Translate

sobota, 4 maja 2013

PRZEPRASZAM!

Postanowiłam na razie zawiesić tego bloga! :cc
Nie mam pomysłu co może dalej się dziać :c może ktoś z was chciałby go kontynuować? 
Jeśli nie to obiecuję że w wakacje go dokończę!
A na razie zapraszam na nowego bloga mojego i Kingi -> http://everyone-ignores-me.blogspot.com/
Tutaj nie nawalę :D
KOCHAM WAS!
mam nadzieję, że nie jesteście źli
i tak bardzo długo nic tu się nie działo :ccc
see u!
Rejczel!

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 18







18

Było po południe. Wydawało się jakby zła atmosfera opadła. Ale chyba nie do końca tak było.
Wszyscy  siedzieli na dole Kamila, Louis i Zayn oglądali tv na kanapie, Kamila i Niall siedzieli przy laptopach, a Li czytał książkę. Kamila była ubrana, umalowana, uczesana. Kinga była ubrana, umalowana, uczesana.
- Ei ludzie jestem głodny - powiedział Niall przweywając ciszę.
- Ooo nie zaskoczyłeś. Przecież ty cały czas jesteś głodny.- Powiedział z uśmiechem Zayn odwracając się w jego stronę.
- No ale już jest 15. Od 3 godzin nic nie jadłem. A najlepszym kucharzem jest...- mówił patrząc na Harrego
- Zapomnij- odezwał się Hazz.
- No wiecie co. ja tu z głodu umieram! A wy jesteście zbyt leniwi zeby zrobicobiad. dzięuję! sam ugotuję tylko będę potrzebował czyjejś pomocy- powiedział szturchając kamilę.
- Dobrze, jużdobrze. Pomogęci ale zamknij się wreszcie.- powiedziała zamykając komputer.
- Musisz być aż taka chamska?- zapytał Harry.
- No tak. Pan najwspanialszy się odezwał.- powiedziała cicho.- Niall idziemy?
- Pewnie. 
Niall i Kamila zniknęli za drzwiami kuchni, a reszta wróciła do poprzednich zajęć.
Po 1,5 godziny obiad był gotowy.  Pachniało wspaniale w całym domu, a Liam nakrywał do stołu.
- OBIADDDDDDDDDDDDD!- wykrzyczał Niall na cały dom- MACIE 5 SEKUND ŻEBY BYĆ NA DOLE PRZY STOLE!- dokończył.
Po chwili wszyscy zajęli miejsca przy stole. Wszyscy jedli. Jak zwykle nikt siędo siebie nie odzywał, chyba, ze czegoś chciał. I znowu cisza. wszyscy tylko spoglądają na siebie. Nagle od stołu wstaje Zayn.
- Do kurwy, chuja nędzy! Już tak nie mogę! Nikt ze sobą nie gada! OGARNIJCIE się ludzie! Weźcie przywalcie sobie albo nwm coś innego ale ROZMAWIAJCIE ze sobą! Bo w tym domu jest coraz gorzej! Niedugo nikt z nas tu nie wytrzyma! Wieć kurwa pogadajcie!- wykrzyczał.
- Ja pierdolę! jak ci sie kurwa nie podoba to możemy sie wyprowadzić!- krzyknęła kamila.
- Dobrze wiesz, ze to sprawy nie rozwiąże! Pamiętacie jak było wcześniej!? Jak wyjeżdżaliśmy razem!? Wychodziliśmy razem?! Chcę żeby znowu tak było!- wykrzyczał zayn i poszedł do siebie do pokoju.
- Może to jest dobry pomysł. Pogadajcie ze sobą. Chodź Niall zostawmy ich! Niech porozmawiają.- powiedział Liam ciągnąc Nialla za rękę.
- Poczekaj stary tylko talerz wezmę!
Liam i Niall wyszli z jadalni. Kinga i Harry wyszli na dwór.  Kamila i Louis wciąż siedzieli przy stole.
- I?- odezwała się Kamila.
-...
- Dobra, nie ważne. Idę do siebie.- wstałą z krzesła.
- Nie. poczekaj.
- Noo...?
- Wiesz co, chodźmy do mojego pokoju i skończy to już w końcu.
Kamila i Louis poszli do jego pokoju. Kamila usiadła na łóżku.
- Wiesz, że Cię kocham?
- Tak ciągle to powtarzasz, ale zrozum, że ja jużnie mogę być z tobą.
- Tak wiem. Ale ja wciąż cały czas Cię bardzo kocham i przepraszam za to co się stało. Ten zakład w ogóle się nie liczył. Ja przepraszam. wiem , że to moja wina i ,że ja wszystko spieprzyłem ale wiedz, ze zawsze będę Cię kochał i nigdy sobie tego nie wybaczę! Ja przepraszam, że sie ciebie o to pytam, ale...... mogę Cię pocałować?
- Pocałować? Louis...
Wtedy Louis przysunął się i pocałował Kamilę.
- Ja przepraszam. Musiałem. Tak bardzo Cię kocham...-łza popłynęła mi po policzku. 
- W porządku. Powiedzmy że to było takie pożegnanie- uśmiechnęla sie.
- Dziękuję. Ale możemy się przyjaźnić?
- Tak. Jasne.
- Dziękuję.
Wszyscy soptkali się pół godziny później w salonie. Wyglądało na to, ze pomiędzy Kingą a Harrym też już jest wszystko Ok.
- Ooo widzę, że już wszystko jest Ok.- zapytała Liam
- Tak- odpowiedzieli chórem.
- Na pewno?- zapytał uśmiechnięty Zayn.
- Pewnie.
- To dobrze- uśmiechnął się.- To co może idziemy dziś na jakąś imprezę?
- Jasne, czemu nie? zgadzacie się?- powiedział Harry
- Pewnie!- odpowiedziała reszta.
- Więc okej. macie 2 godziny. za 2 godziny spotykamy się na dole i wychodzimy.
- Okej. Na pewno będziemy.
Po tych słowach wszyscy poszli na górę przygotowywać się.
Dokładnie  godziny wszyscy czekali już na dole. Ładnie ubrani chłopcy, Kamila,włlosy makijaż  i Kinga, włosy, makijaż.
Wszyscy spędzili świetnie wieczór. wrócili do domu ok 4 w nocy.



