dlaczego się nami nie interesują. One są jakieś inne, jakieś dziwne. Inne dziewczyny dały by się pokroić żebyśmy tylko na nie spojrzeli.- mówił Lou.
- No one są jakieś inne ale przy tym są też bardzo wyjątkowe- mówił Hazz grzebiąc widelcem w talerzu.
- Chyba musicie wymyślić coś naprawdę ekstra- krzyknął Niall jedząc płatki.
- No tak ale co?
Wtedy na dół zbiegł bardzo szczęśliwy Zayn.
- Co jest chłopcy? Macie miny jak by ktoś umarł? – zapytał z uśmiechem zayn- Chyba nikt nie umarł co?- zapytał po chwili milczenia z większą powagą w głosie.
- Tak. Moje serce umiera…- mówił Harry.
- Nie słuchaj go! Nikt wcale nie umarł! Ani nikt nie umiera! I żadne narządy też nie umierają!- mówił Liam- Po prostu Harry ma lekkiego doła ponieważ Kamila i Kinga nie pokazały się wczoraj na imprezie, ani nie interesują się nimi, co jest dziwne, takie inne.
- Oooo… to bardzo mi przykro- odpowiedział zaskoczony odpowiedzią Liam`a Zayn.
Zayn wtedy wszedł bardzo zakłopotany do kuchni ponieważ on był szczęśliwy. Jego wieczór był udany.  Chciał komuś opowiedzieć o swoim jakże udanym wieczorze. Nagle usłyszał głos Niall`a który stał w drzwiach kuchni:
- A jak tobie minął wieczór? Widzieliśmy cię z jakąś piękną dziewczyną. Kim ona jest? Spędziłeś z nią noc?
Zayn ucieszył się słysząc te pytania, ze ktoś chce słuchać jego historii. Nie wiedzieli że to słyszeli Harry i Lou.
- Więc ona nazywa się Kornelia, ma 18 lat, uczy się. Jest taka piękna! Idealna1 Nie widzi we mnie Zayn`a Malika tylko Zayn`a, zwykłego chłopaka. Chyba że udawała J. Ale tak świetnie nam się rozmawiało. Potem pojechaliśmy do niej. Do niczego nie doszło. To nie jest dziewczyna na jedną noc. Rozmawialiśmy. Dobra może i spaliśmy na jednym łóżku ale to dlatego, że Kornela usnęła w moich ramionach.- mówił podekscytowany Zayn.
- I co fajnie było?- mówił z rozczarowaniem Harry.- Ty spotkałeś fajną dziewczynę i wgl ale nie musisz tego wszystkim odnajmować!
- Ale to nie maiło tak zabrzmieć że się chwalić czy coś. Po prostu chciałem i musiałem komuś to powiedzieć. To nie moja wina, ze one was nie chcą…!
- Tak jasne.- odpowiedział Harry wychodząc z kuchni.
Za nim poszedł Lou i oboje poszli do pokoju. Siedzieli w nich przez parę dobrych godzin. Myśleli co mogli by zrobić. Jednak żaden ciekawy pomysł nie wpadł im do głowy.
Po 3 godzinach zeszli na dół reszta chłopców siedziała na kanapie i oglądała jakiś program muzyczny. Był to X-factor. Wtedy wróciły do nich wszytskie wspomnienia, to jak się poznali… Postanowili nawet pooglądać swoje nagrania z tamtego czasu. Łzy zakręciły im się w oczach. Wzruszyli się wróciły do nich wszystkie emocje, dobre i złe.
Oglądali te wszystkie filmiki gdy nagle.
- Hej chłopcy chyba coś wymyśliłem- podskoczył Zayn.
- Taa co?- zapytał trochę lekceważąco Louis.
- No więc. Chyba mam świetny pomysł.
