Translate

piątek, 20 lipca 2012

Rozdiał 13







 13





Następnego dnia.
Dziewczyna postanowiły do końca rozpakować się. W swoich rzeczach znalazły kilka rzeczy chłopców. Postanowiły od razu pojechać do nich i oddać im ich rzeczy.

*W tym czasie u 1D*

Louis zszedł na śniadanie.
- Hej Lou. Jak tam wyjazd- zapytał Zayn.
- Świetnie.
- I co zaliczyłeś?
- Przestań. Ok.? Ja, ja naprawdę kocham.
- Patrzcie Louis Tomlinson się zakochał.
- Co się tak drzecie- zapytała Harry wchodząc do kuchni.
- Wiesz co się stało? Louis się zakochał.
- No co ty? Naprawdę?
- Tak.
- Ale przecież to był zakład Lou, nie pamiętasz, co mówiłeś?- zapytał Zayn
- Tak pamiętam. Ale od tamtego czasu coś się zmieniło.
- Tak a co? Już nie chcesz jej wykorzystać i porzucić? Z reszta tak ja ty Harry.
- Już nie. I proszę was. Nie chcę, żeby dziewczyny dowiedziały się o tym zakładzie.
Wtedy Louis odkręcił się i w drzwiach zobaczył stojące Kamilę i Kingę.
- O dziewczyny. Cześć.- zaczął Harry.
- My przyszłyśmy…. Z resztą nie ważne- powiedział Kamila rzucając torbę na podłogę i chwytając Kingę za rękę.
- A ty Zayn, nic na nie powiedziałeś. A podobno się przyjaźnimy. Ale to chyba nie prawda. Jedna wielka ściema.- powiedział Kinga
- Kinga spadamy- powiedziała Kamila ciągnąc Kingę za rękę.
- Poczekajcie to nie tak!- powiedział Lou.
-  A jak?    Z reszta nie ważne. Nie chce was znać!- Dziewczyny zaczęły opuszczać dom chłopców.
Kamila wychodziła z domu. Jednak Lou złapał jąka rękę.
- To nie tak. Pozwól mi to wytłumaczyć. Porozmawiajmy. Proszę.
- Nie dotykaj mnie! Odwal się! Rozumiesz? Nie mamy już o czym rozmawiać. Jaka ja jestem naiwna. Ze ja się tak dałam.
- Kama. To moja wina. Gdyby nie ja…
- Dobra. Nie ważne. Chodź!
- Ale Kinga. KOCHAM CIĘ!- krzyknął Harry.
Louis ustał przed drzwiami we wnętrz domu, blokując wyjście dziewczynom.
- Nie wyjdziecie stąd dopóki nie pogadamy!- powiedział stanowczo
- Chcesz się przekonać?- zapytała Kamila.
- Albo odejdziesz od tych drzwi sam albo ci w tym pomogę!
- Porozmawiajmy!
- Nie, nie będę z tobą rozmawiać. Zostaw nas w spokoju. Nie chcę już cię nigdy więcej oglądać!- Kamila wtedy odepchnęła Louisa od drzwi i wyszły z Kingą.
Wsiadły do samochodu. Były bardzo zdenerwowane. Czuły się, wykorzystane i oszukane.
Postanowiły jechać gdzieś przed siebie.
Louis, Harry i Zayn stali w salonie.
- Dzięki stary, na ciebie zawsze można liczyć- powiedział Louis chwytając kluczyki od swojego auta.
- To teraz to jest moja wina? To ja postanowiłem się założyć. Dobra nie będę w wami gadał już na ten temat. Róbcie co chcecie.- powiedział wchodząc na górę po schodach.
- Co my teraz zrobimy?- zapytał Harry.
- Wsiadaj do mojego samochodu. Jedziemy.
Chłopcy jak najszybciej wsiedli do samochodu i jechali za dziewczynami.
- Kinga prowadziła samochód Kamili a Louis swój.
- Kinga, zobacz tylko kto za nami jedzie. Dupki!
- cholera.
-Przyspiesz! Zgubmy ich.
Kinga przyśpieszyła.
- Louis chyba zauważyły, że za nimi jedziemy bo przyspieszyły.
- Nie martw się. Kiedyś się zatrzymają.
- Uważaj, żeby ich nie zgubić.
Dziewczyny cały czas przyspieszały w dodatku zaczęło lać. Jechały z dużą prędkością przez kilka minut.
- KINGA! UWAŻAJ!- krzyczała Kamila widząc przed sobą drzewo.
Kinga nie zdążyła. Dziewczyny wylądowały na drzewie.
Chłopcy jechali cały czas za nimi w pewnej odległości.
- Kurwa! Louis zobacz!- krzyknął Harry.
- poczekaj podjadę.
Po chwili Louis i Harry byli na miejscu wypadku. Szybko podbiegli do samochodu dziewczyn. Były nieprzytomne. Wyciągnęli je z samochodu i zadzwonili po karetkę.
Gdy już dojechali do szpitala. Dziewczyny natychmiast zabrano. Louis i Harry nie wiedzieli, co im jest, czy w ogóle przeżyją.
- To wszystko przeze mnie.- powiedział Louis trzymając dłonie na swojej twarzy.
- Nie chcę Cię dołować jeszcze bardziej. Ale tak Louis to twoja wina.
- Dzięki Harry. Ty to wiesz jak poprawić komuś nastrój.
- Przepraszam. Ale…
- dobra już nic nie mów.
Siedzieli na korytarzu przez bardzo długo. Poinformowali Zayn`a, Liam`a i Niall`a o tym co się stało. Oni po chwili też pojawili się w szpitalu.
Wszyscy siedzieli na korytarzu naprawdę bardzo długo a ten czas wydawał im się biegnąć w nieskończoność. Nie wiedzieli co się dzieje. Czy dziewczyny żyją, czy przeżyją i co im jest.
Po 3 godzinach wyszedł lekarz. Powiedział im, że dziewczyny żyją i, że na pewno będzie dobrze. Zrobią wszystko co w ich mocy. Powiedział również że  serce Kinga na chwilę ustało i, że musieli ją reanimować. Jej stan był gorszy. Dziewczyny są również poobijane, mają lekki wstrząs mózgu ale nic nie jest złamane. Lekarz nie pozwolił im wejść do środka.
Po tych wiadomościach trochę im ulżyło. Ale też uświadomili sobie co tak naprawdę zrobili. Prawie je zabili. Wszystkim napłynęły łzy do oczu. Dziewczyny leżały w śpiączce i niewiadomo było kiedy się wybudza.
Harry i Louis 5 dni spędzili w szpitalu siedząc przy dziewczynach. Mieli ogromne wyrzuty sumienia. Oni naprawdę je kochali a teraz to one leżą przez nich w szpitalu w śpiączce.