FERIEEEEEEEEEEE! 
Jest następny! wgl przepraszam, że taki krótki i wgl :D
W sobotę impreza! aaaa hahahaa
a tak wgl zapraszam do obejrzenia mojego beznadziejnego cover 1D- LT wiem, ze jest naprawdę okropny!  Niedługo może pojawią się nowe, lepsze :D
Komentujcie!
See you! xx






sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 17







 17








Minął miesiąc. Kamila zaczęła spotykać się z Bob`em, a Louis coraz bardziej się zamykał w sobie i rozsypywał. Unikała Kamili jak mógł chociaż to było ciężkie bo wciąż mieszkali w jednym domu. Pomiędzy Kingą a Harrym też już nie było tak mega świetnie. Podobno pokłócili się. Było coś słychać o zdradzie. Tak, Harry zdradził ją, ale ona idiotka uwierzyła mu, że to było po pijaku i więcej się niepowtórzony. Taaa jasne, przecież każdy na tej planecie wie że Hazz to największy podrywacz na świecie, a jak się upije to już w ogóle nie ma żadnych granic. Jednak Kinga wierzyła w to, że wszystko będzie w porządku. Myliła się?

- Hej. Kamm możemy pogadać?- spytała Kinga wchodząc do pokoju, gdy Kamila oglądała MTV.

- O ile nie chcesz znowu pierdolić mi o tym, że Bob to nie odpowiedni mężczyzna dla mnie i wgl i znowu próbować nakłonić mnie żebym wróciła do Lou.
- Nie, ja nie o tym.
- Więc o co chodzi?- odwróciła się w jej stronę- co się stało? Siadaj.
- Więc..... jaaa............. sama nie wiem.
- No już. Mów o co chodzi. Skarbie.
- No bo widzisz ja i Harry.............
- Tak?
- Kurwa przestań mi przerywać ok!
- Dobra! Ale mów!
- Czy on? Czy Harry mnie zdradza? Jak myślisz? Bo ja myślę, że no wiesz.... że tak.- łza popłynęła jej po policzku.
- Eii nie płacz.
- No ale jak myślisz? Bo ja go kocham. A on... wgl ostatnio nie ma dla mnie czasu, jest coraz dalej.
- Chcesz żebym byłą szczera?
- Tak.
- Więc, tak myślę, że Cię zdradza.
- Dzięki. Tak to mi na serio pomogło!- rozpłakała się- mogłaś skłamać! Nie widzisz co się dzieje?
- Chciałaś prawdy!
- Tak. Ale...ale..
- Ale co?
- Nic. W dodatku jeszcze ty i Louis, Ja już nie mogę!
- Więc może chcesz mi powiedzieć, że- wstała z kanapy- to się dzieję w tym jebanym popierdolonym domu to moja wina? Dlatego, że nie jestem z Lou. Wielkie dzięki!- wybiegła z domu.
- Co to się dzieje?- na schodach pojawiła się Harry- Dlaczego krzyczycie? Znowu zaczynasz ją moralizować? Wiesz że to się nie uda! A w dodatku mam kaca! Więc jak możecie to przełóżcie to na później.
- No tak! Bo najlepiej najebać się w cztery dupy, imprezować całą noc, wyruchać pół miasta i wrócić do domu, do dziewczyny...
- co? jakie wyruchać pół miasta?! Co ty znowu wymyślasz?
- Dobrze wiesz, że to jest prawda!- Kinga wyszła do ogrodu.
- Po chwili pojawił się tam też Harry.
- Słońce. Znowu naczytałaś się jakichś plotkarskich szmatławców. To nie jest prawda. Byłem wczoraj z kumplami. Nie musisz się martwić.
- Tak, bo tylko winny się tłumaczy.
- Winny? Przecież wiesz, ze Cię kocham.
- No niby... ale widzę też t co się ostatnio między nami dzieje.? Ty cały czas wieczorami gdzieś wychodzisz i wracasz nawalony. Nie spędzamy już razem czasu...
- Ja przepraszam.
- Zwykłe przepraszam to nie wiem czy tu wystarczy...
- To co ja mam zrobić?
- Nie wiem co ty możesz zrobić. Ale ja pogadam z Kamą.. myślę, że się wyprowadzimy.
- Co? Dlaczego? Nie róbcie tego!
- Nie widzisz co się dzieje?! My się nie dogadujemy! Kamila i Louis unikają się nawzajem jak tylko mogą! Atmosfera nie jest fajna! To nas wszystkich męczy! Te ciągłe kłótnie.
- Nie pozwolę wam się wyprowadzić! Jasne?
- Obawiam się, że nie będziesz miał wyboru...
Kinga weszła z powrotem do domu i usiadła na kanapie. Harry spoglądając na nią wrócił bez słowa na górę.


Po chwili do domu wszedł nawalony Louis, który ledwo trzymał się na nogach.

- Jezu Lou co jest? Gdzie ty byłeś? Nie było Cię całą noc?
- Może i nie ale co z tego?- powiedział podchodząc do Kingi
- Jesteś kompletnie pijany!
- Brawo za inteligencję! Gdzie jest Kamila? Muszę z nią pogadać.
- Pokłóciłyśmy się. Pewnie poszła do Bob`a.
- Kurwa! Pierdolony, zajebiście idealny Bob! Kiedyś zabiję albo jego albo siebie! Powiedz słońce co on ma takiego w sobie?
- Może później o tym pogadamy? Idź się umyj albo coś bo wali od ciebie jak od żula !
- Miła jesteś.
- Zayn! Możesz tu na chwilę przyjść?
- Tak. Chwilka!
Po kilku sekundach w pokoju pojawił się Zayn.
- Dziękuję, że przyszedłeś. Możesz pomóc panu Tomlinsonowi dojść do łazienki lub sypialni bo obawiam się że sam nie da rady.- uśmiechnęła się.
- Jasne piękna.- podszedł bliżej, wziął Lou pod rękę- stary, ale wali od Ciebie wódką!
- Chłopcy zniknęli na górze. Po 15 minutach na dół wrócił Zayn.
- Mała. Możemy pogadać?
- Taaa. Pewnie. A o czym?
- Słyszałem twoją kłótnię z Kamilą i Harrym..
- Podsłuchiwałeś!
- Nie. Tak jakoś przypadkowo. Chciałem zejść na dół i tak wyszło.
- No dobra. I co?
- Wiesz co. Nie przejmuj się tymi artykułami i innymi rzeczami. Media i prasa szukają sensacji. Wymyślając takie historie zarabiają.- Kinga nie patrzyła na niego dlatego złapał ją za brodę i skierował jej twarz w stronę swojej żeby na niego patrzyła- Wiesz. Jesteśmy boysbandem a pierdolnięci paparazzi szukają sensacji i jak mogą zarobić na nas..
- Ale Zayn ty nie rozumiesz. Nie wiesz jak bolą takie artykuły i w dodatku te zachowanie Harrego.
- Jakie zachowanie? Zrozum, że nam też nie jest łatwo.
- Spróbuję..
- Czyli na razie sienie wyprowadzicie?
Sama nie wiem Zayn. Nie chcemy siedzieć wam tyle na głowie. Już bez nas ten dom jest nienormalny? To właściwe określenie?
- Tak, pewnie tak . Ale nie będzie miał nam kto gotować...
- Więc po to jesteśmy potrzebne?
- Nie no przecież żartuję.- wyszczerzył się.
- Tak wiem. Ale martwi mnie jeszcze to co się dzieję pomiędzy Kamą a Lou. Widziałeś go ostatnio?
 - Nie ma go ciągle w domu gdzieś łazi, nie rozmawia z nami, nie jest już tym samym Lou.. ja się boję. - A jeśli sobie coś zrobi?
- Tak ta sytuacja to jest problem. Musimy się spotkać wszyscy i jakoś to rozwiązać. Ale będzie dobrze.- przytulił Kingę.
- Oby Zayn, oby.
- Idziemy coś ugorować? Jestem strasznie głodny.
- Pewnie. prowadż mistrzu.-powiedziała podając rękę Zayn`owi.
Kinga i Zayn zrobili pyszne śniadanie na którym byli wszyscy oprócz Kamili i Louisa, tóry spał. Kinga i Harry nie rozmawiali ze sobą a Niall i Zayn próbowali jakoś zrozluźnić atmosferę żartami i wygłupami.