- Jaki?- zapytał podekscytowany Harry.
- Napiszcie dla nich piosenkę.
- Piosenkę?
- No tak!
- To może być świetny pomysł.- powiedział uśmiechając się Lou.
- Tylko jak my to sami zrobimy? To zajmie wiele czasu.
- Spokojnie pomożemy wam- odezwał się Liam.
- To ja biegnę po gitarę i coś do jedzenia.- powiedział Niall zrywając się z kanapy.
- Przynieś też kartki i długopisy.- krzyknął za nim Louis.
- Dobra, zaraz wracam.
- To musi być coś naprawdę świetnego!- powiedział Lou.
- Coś wyjątkowego i tylko dla nich- dodał Harry.
Wtedy zbiegł Niall z góry przynosząc wszystkie potrzebne rzeczy: gitarę, jedzenie, kartki i długopisy.
Chłopcy siedzieli na swojej kanapie do końca dnia pisząc utwór. Wyszedł naprawdę pięknie. Był cudowny. Zajęło im to naprawdę dużo czasu ale ten utwór i dziewczyny były tego warte.
Po napisaniu utworu nadszedł czas na tytuł.
- Hmm…Jak by nazwać tę piosenkę?- zapytał Harry
- Sam nw.
- Za to aj chyba wiem! One Thing!- krzyknął Zayn.
- Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak! Mamy to!- zaczęła krzyczeć cała piątka chłopców.
Po godzinie radości i dzikich okrzyków. Chłopcy wrócili do „siebie”.
- Tak piosenkę mamy, tytuł też mamy. Ale co dalej?- zapytał Harry.
- Jak to co pojedziecie pod ich dom i wszystko im to pięknie zaśpiewacie.- mówił zayn- to będzie takie romantyczne!
- No ale teraz? To będzie raczej głupie1 Bo już jest 2 nocy…- mówił Niall
- Jeszcze Kamila nas zabije, że przeszkadzamy im podczas snu!- krzyknął, z radością i uśmiechem na twarzy Lou.
- No nie, nie teraz ale wczesnym rankiem- powiedział Laim.
- No ale sami tam pojedziemy?- zapytał Harry.
- No jasne, że nie! Przecież my też pojedziemy z wami! Pamiętacie jesteśmy rodziną! I tak w ogóle to to jest też nasza piosenka a no i jeszcze chcemy zobaczyć ich reakcję!- Mówił Zayn.
- Jacy wy jesteście kochani! Przytulmy się!- powiedział Louis wstając z kanapy.
Wtedy cały zespół przytulił się czule.
- Dobra a teraz zaśpiewajmy to ostatni raz i idźmy spać. Bo musimy wcześnie wstać.- powiedział Harry z uśmiechem.
Chłopcy zrobili ostatnią próbę a potem poszli do swoich pokoi. Wszyscy oprócz Harrego bardzo szybko zasnęli, ponieważ to był męczący dzień. Jednak Harry nie mógł zasnąć, był podekscytowany, długo przewracał się z boku na bok.
Wszyscy spotkali się gotowi o 7 rano przy drzwiach. Harry i Louis, a z reszta wszyscy byli bardzo podekscytowani, ponieważ jeszcze nigdy nie robili czegoś takiego.  Wzięli wszystkie potrzebne rzeczy : gitarę i kilka róż . wyszli z domu i wsiedli w samochód.
Pod domem dziewczyn byli 20 minut później. Weszli do ogrodu dziewczyn rozstawili się i w ogóle przygotowali do ich niesamowitego występu. Larry byli bardzo zdenerwowani. Bali się reakcji dziewczyn, tego co zrobią.
Wreszcie zaczęli śpiewać ich nowiutki utwór:

