15
Po badaniach okazało się, że Kamila ma anemię, której nigdy
jej nie leczyła.
Kamila czuła już się lepiej, dostała leki. Po chwili można
było wejść już do niej na sale.
- Mogę ja pierwsza? Muszę z nią porozmawiać. -powiedziała Kinga
- Jasne wchodz.- powiedzieli zgodnie wszyscy.
- Dziękuję.
Wtedy Kinga wstała z krzesła i zniknęła za drzwiami do Sali.
- Kochanie. Jak ty się czujesz? W ogóle wiedziałas że masz
anemię? Nawet nie wiesz jak bardzo nas przestraszyłaś. Tak bardzo sięgaliśmy o
siebie i Louis…- zapytała z troską.
- Nie rozmawiajmy na razie o nim.
- Dobrze, ale nie odpowiedziałaś mi ja się czujesz i czy wiedziałaś
chorobie.
- Już jest okej. Wiedziałam
- to dlaczego nic z tym nie zrobiłaś?
- wiesz, zajęcia, problemy i to wszystko jakoś… zapominałam.
- Jak można zapomnieć, że jest się chorym?
- Dobra nie ważne. Przepraszam że tak bardzo cię… was
przestraszyłam. Nie chciałam. Nagle zrobiło mi się słabo…
- Okej. Już wszystko w porządku. Ale wiesz chłopcy chą Cię
zobaczyć. Później pogadamy jeszcze. Obiecuję.
- No dobrze niech wejdą.
- A Louis? Wiesz jak on się przejął. Martwi się o ciebie. Chyba
naprawdę mu zależy
- Ta ta jasne…. Ale dobra niech wejdzie
- Do zobaczenia skarbie- Kinga pocałował Kamilę w policzek i
wyszła
- Pa.
Kinga do chłopców
- Możecie wejść.
- Już tak szybko?
- Tak proszę wejdźcie ja z nią pogadam jeszcze później.
- Okej to idziemy.
Chłopcy weszli do Sali a Kinga poszła kupić sobie kawę.
- Witaaaaaj księżniczko! Jak się czujesz?- wbiegł pierwszy
Niall rzucając się na Kamilę
- Cześć Niall. Już jest okej.
- Heeeeeeeey – krzyknęła reszta chłopców również rzucając
się na Kamilę, oprócz Louisa, który wciąż stał w drzwiach
- Dlaczego nie dbałaś o siebie? Tak bardzo się bałem.-
zapytał Louis przerywając dzikie krzyki chłopców.
- Hahh Dlaczego? Przez ciebie!
- Więc to wszystko moja wina?
- A przyszedłeś tu żeby się kłócić?
- No nie. Ale ja tak bardzo się bałem. Nie mogę, nie chcę
Cię stracić. Może życie nie ma sensu bez ciebie. Ale a teraz zadbam o ciebie.
- to my chyba wyjdziemy co Zayn i Niall. Niech oni sobie
pogadają a my później wrócimy- powiedział Liam
- okej- powiedział trochę smutny Niall i wszyscy oprócz
Louisa wyszli z Sali.
- W ogóle to czemu chcesz o mnie zadbać? Czemu?
- Kamila zrozum
Kocham Cię. Co mam zrobić, żebyś w końcu uwierzyła?- zapytał Louis siadając
obok Kamili i patrząc jej w oczy.
- Louis ja ciebie też kochałam ale teraz już chyba nie
potrafię- poleciała jej jedna łza po policzku.
- Proszę. Spróbujmy jeszcze raz.- powiedział Louis wycierając
łzę z policzka Kamili
- Ja chyba nie potrafię. Przepraszam.
- proszę. Ja bez ciebie umrę. Jesteś moim tlenem. Jak ja mam
żyć bez Ciebie?- tym razem to Louisowi popłynęła łza.
- Proszę nie płacz.
Po tych słowach Kamila rozpłakała się i wtuliła się w Louisa
a następnie pocałowali się. Ich pocałunek trwał długo. Nagle ktoś zapukał. Był to
Niall.
- Uuupss przepraszam- i wyszedł.
- Przepraszam.-
powiedziała Kamila
- To nie mogę liczyć na to że kiedykolwiek jeszcze będziemy
razem?- powiedział Louis wychodząc z Sali.
- Tego nie powiedziałam. Ale też niczego nie obiecuję.
Louis wyszedł z Sali. W tej samej chwili Kamila rozpłakała
się. Sama już nie wiedziała co czuję. Ten pocałunek chyba coś zmienił.
Przepraszam was bardzo, bardzo, bardzo, że tak długo nic tu sie nie działo. Przepraszam. Wiem, że krótki i za to teżrzepraszam i boiecuję, że nie długo teżcoś bd. Wgl zastanawiam sięnad zakończeniem bloga. A wy jak chcecie? chcecie jeszcze mnie czytać czy nie? Przepraszam ale wiecie szkoła, zajęcia, tańce i wgl przepraszam.
Love You
See you soon Kamaaa :*