Jest Kolejny! xd haha
Przepraszam, że rozdziały sąw dożej odległośći. Ale mam mało czasu i mało pomysłów xd
i Nie chce mi się za bardzo pisać bo nwm ile osób to czyta. Bo dla 2 osób, które komentują nie bd pisać. Więc jeśłi czytasz to skomentuj. Bo jeśli bd tyle komentarzy co do tej pory to usunę albo zawieszę bloga!
możecie też mi pisać jakieś pomysły xd może je wykorzystam :D
see soon :D Kamaaa
 
 

sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 16






16


Minęły dwa tygodnie. Kamila czuje już się bardzo dobrze. Cała szóstak bardzo dba o nią. Przynoszą jej owoce, warzywa, gotują, sprzątają, biorą ją na spacery  nie pozwalają się przemęczać. Kinga cały czas jej pilnuje a chłopcy przychodzą codziennie po swoich zajęciach.
Wszyscy razem siedzą w salonie i oglądają komedię.
- Kamila możemy porozmawiać?- zapytał Louis
- Jasne, mów- uśmiechnęła się zerkając na niego.
- Ale sami, gdzieś, gdzie ich nie będzie- powiedział ciszej.
- Słyszałem i nie było to miłe Lou- powiedział Niall odrywając głowę od telewizora i w dalszym ciągu jedząc popcorn.
- Dobra, dobra idźcie już- powiedział Liam
- Oho znowu się zaczyna- powiedział cicho Zayn ale nie aż tak żeby tego nie usłyszeli.
- Zayn masz jakiś problem?- zapytał Louis
- Nie, spoko idźcie pogadać.
- Okej, dziękuję-powiedział Lou do Zayna- Idziemy?
- Tak.
Kamila i Louis wstali z kanapy i powędrowali na górę. Weszli do pokoju Kamili. Dziewczyna usiadła na łóżku.
- To o co chodzi?- zapytała
- Pamiętasz jak byłaś szpitalu? Nasz pocałunek..? Ja…
- Tak pamiętam, ale to chyba nic nie znaczyło? Byliśmy…….zdenerwowani? A tak w ogóle to już chyba o tym rozmawialiśmy i nie będziemy do tego wracać? Po prostu zapomnijmy.
- Ale jak ja mam… Dobra nie zaczynam. Może pójdziemy na spacer w takie jedno miejsce?
- No s sumie możemy się przejść. A gdzie idziemy?
- sama zobaczysz. To co zbieraj się.
- Ok. To poczekaj na mnie na dole. Tylko się ubiorę i ogarnę.
- Ok.- powiedział Louis wychodząc z pokoju.
Louis zszedł na dół i czekał na kanapie. Po 20 minutach Kamila zeszła na dół.
- To co idziemy?- zapytała?
- Tak już.- odpowiedział Louis.
- Ej, chwileczkę. Gdzie wy idziecie i to razem?- zapytał Niall
- A co zazdrosny?- zapytała Kamila całując Nialla w policzek.
- Yyy no tak.
- Idziemy na spacer.- powiedział Louis- długo jeszcze będziecie nas przesłuchiwać?
- Dobra, już dobra. Idźcie.- powiedziała Kinga
Kamila i Louis wyszli z domu. Szli wolno ulicami. Louis zaprowadził ją na skarpę, nad oceanem. Był zachód słońca. Louis patrzył w morze a Kamila stała kilka kroków za nim.
- Pięknie tu prawda? Zawsze chciałem tu zgi…..- urwał Louis
- Co chciałeś?
-Nie, nic nie ważne.
- No powiedz, przecież słyszałam.
- Nie.
- Lou, proszę.
- Okej, okej ale jak Ci powiem to nie śmiej się ani nic. Zgoda?
- Zgoda.
- Zawsze wyobrażałem sobie moją śmierć tutaj.
- Jak to? Louis ty chyba nie chcesz się zabić? I dlaczego miałabym się śmiać?
- Nie nic już nie ważne.
Do Kamili dzwoni telefon
- Tak? Zaraz będę.- mówi Kamila do telefonu, kończy połączenie.
- Lou, przepraszam ale muszę już iść. Bob dzwonił. Muszę.
- Dobra, ja zostanę tu jeszcze.
- Okej ale obiecaj mi, że nic sobie nie  zrobisz, przestraszyłam się jak zacząłeś mówić o swojej śmierci. Wszystko jest okej?
- Po prostu moje życie nie ma sensu bez..db. Ta leć już. Pa- Lou pocałował Kamilę w policzek.
- Paa- krzyknęła Kamila odchodząc
- Moje życie nie ma sensu bez..bez,…ciebie- powiedział cicho i odszedł w drugą stronę.
Kamila wbiega do domu.
-Heej. Już jesteście? Właśnie. Gdzie Lou? –pyta Kinga
- Został ta jeszcze na chwilę, a ja musiałam wrócić idę spotkać się z Bobem.
- tam czyli gdzie? Z Bobem? No chyba nie!
- No nw jakieś urwisko czy coś. On powiadał, że chciałby tam umrzeć bo jego życie nie ma sensu. Nic nie rozumiem.
- Jak to nie rozumiesz! Przecież… On przecież Cię nadal kocha! Nie widzisz tego?
- Słuchaj! Że ty pogodziłaś się z Harrym i wgl to nie znaczy, że ja muszę i zrobię to samo.
Kamila pobiegła na górę się przebrać. Kinga w tym czasie wróciła do oglądania telewizji.
_ Dobra ja wychodzę, nie czekajcie!
- A jeśli on przez Ciebie coś sobie zrobi?
- Możesz skończyć! Chyba nie jest jakimś psychopatą, żeby się zabić?!
Kamila wyszła z domu.
Lou do domu wrócił po godzinie.
- Lou co tam? Co się dzieje?
- Część. Nic jestem po prostu zmęczony. Idę się umyć.
- No dobra. Ale wiesz, że możesz ze mną o wszystkim pogadać? Tak po prostu Ci to mówię.
- Taak. Dzięki za wszystko, kochana jesteś




