Translate

sobota, 4 maja 2013

PRZEPRASZAM!

Postanowiłam na razie zawiesić tego bloga! :cc
Nie mam pomysłu co może dalej się dziać :c może ktoś z was chciałby go kontynuować? 
Jeśli nie to obiecuję że w wakacje go dokończę!
A na razie zapraszam na nowego bloga mojego i Kingi -> http://everyone-ignores-me.blogspot.com/
Tutaj nie nawalę :D
KOCHAM WAS!
mam nadzieję, że nie jesteście źli
i tak bardzo długo nic tu się nie działo :ccc
see u!
Rejczel!

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 18







18

Było po południe. Wydawało się jakby zła atmosfera opadła. Ale chyba nie do końca tak było.
Wszyscy  siedzieli na dole Kamila, Louis i Zayn oglądali tv na kanapie, Kamila i Niall siedzieli przy laptopach, a Li czytał książkę. Kamila była ubrana, umalowana, uczesana. Kinga była ubrana, umalowana, uczesana.
- Ei ludzie jestem głodny - powiedział Niall przweywając ciszę.
- Ooo nie zaskoczyłeś. Przecież ty cały czas jesteś głodny.- Powiedział z uśmiechem Zayn odwracając się w jego stronę.
- No ale już jest 15. Od 3 godzin nic nie jadłem. A najlepszym kucharzem jest...- mówił patrząc na Harrego
- Zapomnij- odezwał się Hazz.
- No wiecie co. ja tu z głodu umieram! A wy jesteście zbyt leniwi zeby zrobicobiad. dzięuję! sam ugotuję tylko będę potrzebował czyjejś pomocy- powiedział szturchając kamilę.
- Dobrze, jużdobrze. Pomogęci ale zamknij się wreszcie.- powiedziała zamykając komputer.
- Musisz być aż taka chamska?- zapytał Harry.
- No tak. Pan najwspanialszy się odezwał.- powiedziała cicho.- Niall idziemy?
- Pewnie. 
Niall i Kamila zniknęli za drzwiami kuchni, a reszta wróciła do poprzednich zajęć.
Po 1,5 godziny obiad był gotowy.  Pachniało wspaniale w całym domu, a Liam nakrywał do stołu.
- OBIADDDDDDDDDDDDD!- wykrzyczał Niall na cały dom- MACIE 5 SEKUND ŻEBY BYĆ NA DOLE PRZY STOLE!- dokończył.
Po chwili wszyscy zajęli miejsca przy stole. Wszyscy jedli. Jak zwykle nikt siędo siebie nie odzywał, chyba, ze czegoś chciał. I znowu cisza. wszyscy tylko spoglądają na siebie. Nagle od stołu wstaje Zayn.
- Do kurwy, chuja nędzy! Już tak nie mogę! Nikt ze sobą nie gada! OGARNIJCIE się ludzie! Weźcie przywalcie sobie albo nwm coś innego ale ROZMAWIAJCIE ze sobą! Bo w tym domu jest coraz gorzej! Niedugo nikt z nas tu nie wytrzyma! Wieć kurwa pogadajcie!- wykrzyczał.
- Ja pierdolę! jak ci sie kurwa nie podoba to możemy sie wyprowadzić!- krzyknęła kamila.
- Dobrze wiesz, ze to sprawy nie rozwiąże! Pamiętacie jak było wcześniej!? Jak wyjeżdżaliśmy razem!? Wychodziliśmy razem?! Chcę żeby znowu tak było!- wykrzyczał zayn i poszedł do siebie do pokoju.
- Może to jest dobry pomysł. Pogadajcie ze sobą. Chodź Niall zostawmy ich! Niech porozmawiają.- powiedział Liam ciągnąc Nialla za rękę.
- Poczekaj stary tylko talerz wezmę!
Liam i Niall wyszli z jadalni. Kinga i Harry wyszli na dwór.  Kamila i Louis wciąż siedzieli przy stole.
- I?- odezwała się Kamila.
-...
- Dobra, nie ważne. Idę do siebie.- wstałą z krzesła.
- Nie. poczekaj.
- Noo...?
- Wiesz co, chodźmy do mojego pokoju i skończy to już w końcu.
Kamila i Louis poszli do jego pokoju. Kamila usiadła na łóżku.
- Wiesz, że Cię kocham?
- Tak ciągle to powtarzasz, ale zrozum, że ja jużnie mogę być z tobą.
- Tak wiem. Ale ja wciąż cały czas Cię bardzo kocham i przepraszam za to co się stało. Ten zakład w ogóle się nie liczył. Ja przepraszam. wiem , że to moja wina i ,że ja wszystko spieprzyłem ale wiedz, ze zawsze będę Cię kochał i nigdy sobie tego nie wybaczę! Ja przepraszam, że sie ciebie o to pytam, ale...... mogę Cię pocałować?
- Pocałować? Louis...
Wtedy Louis przysunął się i pocałował Kamilę.
- Ja przepraszam. Musiałem. Tak bardzo Cię kocham...-łza popłynęła mi po policzku. 
- W porządku. Powiedzmy że to było takie pożegnanie- uśmiechnęla sie.
- Dziękuję. Ale możemy się przyjaźnić?
- Tak. Jasne.
- Dziękuję.
Wszyscy soptkali się pół godziny później w salonie. Wyglądało na to, ze pomiędzy Kingą a Harrym też już jest wszystko Ok.
- Ooo widzę, że już wszystko jest Ok.- zapytała Liam
- Tak- odpowiedzieli chórem.
- Na pewno?- zapytał uśmiechnięty Zayn.
- Pewnie.
- To dobrze- uśmiechnął się.- To co może idziemy dziś na jakąś imprezę?
- Jasne, czemu nie? zgadzacie się?- powiedział Harry
- Pewnie!- odpowiedziała reszta.
- Więc okej. macie 2 godziny. za 2 godziny spotykamy się na dole i wychodzimy.
- Okej. Na pewno będziemy.
Po tych słowach wszyscy poszli na górę przygotowywać się.
Dokładnie  godziny wszyscy czekali już na dole. Ładnie ubrani chłopcy, Kamila,włlosy makijaż  i Kinga, włosy, makijaż.
Wszyscy spędzili świetnie wieczór. wrócili do domu ok 4 w nocy.