Liam:
I've tried playing it cool
But when I'm looking at you
I can't ever be brave
Cause you make my heart race

Harry:
Shot me out of the sky
You're my kryptonite
You keep making me weak
Yeah, frozen and can't breathe

Zayn:
Something’s gotta give now
Cause I’m dying just to make you see
That I need you here with me now
Cause you've got that one thing.

Po tych wersach piosenki obudziła się Kinga. Od razu pobiegła do Kamili.
- Kama wstawaj! Nie uwierzysz co dzieje się w naszym ogródku!
- Co? Teraz wiesz która jest godzina- mówiła zaspana Kamil spoglądając na zegarek, wtedy usłyszała melodię. Zerwała się na równe nogi i podbiegła do Kingi. Zaniemówiła gdy to zobaczyła i usłyszała.

Together:
So get out, get out, get out of my head
And fall into my arms instead
I don't, I don't, don't know what it is
But I need that one thing
And you've got that one thing

- Jezu oni sie dobrze czują?- zapytała Kamila- wiedzą która jest godzina?
- No nie wiem ale widzisz całe One Direction śpiewa dla nas w naszym ogrodzie- mówiła podekscytowana Kinga.
Wtedy wyszła na balkon a za nią Kamila.
Dziewczyny stały zaspane w piżamach na balkonie i słuchały ich przez resztę piosenki, uśmiechając się.