*Po 8 dniach.*
W ciągu tych dni cała piątka siedział w szpitalu, ale najwięcej Harry i Louis.
Louis siedzi przy łóżku Kamili, trzyma ja za rękę. Kamila jest cały czas w śpiączce.  Louis śpiewał Piosenkę Gotta Be Sou. Gdy nagle poczuł to, że Kamila poruszyła ręką. Bardzo się ucieszył. Po następnych kilki minutach znowu ruszyła ręką. Louis wiedział co to oznacza, Kamila budzi się. Napisał do Harrego który był w sali obok u Kingi. Jednak niestety u Kingi to nie nastąpiło. Po godzinie Kamila wybudziła się.

*Z perspektywy Kamili*
Leże na jakimś łóżku.  Czy ja jestem w szpitali? Co się stało? Naokoło siebie widzę aparatury, kroplówki i…….i Louis? Co on tutaj do cholery robi?
- Kamila. Jak ja się cieszę.- podskoczył Louis gdy zobaczył, że mam otwarte oczy, pocałował mnie w czoło.
- Proszę wyjdź.- powiedziałam cicho. Nie miałam siły.
- Ale…
- Proszę wyjdź.- powtórzyłam.
- Nie zostawię Cię.
- Mówiłam Ci już że nie chce cię więcej oglądać? Jak nie to teraz to mówię.
- Ale ja nie chce cię zostawić samej.
- Samej? Jak to? Gdzie jest Kinga?
- Jest w Sali obok.
- Co z nią? Co się w ogóle stało? Jaki jest dzisiaj dzień? A jak odpowiedz mi na te pytania to Louis proszę wyjdź stąd. Nie mam siły. I nie pokazuj mi się już nigdy.
- Miałyście wypadek 8 dni temu. Byłyście w śpiączce. Ty byłaś. Kinga cały czas jest w śpiączce. Z nią było albo jest gorzej. Jak chcesz to zawołam Harrego on powie Ci więcej co się z nią dzieje. On siedzi przy niej cały czas tak jak ja przy tobie.
- Jak to gorzej? Harry? Zróbcie nam przysługę i nie pokazujcie się nam więcej na oczy. A teraz proszę wyjdź z Sali.
- Skoro tego chcesz to wyjdę.
- Tak. Chcę.
Louis wstał i szedł po woli w stronę drzwi nie chciał zostawiać Kamili samej, ale ona nie chciała go znać.
- Louis. Możesz coś jeszcze zrobić dla mnie zanim znikniesz z mojego życia?
- Nie mów tak. No ale o co chodzi?
- Zawołaj lekarza.
- A co źle się czujesz?
- Nie. Po prostu go zawołaj. I Louis żegnaj.
- Dobra zawołam. Ale Kamila kocham Cię. Rozumiesz?
- Po prostu już wyjdź.- powiedziała.
Louis wyszedł z Sali. Po jego wyjściu Kamila zaczęła płakać. Ona też kochała Louisa, ale po tym co zrobił, co oni zrobili nie potrafiła.
Louis siedział cały czas pod salą Kamili postanowił, że nie zostawi jej.
Po godzinie do Kamili przyszedł lekarz. Opowiedział jej co się stało. W jakim były stanie. W jakim są teraz.