FERIEEEEEEEEEEE! 
Jest następny! wgl przepraszam, że taki krótki i wgl :D
W sobotę impreza! aaaa hahahaa
a tak wgl zapraszam do obejrzenia mojego beznadziejnego cover 1D- LT wiem, ze jest naprawdę okropny!  Niedługo może pojawią się nowe, lepsze :D
Komentujcie!
See you! xx






sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 17







 17








Minął miesiąc. Kamila zaczęła spotykać się z Bob`em, a Louis coraz bardziej się zamykał w sobie i rozsypywał. Unikała Kamili jak mógł chociaż to było ciężkie bo wciąż mieszkali w jednym domu. Pomiędzy Kingą a Harrym też już nie było tak mega świetnie. Podobno pokłócili się. Było coś słychać o zdradzie. Tak, Harry zdradził ją, ale ona idiotka uwierzyła mu, że to było po pijaku i więcej się niepowtórzony. Taaa jasne, przecież każdy na tej planecie wie że Hazz to największy podrywacz na świecie, a jak się upije to już w ogóle nie ma żadnych granic. Jednak Kinga wierzyła w to, że wszystko będzie w porządku. Myliła się?

- Hej. Kamm możemy pogadać?- spytała Kinga wchodząc do pokoju, gdy Kamila oglądała MTV.

- O ile nie chcesz znowu pierdolić mi o tym, że Bob to nie odpowiedni mężczyzna dla mnie i wgl i znowu próbować nakłonić mnie żebym wróciła do Lou.
- Nie, ja nie o tym.
- Więc o co chodzi?- odwróciła się w jej stronę- co się stało? Siadaj.
- Więc..... jaaa............. sama nie wiem.
- No już. Mów o co chodzi. Skarbie.
- No bo widzisz ja i Harry.............
- Tak?
- Kurwa przestań mi przerywać ok!
- Dobra! Ale mów!
- Czy on? Czy Harry mnie zdradza? Jak myślisz? Bo ja myślę, że no wiesz.... że tak.- łza popłynęła jej po policzku.
- Eii nie płacz.
- No ale jak myślisz? Bo ja go kocham. A on... wgl ostatnio nie ma dla mnie czasu, jest coraz dalej.
- Chcesz żebym byłą szczera?
- Tak.
- Więc, tak myślę, że Cię zdradza.
- Dzięki. Tak to mi na serio pomogło!- rozpłakała się- mogłaś skłamać! Nie widzisz co się dzieje?
- Chciałaś prawdy!
- Tak. Ale...ale..
- Ale co?
- Nic. W dodatku jeszcze ty i Louis, Ja już nie mogę!
- Więc może chcesz mi powiedzieć, że- wstała z kanapy- to się dzieję w tym jebanym popierdolonym domu to moja wina? Dlatego, że nie jestem z Lou. Wielkie dzięki!- wybiegła z domu.
- Co to się dzieje?- na schodach pojawiła się Harry- Dlaczego krzyczycie? Znowu zaczynasz ją moralizować? Wiesz że to się nie uda! A w dodatku mam kaca! Więc jak możecie to przełóżcie to na później.
- No tak! Bo najlepiej najebać się w cztery dupy, imprezować całą noc, wyruchać pół miasta i wrócić do domu, do dziewczyny...
- co? jakie wyruchać pół miasta?! Co ty znowu wymyślasz?
- Dobrze wiesz, że to jest prawda!- Kinga wyszła do ogrodu.
- Po chwili pojawił się tam też Harry.
- Słońce. Znowu naczytałaś się jakichś plotkarskich szmatławców. To nie jest prawda. Byłem wczoraj z kumplami. Nie musisz się martwić.
- Tak, bo tylko winny się tłumaczy.
- Winny? Przecież wiesz, ze Cię kocham.
- No niby... ale widzę też t co się ostatnio między nami dzieje.? Ty cały czas wieczorami gdzieś wychodzisz i wracasz nawalony. Nie spędzamy już razem czasu...
- Ja przepraszam.
- Zwykłe przepraszam to nie wiem czy tu wystarczy...
- To co ja mam zrobić?
- Nie wiem co ty możesz zrobić. Ale ja pogadam z Kamą.. myślę, że się wyprowadzimy.
- Co? Dlaczego? Nie róbcie tego!
- Nie widzisz co się dzieje?! My się nie dogadujemy! Kamila i Louis unikają się nawzajem jak tylko mogą! Atmosfera nie jest fajna! To nas wszystkich męczy! Te ciągłe kłótnie.
- Nie pozwolę wam się wyprowadzić! Jasne?
- Obawiam się, że nie będziesz miał wyboru...
Kinga weszła z powrotem do domu i usiadła na kanapie. Harry spoglądając na nią wrócił bez słowa na górę.