Niall:
Now I'm climbing the walls
But you don't notice at all
That I'm going out of my mind
All day and all night

Louis:
Something’s gotta give now
Cause I'm dying just to know your name
And I need you here with me now
(Together: Cause you've got that one thing)

Together:
So get out, get out, get out of my head
And fall into my arms instead
I don't, I don't, don't know what it is
But I need that one thing

Together:
So get out, get out, get out of my mind
And come on, come into my life
I don't, I don't, don't know what it is
But I need that one thing
And you've got that one thing

Harry:
You've got that one thing

Liam:
Get out, get out, get out of my head
And fall into my arms instead

Together:
So get out, get out, get out of my head
And fall into my arms instead
I don't, I don't, don't know what it is
But I need that one thing

Together:
So get out, get out, get out of my mind
And come on, come into my life
I don't, I don't, don't know what it is
But I need that one thing
And you've got that one thing.


Gdy piosenka sie skończyła do Kingi podszedł Harry a do Kamili Louis.
- To dla was dziewczyny!- powiedzieli w tym czasie chłopcy i wręczyli dziewczynom bukiety czerwonych róż. 
- Tak właśnie dla was!- dodała reszta.
Dziewczyny były zachwycone, tym co zrobili dal nich chłopcy. Wtedy zaczęły pękać ich twarde serduszka. Zaczęły lubić chłopców. przecież ile razy wcześniej ktoś napisał dla nich piosenkę? Nie miały serca, chciały się im odwdzięczyć i zaprosiły Nialla, Zayna, Liama, Louisa i Harrego do domu  na śniadanie.





Heej. Uff tym razem trochę dłuższy!
Mam nadzieję że się spodoba! 
Proszę o jak największą ilość komentarzy, ponieważ są one dowodem że to w ogóle ktoś czyta i jest miło przeczytać komentarz. Wtedy wiadomo, ze warto pisać.
czekam też na uwagi, rady i tp.
See You Soon kamaa :*

poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział 5



5




 Następnego dnia, wieczorem chłopcy postanawiają iść na imprezę. Idą do tego samego klubu w którym poznali Kamę i Kingę.
- Lou! Jak myślisz spotkamy w „Afryce” dzisiaj Kamilę  i Kingę?- pytał Hazz.
- Nie wiem. Mam taką nadzieję, że tam będą.- westchnął Lou.
- Ej. Zbierajcie się!- krzyczy Zayn z łazienki.- Zaraz wychodzimy!
- Ta to możemy poczekać jeszcze jakąś godzinę- mówił Liam siadając na kanapę i włączając telewizor.
- Haha- parsknęli śmiechem Larry- no rzeczywiście- i usiedli obok Liama.
- To ja coś zjem- oznajmił Niall- chce ktoś?
- Jaaa.- krzyknął Harry odwracając głowę w jego stronę i robiąc słodka minkę- zrobisz mi też?
- Ok. jak tak ładnie prosisz to zrobie – uśmiechnął się Niall- mogą być naleśniki?
- Taa jasne.- odpowiedział Hazz
- Oooo to ja też chce- krzyknął Louis.
- I ja też- odezwał się Liam.
Po 20 minutach naleśniki były gotowe i chłopcy zjedli je. Potem wyszli całą piątką z domu. Wsiedli do samochodu Harrego i pojechali do „Afryki”.
Hazz i Lou cieszyli się że tam jadą. Mieli wielką nadzieję, że spotkają tam dziewczyny.
Gdy dojechali na miejsce, wbiegli zybko do środka, ponieważ chcieli siętam jak najszybciej znaleźć.
Zaczęli szukać po klubie dziewczyn. Biegali po klubie jakąś godzinę przeszykując wszystkie miejsca w klubie, porócz damskiej toalety, nie mieli odwagi żeby tam wejść. Biegali,szukali jeszcze przez kilkanaście minut.
Nagle:
- Lou widzę je są!!!- zaczął krzyczeć Hazz.
- Tak? Gdzie?
- Widzisz? Przy tamtym stoliku- mówił podekscytowany Harry pokazując palcem na mały stolik w kąciku klubu.
Niall, Zayn i Liam w tym czasie świetnie bawili się w klubie podrywali inne dziewczyny.
Harry podbiegł do stolika.
- Cześć Kingaaaaaa..- zaczął się witać gdy zobaczył że to nie są one. Stał przy stoliku jakichś innych dziewczyn i nie ruszał się. Louis gdy to zobaczył podbiegł do stolika i zabrał Harrego z tamtąd. Na szczęście dziewczyny nie poznały ich, albo poznały ale były pijane i nie zareagowały.
- Myślałem że to one- mówił zawiedziony Harry.
- Dobra przestań, ogarnij się i poszukajmy ich jeszcze.-odpowiedział Louis.
- Dobra.
Reszta przez cały czas świetnie się bawiła Zayn nawet gdzieś zniknął z jakąś dziewczyną.
Harry i Louis ciągle szukali dziewczyn. Powoli tracili nadzieję, że je spotkają.
Minęła pierwsza w nocy. Larry już dawno stracili nadziejże dziś potkają Kamilę i Kingę. Gdy reszta świetnie się bawiła oni siedzieli smutni przy barze i pili drinki.
- Dobra chłopcy zbieramy się- powiedział Daddy.
- Dobra idziemy- powiedział zrezygnowany Harry.
- Zayn! Idziemy!- zaczął krzyczeć Niall
- Jedzcie bezecnie ja wrócę później- powiedział, podczas gdy jakaś piękna brunetka siedziała na jego kolanach.
- Ok. Będziemy tęsknić- zaśmiał się Liam
Chłopcy wrócili do domu po 15 minutach.  Harry odrazy poszedł do pokoju a potem myć się i spać. Louis jeszcze coś zjadł i też poszedł do łóżka. Niall i Liam  pooglądali jeszcze jakiś mecz, zjedli coś  poszli spać. Zayn wrócił ok. 5 nad ranem.