Heej pysiaczki! Przepraszam że tak strasznie długo czekaliście na kolejny rozdział, który jest bardzo krótki i za to też przepraszam.wgl teraz nie mam czasu 3 klasa, testy, tańce, harcerstwo i muszę się przyznać że wgl zapominałam o tym blogu. Ale wy też się nie odzywaliście a ni nic więc chyba wam nie zależy na nowych rozdziałach :(( więc zastanawiam się czy nie usunąć wgl bloga, nikt nie komentuje, nikt nie pisze, cisza :(( 
piszcie, proszę bo jak nie to bd musiąła usunąć, zawiesić lub skończyć :) chyba, że tego właśńie chcecie 
Obiecuję, że się poprawię :)
CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA! co dostajecie?
Wierzycie w koniec świata?
piszcie do mnie :))
http://sketchtoy.com/7735117
See you soon Kamaaa :** Love U :DD xx

sobota, 6 października 2012

Rozdział 15






 15







Po badaniach okazało się, że Kamila ma anemię, której nigdy jej nie leczyła.
Kamila czuła już się lepiej, dostała leki. Po chwili można było wejść już do niej na sale.
- Mogę ja pierwsza? Muszę z nią porozmawiać. -powiedziała Kinga
- Jasne wchodz.- powiedzieli zgodnie wszyscy.
- Dziękuję.
Wtedy Kinga wstała z krzesła i zniknęła za drzwiami do Sali.
- Kochanie. Jak ty się czujesz? W ogóle wiedziałas że masz anemię? Nawet nie wiesz jak bardzo nas przestraszyłaś. Tak bardzo sięgaliśmy o siebie i Louis…- zapytała z troską.
- Nie rozmawiajmy na razie o nim.
- Dobrze, ale nie odpowiedziałaś mi ja się czujesz i czy wiedziałaś chorobie.
- Już jest okej. Wiedziałam
- to dlaczego nic z tym nie zrobiłaś?
- wiesz, zajęcia, problemy i to wszystko jakoś… zapominałam.
- Jak można zapomnieć, że jest się chorym?
- Dobra nie ważne. Przepraszam że tak bardzo cię… was przestraszyłam. Nie chciałam. Nagle zrobiło mi się słabo…
- Okej. Już wszystko w porządku. Ale wiesz chłopcy chą Cię zobaczyć. Później pogadamy jeszcze. Obiecuję.
- No dobrze niech wejdą.
- A Louis? Wiesz jak on się przejął. Martwi się o ciebie. Chyba naprawdę mu zależy
- Ta ta jasne…. Ale dobra niech wejdzie
- Do zobaczenia skarbie- Kinga pocałował Kamilę w policzek i wyszła
- Pa.
Kinga do chłopców
- Możecie wejść.
- Już tak szybko?
- Tak proszę wejdźcie ja z nią pogadam jeszcze później.
- Okej to idziemy.
Chłopcy weszli do Sali a Kinga poszła kupić sobie kawę.
- Witaaaaaj księżniczko! Jak się czujesz?- wbiegł pierwszy Niall rzucając się na Kamilę
- Cześć Niall. Już jest okej.
- Heeeeeeeey – krzyknęła reszta chłopców również rzucając się na Kamilę, oprócz Louisa, który wciąż stał w drzwiach
- Dlaczego nie dbałaś o siebie? Tak bardzo się bałem.- zapytał Louis przerywając dzikie krzyki chłopców.
- Hahh Dlaczego? Przez ciebie!
- Więc to wszystko moja wina?
- A przyszedłeś tu żeby się kłócić?
- No nie. Ale ja tak bardzo się bałem. Nie mogę, nie chcę Cię stracić. Może życie nie ma sensu bez ciebie. Ale a teraz zadbam o ciebie.
- to my chyba wyjdziemy co Zayn i Niall. Niech oni sobie pogadają a my później wrócimy- powiedział Liam
- okej- powiedział trochę smutny Niall i wszyscy oprócz Louisa wyszli z Sali.
- W ogóle to czemu chcesz o mnie zadbać? Czemu?
-  Kamila zrozum Kocham Cię. Co mam zrobić, żebyś w końcu uwierzyła?- zapytał Louis siadając obok Kamili i patrząc jej w oczy.
- Louis ja ciebie też kochałam ale teraz już chyba nie potrafię- poleciała jej jedna łza po policzku.
- Proszę. Spróbujmy jeszcze raz.- powiedział Louis wycierając łzę z policzka Kamili
- Ja chyba nie potrafię. Przepraszam.
- proszę. Ja bez ciebie umrę. Jesteś moim tlenem. Jak ja mam żyć bez Ciebie?- tym razem to Louisowi popłynęła łza.
- Proszę nie płacz.
Po tych słowach Kamila rozpłakała się i wtuliła się w Louisa a następnie pocałowali się. Ich pocałunek trwał długo. Nagle ktoś zapukał. Był to Niall.
- Uuupss przepraszam- i wyszedł.
-  Przepraszam.- powiedziała Kamila
- To nie mogę liczyć na to że kiedykolwiek jeszcze będziemy razem?- powiedział Louis wychodząc z Sali.
- Tego nie powiedziałam. Ale też niczego nie obiecuję.
Louis wyszedł z Sali. W tej samej chwili Kamila rozpłakała się. Sama już nie wiedziała co czuję. Ten pocałunek chyba coś zmienił.