*Po 3 dniach*
Kinga wybudziła się. Jej stan bardzo się poprawił z resztą tak jak Kamili.
Kamila i Kinga były teraz w jednej Sali. Powiedziały lekarzom i pielęgniarkom, żeby nie wpuszczała chłopców do Sali. W Sali nie siedzieli bo nie mogli ale nie opuszczali szpitala. Dziewczyny dobrze wiedziały, że Harry i Louis cały czas siedzą przed ich salą i, że chcą z nimi porozmawiać. Ale one postanowiły, że ta cała piątka chłopaków już dla nich nie istnieje.
Po tygodniu wyszły ze szpitala. Mogły wrócić do domu. Cały czas ignorowały chłopków bo oni byli dla nich martwi.



Następny tak. trochę chyba którki.
ale podoba mi się chyba ten rozdział. Trochę pisany na szybko.
Nie weim kiedy będzie coś nowego.
 bo we wtorek wyjeżdzam nad morze i wracam w niedzielę.
A nie weim czy dodam coś do wtorku więc piszę to jużpod tym rozdziałem
Postaram się jeszcze cośdodać ale zobaczymy :)
DZiękuję za komentarze.
Czekam na nowe. Bardzo miło się je czyta! 
Za 3 ni już wielkie święto. Chyba nie muszę wam przypominać DIRECTIONERS :)
Bardzo się cieszę! 
Robi może ktoś z was jakiś filmik dla chłopców z podziękowaniami? albo wiecie może kto robi wyślijcie mi linki czy coś. Bo też chciałabym się dołączyć.
A i mam jeszcze do was pytanie. Ile chcieli byście rozdziałów? chcecie już koniec czy mam jeszcze to ciągnąć?
See you soon Kamaaa :*

wtorek, 17 lipca 2012

Rozdział 12





 12






Następnego dnia.

Kamila jeszcze śpi, Louis leży koło niej w łóżku i głaszcze ja po policzku. Po kilku minutach postanowił wstać i zrobić dla nich śniadanie. Poszedł na dół, wszedł do kuchni i zaczął przygotowywać jajecznicę. Wsławił patelnię z olejem na ogień, a sam wyszedł do toalety. Kompletnie zapomniał o tym co zostawił w kuchni. Po kilku minutach wrócił do kuchni, nie przejął się zbytnio tym, że olej jest bardzo rozgrzany, chyba nawet o tym nie pomyślał. Wrzucił na patelnię pokrojonego pomidora i. I po chwili patelnia zapaliła się. Zaczął krzyczeć i gasić ją. Bał się, że podpali dom swojej „dziewczyny”. Nie chciał budzić Kamili ale przez jego krzyki zeszła na dół. Weszła do kuchni.
- WOW! Louis, co ty robisz?- powiedział z przerażeniem, widząc płonącą patelnię w rekach Louisa, który biegał z nią po całej kuchni bo nie miał pojęcia co ma zrobić.
- Ja, ja tylko śniadanie robiłem- uśmiechnął się, zatrzymując się- wiesz może jak to zgasić? Bo nie chcę ci domu spalić?
- No co ty. Patelnią? Z takim płomieniem. Musiał byś się bardzo postarać żeby tym spalić cały dom.- zaśmiała się- Daj mi to bo jeszcze zrobisz sobie krzywdę.
- No dobra. Tylko uważaj. Gorące.
- zauważyłam.
- A jak ty to w ogóle chciałeś zgasić?- zapytała Kamila trzymając w ręku płonącą patelnie.
- No nie wiem, biegałem po kuchni i miałem nadzieję, że samo zgaśnie albo, że jak będę biegał to jakiś pomysł spotkam po drodze. A teraz zgaś to bo jeszcze coś się naprawdę stanie.
- No to zobacz. JA zaraz pokażę ci jak to zgasić. Są dwie opcje- Louis usiadł na krześle uważnie słuchając Kamili- uwaga. Pierwsza: możesz po prostu postawić patelnię i przykryć ją przykrywką lub druga bardziej skomplikowana: widzisz, tam- wskazała na szafeczkę na ścianie- w tej szafce znajduje się gaśnica, która też można zgasić płomień. JA użyję tego pierwszego sposobu. Patrz!- wtedy Kamila przykryła patelnię pokrywką i płomień po chwili zgasł.
- Brawo!- ja bym na to nie wpadł.
- Tak wiem. Dlatego ci to wytłumaczyłam.
- Wiesz, że gdybyś nie zeszła na dół ja wciąż bym z nią biegał po kuchni?- zaśmiał się.
- tak wiem. Ale teraz przynajmniej już wiesz jak zgasić płonącą patelnie- uśmiechnęła się.- A co ty w ogóle chciałeś zrobić? Że prawie dom mi spaliłeś?
- Ja robiłem jajecznicę. Przepraszam- Louis podszedł do Kamili i dał jej buziaka.
- Dobrze. Wybaczam ci. Ale obiecaj, że już sam nigdy nie będziesz robił jajecznicy.
- Obiecuję.
Kinga znowu cały dzień spędziła z Harrym. Nawet nie pojawiła się w domu. Wysłała tylko SMS-a do Kamili : „Jestem z Harrym. Nie martw się skarbie :* Miłego dnia z Lou!”.
Kamila i Louis spędzili miło dzień. Po śniadaniu, które w końcu przygotowali razem oglądali telewizję, potem poszli do miasta na zakupy, później na obiad a wieczorem do kina.