Po chwili do domu wszedł nawalony Louis, który ledwo trzymał się na nogach.

- Jezu Lou co jest? Gdzie ty byłeś? Nie było Cię całą noc?
- Może i nie ale co z tego?- powiedział podchodząc do Kingi
- Jesteś kompletnie pijany!
- Brawo za inteligencję! Gdzie jest Kamila? Muszę z nią pogadać.
- Pokłóciłyśmy się. Pewnie poszła do Bob`a.
- Kurwa! Pierdolony, zajebiście idealny Bob! Kiedyś zabiję albo jego albo siebie! Powiedz słońce co on ma takiego w sobie?
- Może później o tym pogadamy? Idź się umyj albo coś bo wali od ciebie jak od żula !
- Miła jesteś.
- Zayn! Możesz tu na chwilę przyjść?
- Tak. Chwilka!
Po kilku sekundach w pokoju pojawił się Zayn.
- Dziękuję, że przyszedłeś. Możesz pomóc panu Tomlinsonowi dojść do łazienki lub sypialni bo obawiam się że sam nie da rady.- uśmiechnęła się.
- Jasne piękna.- podszedł bliżej, wziął Lou pod rękę- stary, ale wali od Ciebie wódką!
- Chłopcy zniknęli na górze. Po 15 minutach na dół wrócił Zayn.
- Mała. Możemy pogadać?
- Taaa. Pewnie. A o czym?
- Słyszałem twoją kłótnię z Kamilą i Harrym..
- Podsłuchiwałeś!
- Nie. Tak jakoś przypadkowo. Chciałem zejść na dół i tak wyszło.
- No dobra. I co?
- Wiesz co. Nie przejmuj się tymi artykułami i innymi rzeczami. Media i prasa szukają sensacji. Wymyślając takie historie zarabiają.- Kinga nie patrzyła na niego dlatego złapał ją za brodę i skierował jej twarz w stronę swojej żeby na niego patrzyła- Wiesz. Jesteśmy boysbandem a pierdolnięci paparazzi szukają sensacji i jak mogą zarobić na nas..
- Ale Zayn ty nie rozumiesz. Nie wiesz jak bolą takie artykuły i w dodatku te zachowanie Harrego.
- Jakie zachowanie? Zrozum, że nam też nie jest łatwo.
- Spróbuję..
- Czyli na razie sienie wyprowadzicie?
Sama nie wiem Zayn. Nie chcemy siedzieć wam tyle na głowie. Już bez nas ten dom jest nienormalny? To właściwe określenie?
- Tak, pewnie tak . Ale nie będzie miał nam kto gotować...
- Więc po to jesteśmy potrzebne?
- Nie no przecież żartuję.- wyszczerzył się.
- Tak wiem. Ale martwi mnie jeszcze to co się dzieję pomiędzy Kamą a Lou. Widziałeś go ostatnio?
 - Nie ma go ciągle w domu gdzieś łazi, nie rozmawia z nami, nie jest już tym samym Lou.. ja się boję. - A jeśli sobie coś zrobi?
- Tak ta sytuacja to jest problem. Musimy się spotkać wszyscy i jakoś to rozwiązać. Ale będzie dobrze.- przytulił Kingę.
- Oby Zayn, oby.
- Idziemy coś ugorować? Jestem strasznie głodny.
- Pewnie. prowadż mistrzu.-powiedziała podając rękę Zayn`owi.
Kinga i Zayn zrobili pyszne śniadanie na którym byli wszyscy oprócz Kamili i Louisa, tóry spał. Kinga i Harry nie rozmawiali ze sobą a Niall i Zayn próbowali jakoś zrozluźnić atmosferę żartami i wygłupami.




Jest Kolejny! xd haha
Przepraszam, że rozdziały sąw dożej odległośći. Ale mam mało czasu i mało pomysłów xd
i Nie chce mi się za bardzo pisać bo nwm ile osób to czyta. Bo dla 2 osób, które komentują nie bd pisać. Więc jeśłi czytasz to skomentuj. Bo jeśli bd tyle komentarzy co do tej pory to usunę albo zawieszę bloga!
możecie też mi pisać jakieś pomysły xd może je wykorzystam :D
see soon :D Kamaaa