Przepraszam was bardzo, bardzo, bardzo, że tak długo nic tu sie nie działo. Przepraszam. Wiem, że krótki i za to teżrzepraszam i boiecuję, że nie długo teżcoś bd. Wgl zastanawiam sięnad zakończeniem bloga. A wy jak chcecie? chcecie jeszcze mnie czytać czy nie? Przepraszam ale wiecie szkoła, zajęcia, tańce i wgl przepraszam.
Love You
See you soon Kamaaa :* 

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 14






 14






Minęły dwa tygodnie. Dziewczyny wciąż nie maja zamiaru rozmawiać ani z Louis`em ani z Harry`m za bardzo je zranili. Jednak ani Harry ani Louis nie mają zamiaru poddać się. Cały czas próbują nawiązać kontakt z dziewczynami. Dzwonią, piszą SMS-y, wysyłają prezenty, kwiaty, przychodzą pod dom. Jednak dziewczyny nie reagują na nic.
- Stary i co my teraz zrobimy? Ja muszę z nimi porozmawiać, wytłumaczyć im to wszystko-powiedział Harry.
- Tak wiem. Ja też chcę coś zrobić.
- Dajcie im już spokój co? Nie za bardzo je skrzywdziliście? I to w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział Liam.
- Tak byłbym zapomniał! A właśnie Zayn może przypomnij nam od kogo i w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział ze sztucznym uśmiechem na twarzy Louis patrząc na Zayn`a.
- Ej przepraszam. Przecież nie chciałem! Ale to nie jest moja wina, ze się założyliście więc sorry!
- Dobra skończmy! Bo jeszcze my przestaniemy ze sobą rozmawiać! Lepiej wymyślmy teraz co możemy jeszcze zrobić!- powiedział Harry.
- Tak na pewno. Wątpię, że uda wam się cokolwiek jeszcze zrobić. Chyba ze no nie wiem zamieszkacie na ich podwórku wtedy was zauważą- strzelił bezmyślnie Niall.
- No właśnie Harry. Słyszałeś?- zapytał Louis z uśmiechem
- Tak słyszałem ale to jes głupie!
- Louis ja żartowałem, nawet nie zastanawiałem się co mówię- zaśmiał się Niall- ale w sumie możecie spróbować. Chyba ze tego nie przeżyjecie.
- Harry proszę spróbujmy! Będziemy tam siedzieć do póki z nami nie pogadają. Może to jest jakieś rozwiązanie?
- Dobra. Możemy spróbować. Ale jak zginiemy… tzn jak Kamila nas zabiję…
- Nie zabije! spokojnie.
- To chodźmy spakujmy się! Poszukaj namiotu i śpiworów ja zajmę się resztą.
Po 2 godzinach Harry i Louis byli gotowi.
-Harry, Louis przytulcie mnie!- krzyknął ze łzą w oczach Niall zbiegając ze schodów.
- Ej ale przecież będziemy nie daleko
- No tak. Ale nie  wiadomo kiedy wrócicie… czy w ogóle wrócicie
- Bierzemy przecież laptopy będzie skype a i najważniejsze będziemy 20 minut drogi od domu!
- Tak ale to nie to samo! Przez skypa nie da się przytulić! To co przytulicie mnie?
- Jasne! Chodź tutaj!
Po czułym pożegnaniu chłopcy wyjechali. Po 15 minutach byli pod domem dziewczyn. Wzięli wszystko z samochodu ni zaczęli rozbijać obóz w ogródku dziewczyn.
Zauważyła ich Kinga.
- Ei Kama chodź tu szybko! Musisz to zobaczyć!
- Jezu co znowu?- powiedziała wyciągając swoje zwłoki z łóżka i schodząc na dół.
Podeszłą do okna.
- Sama zobacz.
- Co?! Co?! Co oni tu robią? Tępe, jabane gwiazdeczki! Czy do nich nie dociera, że my nie chcemy z nimi mieć nic wspólnego?- Kamila już chciała wyjść na dwór.
- Poczekaj zobaczymy co zrobią?- zaśmiała się Kinga
- Ciebie naprawdę to bawi? Oni SA jacyś nie normalni? Na co mam czekać na to aż jak rozłożą ten namiot? Oni chcą tu mieszkać?
- Ei ale poczekaj! Spójrz na Louisa on chyba pierwszy raz będzie namiot rozkładał.
- Dam im pół godziny potem ich z stad wywalę!
W ciągu pół godziny nie zdołali rozłożyć tego namiotu ale Kamila już postanowiła wyjść do nich.
- EJ! Co tutaj się dzieję?- wyszył z domu
- O cześć! Co tam u was? Jak się czujecie?- podbiegł do niej Louis.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie! Co wy tutaj do cholery robicie?! To nasz ogród!
- Hej Kama. Będziemy tu mieszkać!- powiedział Harry wciąż rozstawiając namiot.
- Mieszkać? Yhy na pewno! Chyba musicie mnie najpierw zabić! A co koledzy was z domu wyrzucili jak zobaczyli jakie z was są dupki?
- Nie, nie chcecie z nami rozmawiać więc będziemy u was mieszkać dopóki z nami nie porozmawiacie.
- No chyba nie!
- A tak w ogóle gdzie jest Kinga?- zapytał Harry
- A tak w ogóle to co się to obchodzi? Ona tu na pewno nie przyjdzie! Czy to tak trudno pojąć że nie chcemy z wami rozmawiać?  Ze nie chcemy was oglądać a już na pewno nie chcemy żebyście mieszkali w naszym ogrodzie! Czy to takie trudne? Wy macie w ogóle mózgi? Czy ta już wasza wielka sława totalnie je wam wypaliła?
- Tak mamy mózgi. Tak rozumiemy że nie chcecie nas znać ani widzieć i rozmawiać.
- Właśnie mówiliście że pójdziecie jak z wami porozmawiamy! A właśnie rozmawiam z wami więc już chyba pora wracać do domu!
- Ale nie chodzi o taką rozmowę. Chcemy wam wszystko wyjaśnić.
- Ale my nie mamy o czym rozmawiać! Jesteście pieprzonymi dupkami! Najchętniej teraz bym was zabiął1 Rozumiecie!? Więc radzę się wam już stąd wynosić! Chyba że naprawdę chcecie  zginąć!- powiedziała Kamila i poszła do domu.