3 dni później

Przez te 3 dni Kinga i Kamila nie spędzały dużo czasy z chłopcami ponieważ miały egzaminy.

Dzisiaj są już po sesji. Jest sobota. Mają wolnę. Są w domu, nie mają jeszcze planów na dzisiejszy dzień. Siedzą, jedzą śniadanie, oglądają telewizję i rozmawiają.
Nagle do Kamili przychodzi SMS od Louisa : „ Masz 3 godziny żeby się spakować. Wyjeżdżamy! O 13 będę pod domem. Bądź gotowa. Louis J
Kamila przeczytała SMS-a i trochę ją to zaskoczyło. Podeszłą do Kingi.
- Zobacz.- powiedział podając jej do ręki swój telefon.
Kinga przeczytała SMS-a.
- Ciekawe o co chodzi. Ale co? Dziewczyno pakuj się!- uśmiechnęła się, wtedy do Kingi przyszedł  SMS od Harrego. Miał identyczną treść co ten do Kamili. Kinga przeczytała SMS-a
- Kama! Chodź tu na chwilę!- krzyknęła.
- Już poczekaj.- po chwili Kamila zbiegła ze schodów- Co się stało?
- Sama zobacz- podała Kamili telefon.
Kamila przeczytała wiadomość.
- Ale o co chodzi? Ja dostałam identyczną tylko, że od Lou. Chyba jedziemy gdzieś we czwórkę! Pakuj się – zaczęły się śmiać.
Po chwili wstały, zaczęły się pakować. Zajęło im to około 2 godzin. Miały jeszcze godzinę. Postanowiły jeszcze coś zjeść a potem ubrać się, umalować i uczesać.
Była już równa 13. nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Kamila poszła otworzyć. Pod drzwiami stał Louis I Harry.
- Cześć- przywitał się Harry całując dziewczyny.
- Hej- przywitał się Louis również je całując- Gotowe?
- Tak- odpowiedziały zgodnie.
Wtedy Louis i Harry weszli do domu dziewczyn wziąć ich walizki. Wzięli walizki dziewczyn i spakowali je do bagażnika, następnie wszyscy wsiedli do samochodu Louis i Kamila z przodu a Kinga i Harry siedzieli z tyłu.
Jechali dłuższą chwilę w ciszy.
- A gdzie my tak w ogóle jedziemy?- zapytała nagle Kamila.
- Właśnie. Gdzie- dodała Kinga.
- Zobaczycie- powiedziała Louis.- Czekajcie aż dojedziemy.
- No właśnie a kiedy będziemy na miejscu?
- Za… ughhh. Nie wiem- powiedział Louis.
- Widzę, że od Ciebie Lou się niczego nie dowiemy- uśmiechnęła się Kamila- Harry, może ty nam coś powiesz?
- Nie, nic wam nie powiem.
- Ale dlaczego?
- Bo Louis mnie zabije.
- Nie nieprawda, nic Ci nie zrobi. Prawda Louis?
- Harry tylko coś powiedz to…
- Dobra, Harry nie słuchaj go! I tak ty siedzisz z tyłu on z przodu i w dodatku kieduje. Nic Ci nie grozi.
- Naprawdę nie mogę.
- Nie możesz czy nie chcesz?
- Nie mogę i nie chcę.
- No dobra.
Po tej rozmowie znowu nastała cisza na jakieś pół godziny.
- Kama może włączysz jakąś muzykę?- zapytała Kinga
- Ok.- odpowiedziała- gdzie macie jakieś płyty?
- Są schowku.- odpowiedział Louis otwierając schowek.
Kamila wyciąga płyty.
- O One Direction. Słuchamy…………. Hmm….. Nie. Tak to bardzo skromne mieć swoją płytę w swoim samochodzie.
- Co, nie? Dlaczego?- zapytał Harry.
- Dlaczego mamy słuchać płyty One Direction skoro sam Harry Styles i Louis Tomlinson jadą z nami w samochodzie? Sami mogli by coś zaśpiewać a nie. Płyta to była by łatwizna.
- Tak masz rację Kama- odezwała się Kinga.
- Dobra co mają tutaj dalej…………………. Uuu Duffy. Słuchamy?
- Nie.
- dobra. …….. Kinia Justin Bieber!
- Włącz. On jest taki słodki!- pisnęła
Wtedy Harry I Louis dziwnie się na nią popatrzyli.
- Obok ciebie siedzi sam Harry Styles. A ty mi tu mówisz, że Justin  Bieber jest słodki.- zaśmiał się Harry.
- No właśnie i jeszcze bardzo przystojny i zabawny Louis Tomlinson- uśmiechnął się Lou.
- No tak zapomniałam. Ale wiecie to jest Justin.
- Jak mogłaś zapomnieć?
- No tak jakoś. Dobra włączysz tę płytę?
- Już poczekaj.
Pote przez dobrą godzinę słuchali Justina. Gdy płyta skończyła się rozmawiali o wszystkim i o niczym.
O godzinie 16 byli na miejscu. Dziewczyny wiedziały już gdzie przyjechały.
- Louis dlaczego przyjechaliśmy do San Diego?- zapytała Kamila.
- Przyjechaliśmy tu na kilka dni, żeby odpocząć.
- Ale dlaczego tutaj? Dlaczego nie w Los Angeles?
- Chcieliśmy was wyrwana kilka dni z LA, żebyście odpoczęły.