Przestraszam was BARDZO, żę tak długo nic nie było!
Nie chciało mi się za bardzo nic wstawiać i nie miałam zbytnio wiele czasu.
Dużo nauki i jakoś tak wgl xd
Tak wiem, wiem że bardzo którki.
tak wgl. to byłam w sobotę na Bitwie na Głosy!! 
Było zajebiście! A Bednarek na żywo jaki przystojny ! Mmmm...
 Nawet go dotknęłam! Byłam tam z koleżanką. 
Narobiłyśmy sb trochę siary jak to zwykle bywa xd nawet Bednarek miał z nas polewkę xd :) 
ale było świetnie ( tak wgl. to byłam drugi raz)
Ale to nie znaczy że zostawie 1D!
Z resztą jak wszystkie :) sama nw czemu wychodzą takie krótkie :)
Czekam na komentarze :)
See you! Kamaaa!


środa, 2 maja 2012

Rozdział 4




 4



Dziś jak zwykle z resztą chłopcy spotykają się na śniadaniu.
- Dzień dobry!- wita się uśmiechnięty Tommo.
- Hej.- odpowiadają.
- I co Harry wymyśliłeś coś?- pyta z dziwnym uśmiechem Lou
- No wymyśliłem, wymyśliłem- odpowiada dumny Harry.
- No i co to jest? -pyta Niall.
- No właśnie Harry?- pyta Zayn
- No więc myślałem nad tym pół nocy…- mówi
- Iii?
-  Mam genialny pomysł! Pójdziemy pod ich dom i będziemy siedzieć pod nim dopóki z niego nie wyjdą- opowiadał dumny Harry.
Wszyscy oprócz Lou zaczęli się śmiać.
- Tylko to wymyśliłeś przez całą noc?- zapytał płaczący ze śmiechu Liam.
- No tak. A czemu wszyscy się śmieją? Nie rozumiem was! To jest naprawdę świetny pomysł!- mówił rozczarowany Harry
- Świetny pomysł?- śmiał się Zayn.
- Chyba dla małego dziecka!- dodał Niall.
Liam śmiał się cały czas, nie był w stanie niczego powiedzieć. Louis cały czas siedział na miejscu, nie śmiał się, nie odzywał się. Myślał nad czymś.
- Zawsze uważaliśmy, że jesteś najmądrzejszy w całym naszym zespole- śmiał się Liam
Harr`emu zrobiło się smutno.
- Ale chyba musimy zmienić zdanie.- dodał.
- A ty co byś zrobił mądralo?!!- zapytał zirytowany Hazz.
- Ja na pewno mając całą noc wymyślił bym coś mega fajnego!- odpowiedział pewny siebie Zayn.
- I jak ty chcesz je tu zdobyć?- zapytał Niall
Louis nagle wstał z krzesła i krzyknął.
- Możecie się wreszcie zamknąć?!
Wrócił na krzesło i usiadł na nie. Chłopcy patrzyli na nie go ze zdziwieniem.
- Hmmmm… wiesz Harry to chyba nie jest najgorszy pomysł- uśmiechnął się Lou.
- Czyś ty zwariował?!- zapytał Liam
Chłopcy znowu wybuchli śmiechem.
-Nie nie zwariowaliśmy, myślę że to może się nawet udać- mówił Lou patrząc na Harrego
- Naprawdę?!- wsał z miejsca ucieszony Harry
- Tak. Naprawdę.
- To kiedy idziemy? -zapytał Hazz
- No zaraz. Zbierzemy się i idziemy. Tylko najpierw pojedziemy jeszcze po marchewki!- odpowiedział Lou wskazując na łazienkę
- Ok.
Wszystkiemu przyglądali się chłopcy i cały czas się śmieli.
- Louis?- zapytał z troską w głosie Niall
- Tak?
- Dobrze się czujecie? Może zadzwonię po lekarza?
- Tak czujemy się świetnie. Nie, nie musisz!- odpowiedział wściekły Lou, wchodząc po schodach.
Zayn, Niall i Liam leżeli na kanapie i podłodze , śmiejąc się.
Po 20 minutach Larry byli gotowi. Zeszli na dół i kierowali się do wyjście. Chłopcy w tym czasie oglądali telewizję.
- Wychodzimy. Nie wiemy kiedy wrócimy- mówił z pogarda głosie Tommo.
- Naprawdę chcecie tam iść?- uśmiechnął się Niall.
- Tak chcemy! A co?
- Pomyślcie nad tym jeszcze!
- Nie mamy nad czym się zastanawiać- powiedział Harry otwierając drzwi.
- No to powodzenia!- uśmiechnął się Liam
Po tym jak Louis i Harry wyszli z domu chłopcy szybko zerwali sicze swoich miejsc. Podbiegli do okna. Chcieli zobaczyć czy oni naprawdę chcą tam pojechać.
Harry zauważył ich w oknie i pomachał im uśmiechając się tajemniczo.
- No nie wierze, że oni naprawdę tam pojechali.- mówił Niall siadając na kanapę.
Zayn i Liam ciągle stali przy oknie i patrzyli jak Larry odjeżdżają. Po chwili dołączyli do Niall`a i dalej oglądali film.
Louis i Harry pojechali najpierw do sklepu po marchewki dla Louisa. Po 20 minutach byli pod domem dziewczyn.
- Jeeej jaki ładny domek- powiedział Harry- Kingi czy Kamili?- dodał.
- Chyba Kamil ale nie jestem pewny. Ładny- odpowiedział- poczekaj zaparkuję trochę dalej.
Louis pojechał trochędalej, tam zostawili samochód. Poszli pod dom Kamili. Stali pod nim i stali.
- Lou? A jak ich nie ma w domu?- zapytał Harry
- To kiedyś na pewno wrócą- uśmiechnął się Lou.

Dziewczyny były wtedy w domu. Oglądały film. Nie wiedziały że ktoś stoi pod ich domem.

Chłopcy usiedli po drugiej stronie ulicy na krawężniku. Siedzieli tam przez jakąś godzinę. Prawie się nie odzywali. Rozmawiali tego dnia na dziwne tematy np. o pogodzie co nigdy im się nie zdarza.  Byli trochę zdenerwowani i podekscytowani.
- Lou co zrobimy gdy wyjdą domu?- zapytał zaciekawiony Hazz.
- No nie wiem. Mozę podejdziemy, ale to może być ryzykowne. Może nam się coś stać- uśmiechnął się Tommo.
- Hahaha- zaśmiał się Hazz.
Siedzieli i siedzieli. Louis jadł marchewki. Gdy nagle…

- O BOŻE PRZECIEŻ TO HARRY STYLES I LOUIS TOMLINSON!!!!!!!- zaczęła krzyczeć jakaś dziewczyna, która szła z przyjaciółkami.
- JEZU, JEZU GDZIE?- usłyszała następna
- Tam na krawężniku! Widzisz?
- Widzę!!!!!!!!!!!!!!!
- to oni z tego zespołu One Direction!- krzyczą  następne dziewczyny.
I wtedy zaczęło zbiegaćsię coraz więcej i więcej ludzi, któży chieli autograf i zdjęcie. Nastolatki piszczały na ich widok. Chłopcy więc nie mieli wyboru musieli rozdawać autografy i pozować do zdjęć.