Kamila weszła do domu.
- Oni są jacyś nie normalni! Zabiję ich!
- Nie pójdą?
- Powiedzieli że jak z nimi porozmawiamy o tym co się stało! Chyba ich cipki swędzą!
- Ignorujmy ich po prostu tak ja wcześniej
- I co nie wyjdziesz teraz z domu?
- Wyjdę ale na pewno nie do ogrodu!

Chłopcy spędzili na dworze u dziewczyna dzień i noc i następny dzień i noc. Dziewczyny nie rozmawiały z nimi nawet przez chwilę. Zachowywały się tak jak by w ich ogrodzie nikogo nie było. Minął następny dzień ta samo na ignorowaniu chłopców udawaniu że nie istnieją.
Nadeszła noc. Zaczęło okropnir lać, była burza padal grad. Chłopcy podeszli pod okno kuchni gdzie siedziały dziewczyny.
- Yhy zaczyna się.
- Wpuścicie nas?
- I co my zrobimy? Przecież oni tam siedzą na dworze! Na pewno już są cali mokrzy i zmarznięci!
- Obchodzi Cię ich los? A może ty nadal kochasz Harrego po tym?
- Tak.. nie.. sama nie weim. Ale nie chce żeby się coś im stało! Wpuśćmy ich do domu!
- Ja na pewno nie wezmę w tym udziału! Jak chcesz to sobie ich wpuszczaj! Ja na pewno nie będę z nimi gadać!
- Dobra ja też nie mam ochoty tego wysłuchiwać wpuszczę ich dam ręczniki i niech sobie siedzą a my posiedzimy na górze ok.?
- Jak tam chcesz. Ja idę!- Kamila wstał i poszła do swojego pokoju.

Kinga poszła do drzwi od strony ogrodu. Otworzyła je.
- No wchodźcie!
- Hej Kinia! Dziękuję!
Zostaw mnie ok.?  Ale to że pozwalamy wam tu zostać to niczego nie załatwia a ni nic nie miejcie nadziei! Zawiedliście nas! Rozumiecie? Kamila nawet nie zejdzie! Ja też będziemy siedzieć na górze a wy na dole! Macie ręczniki!- rzuciła w ich stronę i poszła na górę.
Chłopcy wykąpali się, przebrali i siedzieli cała noc nad rozmyślanie o różnych sprawach. Byli trochę załamani. Dziewczyny siedziały całą noc w pokoju  Kamili. Rano gdy zeszły na dół chłopcy wciąż byli w ich domu.
- Co wy tu jeszcze robicie?
- Zrobiliśmy śniadanie- uśmiechnął się Louis
- Mam nadzieję że niczego nie podpaliłeś! I nie jesteśmy głodne!
- Wszystko w porządku nic się nie stało.
- Ale proszę porozmawiajcie z nami!
- Właśnie rozmawiamy!
- Pozwólcie nam wszystko wytłumaczyć- powiedział Louis
- ale Louis tu nie ma co tłumaczyć! Zabawiliście się nami i tyle! Wystarczy?
- A wysłuchacie przynajmniej tego co chcemy wam powiedzieć?
- Nie chyba nie.
- Nie zachowujcie się jak dzieci! I przynajmniej posłuchacie! A potem ja chcecie to sobie pójdziemy.
- Jak dziecko! Odezwał się bardzo dorosły i dojrzały!
- Ale dobra jak pójdziecie to możemy posłuchać.
- Świetnie!
- To usiądźcie.
Dziewczyny usiadły obok siebie. Naprzeciwko nich siedział Louis i Harry.
- Więc. Zacznę od początku. Bo poznaliśmy się w klubie. No i spodobałyście się nam ale nie zwracałyście na mas waginie to co inne dziewczyny które zabiły by żebyśmy Siudo nich odezwali. No i po imprezie wróciliśmy do domu i cały czas o was myśleliśmy. Byłyście takie wyjątkowe i takie inne. Zaimponowało mam to. Założyliśmy się z chłopkami ale nie wiedzieliśmy że zakochamy się w was i ze będziemy chcieli być na zawsze z wami. Wiemy, że wszystko zepsuliśmy i że nie zasługujemy na takie wspaniałe dziewczyny jak wy. Bo was stać na kogoś lepszego niż my ale nie możemy żyć bez was. Kochamy was!
- Ale to było…
- Jak jakaś tania telenowela.
- Ale wybaczycie nam?
- Może kiedyś, nie wiem. A teraz sory strasznie źle się czuję- powiedziała Kamila.
- Co ci jest?- spytała Kinga
- Nie chyba nic po prostu chyba jestem chora.
- To może pojedziemy do lekarza?
- Nie to pewnie jakieś zatrucie albo przeziębienie na pewno mi przejdzie.
- Jak chcesz.
Kamila poszła na górę. Kinga wstała od stołu i usiadła na kanapie.
- A wy już idziecie tak?
-Yy no tak.. chyba.
- Ok. to posprzątajcie tylko po sobie.
Louis wyszedł z pokoju a Harry usiadł obok Kingi.
- Kinga?
- Yyy co?
- Kocham Cię i przepraszam tak wiem jestem dupkiem ale jak mi nie wybaczysz to chyba się zabiję.
Kinga nie odpowiedziała nic.
- Odpowiedz proszę.
- Harry.. ja.. ja………… słyszałeś to co ja?- odwróciła się Kinga
- To coś na górze.- powiedziała Kinga i pobiegła na górę zobaczyć co się stało.
Kinga zaczęła szukać Kamili ale w żadnym pokoju ani nigdzie jej nie było. Weszła do łazienki. Kamila leżała nieprzytomna na płytkach.
- Harry chodź tu szybko!- zaczęła krzyczeć
- Co się stało?- krzyknął z dołu
- Po prostu przyjdź tutaj.
- Już biegnę.
Harry wszedł do łazienki i zobaczyła Kamile leżącą na płytkach i niknę nad nią.
- zadzwoń po karetkę! Ona chyba nie oddycha.
- Poczekaj.
- Na co mam czekać? Na to aż umrze?
- Co się dzieje?- krzyknął Louis z dołu
- zawiozę ja do szpitala będzie szybciej.
Harry wziął na ręce Kamilę i szedł z nią na dół.
- Co się jej stało?- zapytał przerażony Louis.
- też chcielibyśmy wiedzieć. Jest  nie przytomna.
Harry zaniósł Kamile do samochodu siedział z nią z tyłu Louis a Kinga siedział z przodu obok kierowcy i płakała.
- Ciii nie płacz. Wszystko będzie w porządku.
- Ona nie może umrzeć! Jedź szybciej! Proszę!
Po 20 minutach dojechali do szpitala. Kamile od razu zabrali lekarze. Kinga siedział w koncie a obok niej Harry. Próbował ja pocieszyć. Louis w tym czasie chodził po korytarzu w jedna i w drugą stronę. Zadzwonił do chłopców i powiedział im o tym co się stało. Nikt nie wiedział co właśnie dzieje się z Kamilą. Co jej jest i czy żyje.