- Odpoczęły? Ale od czego?
- Te zakuwanie, nieprzespane noce, egzaminy….. należy się wam.
- No dobra. Ale długo tu będziemy?
- Tydzień.
- Tydzień?
- Tak. Tydzień.
Zapadła cisza.
Po jakichś 20 minutach samochód zatrzymał się pod ogromnym hotelem.
- No dziewczyny to wysiadamy.- uśmiechnął się Louis wychodząc z samochodu i otwierając drzwi Kamili. Harry zrobił dokładnie to samo. Chłopcy wyjęli walizki z samochodu i udali się do hotelu. Oczywiście niebyło się bez kilku zdjęć i autografów. weszli do środka. Podeszli do recepcji i zameldowali się. Dziewczyny i chłopcy mieli dwa oddzielne apartamenty.  Apartamenty były ogromne i bardzo piękne. Każdy miał swój pokój. Był naprawdę bardzo, bardzo duży. Zgodnie z umowa spędzili w San Diego cały tydzień. Przez ten czas polubili się jeszcze bardziej i spędzali wszyscy razem każdą chwilę. Podczas wyjazdu chodzili na plażę, zwiedzali grali w siatkówkę, chodzili na zakupy, surfowali, wygłupiali się, śmiali, odwalali jak to zwykle oni. Ten tydzień naprawdę był udany. Wszyscy przywiązali się do siebie jeszcze bardziej. Tydzień minął szybko i trzeba było wracać.
- Dziewczyny za pół godziny musicie być pakowane bo wyjeżdżamy- powiedział Harry wchodząc do apartamenty dziewczyn.
- Jesteśmy już spakowane. Ale musimy się jeszcze ogarnąć.
- Ogarnąć? Przecież wyglądacie świetnie.
- Świetnie? Ubrałyśmy się dopiero. Jeszcze został makijaż i fryzura.
- Ale naprawdę jest dobrze.- powiedział uśmiechając się- chyba nigdy nie zrozumiem dziewczyna i Zayna.
Dziewczyny wybuchły śmiechem słyszą c Harrego.
- Dobra to wy zróbcie to co musicie, chociaż to naprawdę jest niepotrzebne. My czekamy na dole w holu.
- Ok.
Harry wyszedł z pokoju i poszedł na dół gdzie czekał też już Louis. Chłopacy czelaki na dziewczyny. W międzyczasie wypili kawę. Po 30 minutach dziewczyny zeszły na dół.
- I co. Możemy jechać?
- Chyba tak.- powiedziała Kamila- podeszłą do Louisa- Dziękuję, za ten tydzień- pocałowała go- Mam coś dla was- wyciągnęła wtedy z torby Wielki album w nim były zdjęcia z wyjazdu.
- To my wam dziękujemy- powiedział Harry- ale my nic nie mamy dla was.
- Dla nas? Jak to? Chyba zwariowaliście. Za mało jeszcze pieniędzy wydaliście?- zapytała się trochę tym zirytowana Kinga.
- Ale pieniądze nie SA ważne. Ważne są chwile i wspomnienia.- powiedział Louis patrzeć w oczy Kamili.
- Dlatego zrobiłyśmy dla was ten album, żeby te wspomnienia Nigry nie uciekły.- powiedział Kinga
Po chwili rozmowy i wspomnień wszyscy wyszli z hotelu. Włożyli bagaże do bagażnika i odjechali.
- To co słuchamy muzyki?- zapytał Harry- może taki fajny zespół One Direction. Chyba mamy gdzieś płytę. Słyszałem, że są świetni- zaśmiał się.
- Harry proszę- westchnęła Kinga- słyszałeś, że są świetni.
- Tak ale nigdy nie udało mi się ich spotkać
- Oooo przykro mi bardzo. Bo ja znam cały zespół.
- Dobra przestańcie okej? Już nie mogę słuchać. Harry jak to nie znasz One Direction?- zapytała Louis- przecież właśnie twoje auto prowadzi sam Louis Tomlinson.- zaśmiał się.
- Dobra, koniec- krzyknęła Kamila.- skończmy już to dziwna rozmowę.
- Dobra. Ale włączysz ich płytę czy nie?
- Harry proszę.
- No proszę włącz. Chcę po prostu usłyszeć głos Niall`a, Zayn`a i Liam`a. stęskniłem sięga nimi.
- No dobra już włączam.
W czasie podróży do LA słuchali płyty. NA miejscy byli o 17. Chłopcy podwieźli dziewczyny pod dom. Zanieśli ich walizki do domu.
- Dziękuję wam za wszystko- powiedział Kamila.
- Tak było naprawdę świetnie, to był chyba najlepszy tydzień w moim życiu- dodała Kinga.
- Tak my też wam dziękujemy- powiedział Louis.
- Było wspaniale. Zostały wspomnienia. Może kiedyś powtórzymy taki wyjazd?- zaproponował Harry.
- Kiedyś na pewno.
Wszyscy pożegnali się uściskami i pocałunkami. Później chłopcy wsiedli do samochodu i pojechali do domu. Dziewczyny weszły do domu i zaczęły się rozpakowywać. Nie skończyły rozpakowywania ponieważ były zmęczone i poszły spać.