- Kinga co tam się dzieje? Zobaczysz?- pyta zaciekawiona wrzaskiem Kamila.
- Ok.
Kinga podeszła do okna i zobaczyła mnóstwo ludzi i…
- Ej! Kama nie uwierzysz co tam widzę!- krzyknęła Kinga z balkonu.
- Co?
Dobiegła na balkon Kamila
- Jezu! Po co oni tu przyszli?- zapytała Kama
- No nie mów, że nie widzisz i nie słyszysz co one tam wrzeszczą?- odpowiedziała Kinga
- Jej przecież to Louis i Harry. Co oni tu robią? Żeby tylko nas nie zauważyli bo będą już wiedzieć gdzie mieszkamy a wtedy częściej ich to będziemy widziały!

Wtedy Hazz zauważył je na balkonie
- Lou spójrz na balkon! To Kinga i Kamila
- Oo widzę.
Wtedy uśmiechnęli się i pomachali do Kingi i Kamili.

- Może im jakoś pomożemy? Przecież te dziewczyny zaraz ich rozszarpią- zapytała Kinga
- Taa. Nie! Mogli tu nie przychodzić. Mają to co chcieli! Fanki, fanki!
- Kama nie bądź taka!
- Jaka?
- No pomóżmy im!
- Jak chcesz to idź.

Louis i Harry ciągle  jeszcze przez godzinę byli pod ich domem, rozdawali autografy, nawet coś zaśpiewali. Wiedzieli już, że ani Kinga ani Kamila nie wyjdą do nich. Postanowili wrócić do domu. Co nie było łatwe bo wokół nich wciąż było sporo dziewczyn. Musieli poczekać jeszcze jakieś pół godziny jak każda zdąży wziąć autograf, zrobić zdjęcie, znosić ich dzikie krzyki radości. Potem poszli do samochodu Tomma i wrócili do domu. Byli bardzo zmęczeni, bolały ich głowy i byli zawiedzeni tym że nie zamienili słowa z dziewczynami. Weszli do domu.
- Nooo moi kochani! I jak wam poszło?- zapytał ciekawy Niall, jedząc kolację.
- Taaa świetnie- powiedział zmeczony i zirytowany Lou.
- Co się stało? Wyglądacie okropnie.- powiedział Liam.
- Noo właśnie opowiedzcie wszystko!- zaproponował Zayn.
- Wieć siedzieliśmy pod ich domem, siedzieliśmy i siedzieliśmy, jedliśmy marchewki. Nagle usłyszeliśmy krzyki : HARRY STYLES I LOUIS TOMLINSON, ONE DIRECTION TU SĄ!. No i zleciało się tysi…ąć fanek i mordowały nas przez jakieś 2 godziny. – opowiadał Lou.
- A przy okazji jeszcze widziały to Kinga i Kamila i nawet nie wyszły z domu- mówił Hazz.
- Ale to są wasze, nasze  fanki i chyba nie możecie być na nie źli- powiedział Niall.
- Nie, nie jesteśmy źli na nasze, fanki. Po prostu jesteśmy zmęczeni i zirytowani, że Kinga i Kamila nie zwracały na nas uwagi.
- Oooo biedacy! Ale od razu mówiliśmy, że ten wasz genialny plan nie wyjdzie- zaśmiał się delikatnie Niall.
- Oooo przestań już- krzyknął Lou- Chodź Harry idziemy spać.
- Dobranoc wam- powiedzieli chłopcy.
- Pa- odpowiedział Harry wchodząc po schodach.



Majówka, majówka, majówka!
Cieplutko!
A wam jak mija czas?
ja już w piątek mam szkołę ;/ na szczęście jest wycieczka Uff :)
Jak zwykle czekam na komentarze, uwagi i wgl. piszcie, piszcie i piszcie... 
See You Soon :)
Kamaaa :*