Następny :) taki trochę nw nie podoba mi się chyba xd Nie wiem kiedy będzie następny bo w niedzielę jadę do babci na tydzień i muszę się zająć też tą akcją. A tak wgl to co o niej myślicie? Wgl myślałam że więcej osób się nią zainteresuje bo na razie jest tylko 7 xd mam nadzieję że przybędzie osób :) powiedzcie koleżankom/ kolegom żeby jak najwięcej osób więzło udział :)
See you Kamaaa :*

piątek, 20 lipca 2012

Rozdiał 13







 13





Następnego dnia.
Dziewczyna postanowiły do końca rozpakować się. W swoich rzeczach znalazły kilka rzeczy chłopców. Postanowiły od razu pojechać do nich i oddać im ich rzeczy.

*W tym czasie u 1D*

Louis zszedł na śniadanie.
- Hej Lou. Jak tam wyjazd- zapytał Zayn.
- Świetnie.
- I co zaliczyłeś?
- Przestań. Ok.? Ja, ja naprawdę kocham.
- Patrzcie Louis Tomlinson się zakochał.
- Co się tak drzecie- zapytała Harry wchodząc do kuchni.
- Wiesz co się stało? Louis się zakochał.
- No co ty? Naprawdę?
- Tak.
- Ale przecież to był zakład Lou, nie pamiętasz, co mówiłeś?- zapytał Zayn
- Tak pamiętam. Ale od tamtego czasu coś się zmieniło.
- Tak a co? Już nie chcesz jej wykorzystać i porzucić? Z reszta tak ja ty Harry.
- Już nie. I proszę was. Nie chcę, żeby dziewczyny dowiedziały się o tym zakładzie.
Wtedy Louis odkręcił się i w drzwiach zobaczył stojące Kamilę i Kingę.
- O dziewczyny. Cześć.- zaczął Harry.
- My przyszłyśmy…. Z resztą nie ważne- powiedział Kamila rzucając torbę na podłogę i chwytając Kingę za rękę.
- A ty Zayn, nic na nie powiedziałeś. A podobno się przyjaźnimy. Ale to chyba nie prawda. Jedna wielka ściema.- powiedział Kinga
- Kinga spadamy- powiedziała Kamila ciągnąc Kingę za rękę.
- Poczekajcie to nie tak!- powiedział Lou.
-  A jak?    Z reszta nie ważne. Nie chce was znać!- Dziewczyny zaczęły opuszczać dom chłopców.
Kamila wychodziła z domu. Jednak Lou złapał jąka rękę.
- To nie tak. Pozwól mi to wytłumaczyć. Porozmawiajmy. Proszę.
- Nie dotykaj mnie! Odwal się! Rozumiesz? Nie mamy już o czym rozmawiać. Jaka ja jestem naiwna. Ze ja się tak dałam.
- Kama. To moja wina. Gdyby nie ja…
- Dobra. Nie ważne. Chodź!
- Ale Kinga. KOCHAM CIĘ!- krzyknął Harry.
Louis ustał przed drzwiami we wnętrz domu, blokując wyjście dziewczynom.
- Nie wyjdziecie stąd dopóki nie pogadamy!- powiedział stanowczo
- Chcesz się przekonać?- zapytała Kamila.
- Albo odejdziesz od tych drzwi sam albo ci w tym pomogę!
- Porozmawiajmy!
- Nie, nie będę z tobą rozmawiać. Zostaw nas w spokoju. Nie chcę już cię nigdy więcej oglądać!- Kamila wtedy odepchnęła Louisa od drzwi i wyszły z Kingą.
Wsiadły do samochodu. Były bardzo zdenerwowane. Czuły się, wykorzystane i oszukane.
Postanowiły jechać gdzieś przed siebie.
Louis, Harry i Zayn stali w salonie.
- Dzięki stary, na ciebie zawsze można liczyć- powiedział Louis chwytając kluczyki od swojego auta.
- To teraz to jest moja wina? To ja postanowiłem się założyć. Dobra nie będę w wami gadał już na ten temat. Róbcie co chcecie.- powiedział wchodząc na górę po schodach.
- Co my teraz zrobimy?- zapytał Harry.
- Wsiadaj do mojego samochodu. Jedziemy.
Chłopcy jak najszybciej wsiedli do samochodu i jechali za dziewczynami.
- Kinga prowadziła samochód Kamili a Louis swój.
- Kinga, zobacz tylko kto za nami jedzie. Dupki!
- cholera.
-Przyspiesz! Zgubmy ich.
Kinga przyśpieszyła.
- Louis chyba zauważyły, że za nimi jedziemy bo przyspieszyły.
- Nie martw się. Kiedyś się zatrzymają.
- Uważaj, żeby ich nie zgubić.
Dziewczyny cały czas przyspieszały w dodatku zaczęło lać. Jechały z dużą prędkością przez kilka minut.
- KINGA! UWAŻAJ!- krzyczała Kamila widząc przed sobą drzewo.
Kinga nie zdążyła. Dziewczyny wylądowały na drzewie.
Chłopcy jechali cały czas za nimi w pewnej odległości.
- Kurwa! Louis zobacz!- krzyknął Harry.
- poczekaj podjadę.
Po chwili Louis i Harry byli na miejscu wypadku. Szybko podbiegli do samochodu dziewczyn. Były nieprzytomne. Wyciągnęli je z samochodu i zadzwonili po karetkę.
Gdy już dojechali do szpitala. Dziewczyny natychmiast zabrano. Louis i Harry nie wiedzieli, co im jest, czy w ogóle przeżyją.
- To wszystko przeze mnie.- powiedział Louis trzymając dłonie na swojej twarzy.
- Nie chcę Cię dołować jeszcze bardziej. Ale tak Louis to twoja wina.
- Dzięki Harry. Ty to wiesz jak poprawić komuś nastrój.
- Przepraszam. Ale…
- dobra już nic nie mów.
Siedzieli na korytarzu przez bardzo długo. Poinformowali Zayn`a, Liam`a i Niall`a o tym co się stało. Oni po chwili też pojawili się w szpitalu.
Wszyscy siedzieli na korytarzu naprawdę bardzo długo a ten czas wydawał im się biegnąć w nieskończoność. Nie wiedzieli co się dzieje. Czy dziewczyny żyją, czy przeżyją i co im jest.
Po 3 godzinach wyszedł lekarz. Powiedział im, że dziewczyny żyją i, że na pewno będzie dobrze. Zrobią wszystko co w ich mocy. Powiedział również że  serce Kinga na chwilę ustało i, że musieli ją reanimować. Jej stan był gorszy. Dziewczyny są również poobijane, mają lekki wstrząs mózgu ale nic nie jest złamane. Lekarz nie pozwolił im wejść do środka.
Po tych wiadomościach trochę im ulżyło. Ale też uświadomili sobie co tak naprawdę zrobili. Prawie je zabili. Wszystkim napłynęły łzy do oczu. Dziewczyny leżały w śpiączce i niewiadomo było kiedy się wybudza.
Harry i Louis 5 dni spędzili w szpitalu siedząc przy dziewczynach. Mieli ogromne wyrzuty sumienia. Oni naprawdę je kochali a teraz to one leżą przez nich w szpitalu w śpiączce.