Tak jest. nareszcie. wiem że znowu długo nic nie było. Ale obiecuję, że to się zmieni.
Jest taki...... nie podoba mi się. Pisałam go trochę na przymus i może dlatego. Wgl wydaje mi się, że rozdziały są coraz gorsze. i zastanawiałam sięczy nie skończyć pisać. zobaczęjeszcze. sama nie wiem. Jakośnie czujętych wakacji xd.
 byłam na Litwie! było tak świetnie, że nawet nie potrafię tego wyrazić xd 
Poznałam tam świetnych ludzi. Zorali mi banię!
Ale nie żaluję. Tęsknię, za nimi. Dobrze, że za rok przyjezdzajądo nas do Polski na ten projekt i ich spotkam!
Czekam na komentarze bo ostatnio ich mało było. A może one zmobilizują mnie do pisania?
See you Kamaaa :* 

poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 11







 11




10 dni później

W ciągu tych 10 dni Kamila, Louis, Kinga i Harry spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. Wychodzili na zakupy, do kina, na obiad… Przez ten czas Kamila i Louis zbliżyli się do siebie. Kinga i Harry Chodzili n randki i wgl.


Dzisiaj. Jest 12 godzina. Dziewczyny już nie śpią. Uczą się do sesji.
Nagle do Kamili przychodzi SMS „ Spotykamy się dzisiaj o 19. Przyjadę po Ciebie.- Lou”.
Kamila odpisała „ Przepraszam Lou, dzisiaj nie mogę. Muszę się uczyć do sesji L- Kama”
Lou odpisuje „ Proszę! To ważne! A ty już wszystko świetnie umiesz. Pamiętasz uczyliśmy się razem. Nie wiem jak ty to zrobiłaś ale ja rozmuniem chęmię!”
Kamila odpisuje „ haha Lou. Db zobaczę może znajdę trochę czasu”
Lou odpisuje „ Bd czekał o 19. do zobaczenia! :*”

- Kinga wychodzę dzisiaj- oznajmiła Kamila odkładając telefon i biorąc książkę.
- Z Louim?
- Tak.
- To fajnie.- powiedział uśmiechając się delikatnie.
- A ty i Harry. Spotykacie się dzisiaj?- zapytała spoglądając na Kingę.
- Skoro ciebie nie będzie. To pewnie to wykorzystamy- zaśmiała się Kinga.
- Hahahha. Tylko nie popsujcie niczego tak jak ostatnio.
- nie mogę niczego obiecać. Wiesz jaki jest Harry, ale spróbujemy! A wy gdzie idziecie?
- No właśnie. Zapomniałam się zapytać haha- powiedział Biorąc do ręki telefon- zaraz się dowiem.
Kamila pisze „ Lou. A gdzie my w ogóle idziemy?”
Lou odpisuje „ Zobaczysz, to niespodzianka”
Kamila odpisuje „ dobrze wiesz, że za nimi nie przepadam. Napisz no bo nie wiem jak mam się ubrać”
Lou odpisuje „ Ty we wszystkim będziesz świetnie wyglądać”
Kamila odpisuje „ Tak, jasne. Napisz no! Bo jeszcze zrezygnuję”
Lou odpisuje „ No dobra. Skoro mi grozisz. To jedziemy na kolację”
Kamila odpisuje „ Dobra, dziękuję!”

- Kinia jedziemy na kolację!
- Dobra. Ale od razu po niej nie wracaj do domu, ok.?
- Jasne nie będę wam przeszkadzać.
Chwile po krótkiej rozmowie dziewczyny wróciły do nauki.Kinga leżała na dywanie i czytała książkę. Kamila siedziała na kanapie i również się uczyła.
Póżniej nadszedł czas obiadu więc zamówiły pizzę. Po obiedzie wciąż się uczyły.
W końcu była godzina 17. Kamila postanowiła zacząć przygotowywania do kolacji z Louisem.
- Kinga w co ja mam się ubrać?- zapytała zdenerwowana.
- Pamiętasz tę moją nową jasnoróżową  koronkową sukienkę?
- Tak.
- Będzie pasowała do tych twoich beżowych szpilek. Mogę Ci ją pożyczyć.
- Naprawdę? Wiesz jak bardzo Cię Kocham?- Kamila podbiegła z wielkim uśmiechem do Kingi i pocałowała ją w policzek.
- Tak wiem- odpowiedziała Kinga nie odrywając nawet na sekundę oczu od książki.
Kamila pobiegłą szybko na górę. Ubierał się, malowała, czesała i wgl.
Kinga w tym czasie rozmawiała z Harrym na Skaype.
- Hej. Hazz- pomachała.
- Cześć Kinia. Co dzisiaj robimy? Wiesz, że Kamila i Lou się spotykają?
- No pewnie, że weim. Idą do restauracji. A my no nie wiem. Spotkamy sięt o zobaczymy.
- Jak to do restauracji? Mi Lou mówił coś innego. … Dobra w sumie nie ważne. To będę za godzinę ok.?
- za godzinę? A myślisz, że zdążę? Chyba nie widzisz w jakim jestem stanie?
- Pięknie wyglądasz.
- Tak jasne.
- Naprawdę!
- Dobra, dobra. Bądź za 2 godziny.
- Nie, nie wytrzymam!
- Harry.
- Będę za godzinę.
- Jak sobie chcesz. Najwyżej będziesz siedział i czekał na mnie.
- Dobra.
- No dobra. To ja już lece bo naprawdę nie zdążę.
- weź laptopa do łazienki. Wiesz, chętnie sobie popatrzę.
-  Harry! Jak ty jesteś okropnie zboczony!
- Dobra. Nie powiedział bym zboczony, raczej… ciekawy? Tak ciekawy.
- dobra. Pa.
- to nie bierzesz laptopa?
- Nie.
- No ale…
- Do zobaczenia Harry- powiedział Kinga po czym szybko się rozłączyła.
Po zakończeniu rozmowy Kinga pobiegła na górę zacząć przygotowywać się do spotkania.