*Po 8 dniach.*
W ciągu tych dni cała piątka siedział w szpitalu, ale najwięcej Harry i Louis.
Louis siedzi przy łóżku Kamili, trzyma ja za rękę. Kamila jest cały czas w śpiączce.  Louis śpiewał Piosenkę Gotta Be Sou. Gdy nagle poczuł to, że Kamila poruszyła ręką. Bardzo się ucieszył. Po następnych kilki minutach znowu ruszyła ręką. Louis wiedział co to oznacza, Kamila budzi się. Napisał do Harrego który był w sali obok u Kingi. Jednak niestety u Kingi to nie nastąpiło. Po godzinie Kamila wybudziła się.

*Z perspektywy Kamili*
Leże na jakimś łóżku.  Czy ja jestem w szpitali? Co się stało? Naokoło siebie widzę aparatury, kroplówki i…….i Louis? Co on tutaj do cholery robi?
- Kamila. Jak ja się cieszę.- podskoczył Louis gdy zobaczył, że mam otwarte oczy, pocałował mnie w czoło.
- Proszę wyjdź.- powiedziałam cicho. Nie miałam siły.
- Ale…
- Proszę wyjdź.- powtórzyłam.
- Nie zostawię Cię.
- Mówiłam Ci już że nie chce cię więcej oglądać? Jak nie to teraz to mówię.
- Ale ja nie chce cię zostawić samej.
- Samej? Jak to? Gdzie jest Kinga?
- Jest w Sali obok.
- Co z nią? Co się w ogóle stało? Jaki jest dzisiaj dzień? A jak odpowiedz mi na te pytania to Louis proszę wyjdź stąd. Nie mam siły. I nie pokazuj mi się już nigdy.
- Miałyście wypadek 8 dni temu. Byłyście w śpiączce. Ty byłaś. Kinga cały czas jest w śpiączce. Z nią było albo jest gorzej. Jak chcesz to zawołam Harrego on powie Ci więcej co się z nią dzieje. On siedzi przy niej cały czas tak jak ja przy tobie.
- Jak to gorzej? Harry? Zróbcie nam przysługę i nie pokazujcie się nam więcej na oczy. A teraz proszę wyjdź z Sali.
- Skoro tego chcesz to wyjdę.
- Tak. Chcę.
Louis wstał i szedł po woli w stronę drzwi nie chciał zostawiać Kamili samej, ale ona nie chciała go znać.
- Louis. Możesz coś jeszcze zrobić dla mnie zanim znikniesz z mojego życia?
- Nie mów tak. No ale o co chodzi?
- Zawołaj lekarza.
- A co źle się czujesz?
- Nie. Po prostu go zawołaj. I Louis żegnaj.
- Dobra zawołam. Ale Kamila kocham Cię. Rozumiesz?
- Po prostu już wyjdź.- powiedziała.
Louis wyszedł z Sali. Po jego wyjściu Kamila zaczęła płakać. Ona też kochała Louisa, ale po tym co zrobił, co oni zrobili nie potrafiła.
Louis siedział cały czas pod salą Kamili postanowił, że nie zostawi jej.
Po godzinie do Kamili przyszedł lekarz. Opowiedział jej co się stało. W jakim były stanie. W jakim są teraz.

*Po 3 dniach*
Kinga wybudziła się. Jej stan bardzo się poprawił z resztą tak jak Kamili.
Kamila i Kinga były teraz w jednej Sali. Powiedziały lekarzom i pielęgniarkom, żeby nie wpuszczała chłopców do Sali. W Sali nie siedzieli bo nie mogli ale nie opuszczali szpitala. Dziewczyny dobrze wiedziały, że Harry i Louis cały czas siedzą przed ich salą i, że chcą z nimi porozmawiać. Ale one postanowiły, że ta cała piątka chłopaków już dla nich nie istnieje.
Po tygodniu wyszły ze szpitala. Mogły wrócić do domu. Cały czas ignorowały chłopków bo oni byli dla nich martwi.



Następny tak. trochę chyba którki.
ale podoba mi się chyba ten rozdział. Trochę pisany na szybko.
Nie weim kiedy będzie coś nowego.
 bo we wtorek wyjeżdzam nad morze i wracam w niedzielę.
A nie weim czy dodam coś do wtorku więc piszę to jużpod tym rozdziałem
Postaram się jeszcze cośdodać ale zobaczymy :)
DZiękuję za komentarze.
Czekam na nowe. Bardzo miło się je czyta! 
Za 3 ni już wielkie święto. Chyba nie muszę wam przypominać DIRECTIONERS :)
Bardzo się cieszę! 
Robi może ktoś z was jakiś filmik dla chłopców z podziękowaniami? albo wiecie może kto robi wyślijcie mi linki czy coś. Bo też chciałabym się dołączyć.
A i mam jeszcze do was pytanie. Ile chcieli byście rozdziałów? chcecie już koniec czy mam jeszcze to ciągnąć?
See you soon Kamaaa :*