Była już 18,45 Kamila zeszła na dół już ubrana, uczesana i delikatnie umalowała. Wyglądała bardzo wyjątkowo i pięknie. Postanowiła spakować swoją torebkę. Włożyła do niej najpotrzebniejsze rzeczy które zawsze trzeba mieć w torebce.
Po 10 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Kamila podeszłą do drzwi i otworzyła je.
- Cześć Kamila. Jak ty przepięknie wyglądasz.- powiedział wręczając Kamilii piękną czerwona różę.
Louis był ubrany zwyczajnie, nie był jakoś mega wystrojony jak Kamila.
- Cześć- powiedział całując chłopaka w policzek.- Chyba się trochę niewłaściwie ubrałam. Może..
- Nie no co ty wyglądasz naprawdę świetnie.- powiedział – Cześć Kinga!- Krzyknął bo nigdzie jej nie widział
- hej Lou- odkrzyknęła Kinga- sory nie mogę zejść.
- No ale…
- Jedziemy?
- Tak- odpowiedziała- Kinia wychodzimy!- krzyknęła zanim zamknęła drzwi.
Przed domem dziewczyn stała limuzyna chłopców. Kamila poczuła się trochę niezręcznie ten strój, limuzyna i wgl.
Po chwili zwątpienia jednak wsiadła do samochodu. Usiedli z tyłu, szyby były przyciemnione więc nie widziała gdzie jadą. Przez cała podróż panowała trochę niezręczna cisza. Kamila podejrzewała , że nie jadą  na kolacje tylko w inne miejsce. Trochę sie obawiała.
- Hej Kam co jest?- zapytał spoglądając na niesłodko.
- Nie nic. Lou gdzie my jedziemy? Bo chyba nie na kolację.
- Zobaczysz jak będziemy na miejscu.
Nie pomogło to za bardzo Kamili. Bo to sama wiedziała. Dalsza podróż też przebiegała w ciszy. Po jakichś 10 minutach samochód się zatrzymał.
- Mogę zasłonić ci oczy?
- Ale dlaczego co niestało?
-nie nic. Mogę?
- Jak musisz.
- No dobra- wtedy Louis założył Kamili na oczy czarną opaskę. – ty masz szpilki.
- tak.
- To chyba muszę Cię zanieść.
- A dlaczego? Louis powiedz mi co się dzieje. Bo teraz to zaczęłam się bać.
- Poczekaj jeszcze chwilkę.
Wtedy Louis wziął Kamilę na ręce i zaniósł ja do pewnego miejsca.
Kamila nic nie widziała. Była trochę zdenerwowana bo nie wiedział co się dzieje. W końcu Louis posadziła ja na jakimś wielkim miękkim fotelu. Kamila słyszała tylko jakby szum fali? Ale to chyba niemożliwe.
- No nareszcie- powiedziała- Mogę już zdjąć tę opaskę?
- Tak jasne. Pomogę ci?
- Dobra.
Wtedy Louis ściągnął Kamili opaskę z oczu. Kamila rozejrzała się dookoła. Byli na plazy. Nie było tam nikogo oprócz nich. Wszędzie były świece, kwiaty, koce, jedzenie wgl było bardzo romantycznie.
- Jejku Louis dziękuję za to co dla mnie robisz.- podeszła do Louisa i pocałowała o w usta. Nie tak jak zwykle to robili ten pocałunek był taki „inny”.- ale mogłeś mi powiedzieć, bo tutaj w tych ciuchach wyglądam jak idiotka.
- Nie, nieprawda. Wglądasz tak pięknie, jeszcze nigdy tak pięknie nie wyglądałaś. Załuję, że ja się jakoś lepiej nie ubrałem. To co jesteś głodna? Przecież to w końcu kolacja.
- Nie wiem, sama nie wiem. Jestem pod wrażenie. No ale skoro to kolacja to chyba coś zjem.
Spędzili na plaży bardzo miło czas, jedni, rozmawiali, rozrabiali, wygłupali się tak jak zawsze to oni.
Nagle do Kamili przyszedł SMS od Kingi „ Spokojnie możecie wrócić do naszego domu, ja jestem u Harrego. Nie będę wam przeszkadzać. Wrócę jutro”
Kamila gdy przeczytał atę wiadomość uśmiechnęła się pod nosem. Było już trochę późno.
- To co Loui jedziemy do mnie?- uśmiechnęła się.
- Do ciebie? A może do nie?
- Ale u mnie nikogo nie ma. Kinga jest z Harrym u was.
- W takim razie jedziemy.
- Dobra.
- Poczekaj- Louis wstał- Zaniosę Cię?
- Czemu przecie znic mi nie jest.
- No ale twoje buty. W szpilkach po piasku.
- No tak. Skoro chcesz mnie nosić to proszę bardzo. Tylko uważaj bo jeszcze się przyzwyczaję.
Louis tak jak mówił zaniósł Kamilę do samochodu. Wracali tą samą limuzyną. Jednak w tym razem w czasie podróży rozmawiali.
Po 15 minutach byli już pod domem dziewczyn. Weszli do środka.
- To co będziemy robić?- zapytała Kamila.
- No to może na początek jakiś film?
- No dobra. Ale Louis proszę wybierz jakoś horror.
- No dobra.
- Ja pójdę zrobię popcorn.
Po 15 minutach zaczął się film. Był to wybrany przez Louisa horror.
- I wiesz jak byś się bała to jestem obok.
- na pewno zapamiętam. Ale nie licz, że się przestraszę. Horrory bardziej mnie bawią niż przerażają.
- No zobaczymy.
Siedzieli tak i oglądali film.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!0 krzyknęła z przerażeniem Kamila.
- Co jest? Nie bój się- przytulił ją.
-Nie nie bałam się, po prostu chciałam zobaczyć twoja reakcję. Szkoda, że nie widziałeś swojej miny jak zaczęłam krzyczeć. Następnym razem to nagram- zaczęła się śmiać.
- To ja tu się martwię. A ty sobie żartujesz?- zaczął się śmiać.- zaraz zobaczymy.- zaczął łaskotać Kamilę.
- Louis przestań proszę.- Kamila płakała ze śmiechu, rozmazała tusz.- zobacz co zrobiłeś jestem cała rozmazana.
- Oj tam. Ale ładnie ci.
- Ta dzięki.
Siedzieli tak jeszcze ze 2 godziny. 

Kinga cały wieczór spędziła z Harrym i chłopakami w ich domu. Została u nich na noc.





Przepraszam was BARDZO, BARDZO, BARDZO... że tak długo nic nowego nie było. 
Jakoś nie miałam ochoty pisać i jakoś tak. Przepraszam postaram sie to nadrobić w jakiś sposób!
Ale też nw czy w tym albo w następnym tygodniu sie coś pojawi ale postaram się.
A nie weim dlatego że w Srodę wyjeżdzam na Litwe. Amamy taką wymianę uvzniów i to jest od 4-12 lipca. Cieszę sie. poznam dużo nowych osób. pewnie zarażę kogoś One Direction Ifnection ale jużtrudno jakośta osoba przezyje.
A najgorsze jest to że tam bd problem z internetem i nie bd wiedział przez ten czas co sięu nich dzieje! To najgorsze co mogło mnie spotkać!
Dobra kończębo sierozpisaałam . Postaram sieo nowy jak najszybciej i przepraszam.
a ten rozdział wiem jest krótki i nie podoba mi się .
See you Kamaaa :*