Translate

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 3

 

 3



* kilka dni później*

Rano, wszyscy jedzą śniadanie. Po śniadaniu chłopcy mają próbę. Podczas próby Louis`owi zaczęło burczeć w brzuchu. Wybiegł z ich studia, pobiegł szybko do lodówki.
-Gdzie są moje marchewki?!- krzyczy, drżącym głosem.
- Jak to gdzie? Zjadłeś je.- krzyczą chłopcy.
- Ale ja pamiętam że jeszze kilka zostało! Więc co z nimi zrobiliście! Wy podstępni zabieracze marchewek!...- mówił  bardzo zdenerwowany Lou.
-  LOU ZJADŁEŚ JE !!!- wrzeszczy Zayn- Idź do sklepu i je sobie kup!
-  Wcale nie! Ale dobra! Ale to już ma być ostatni raz kiedy znikają moje marchewki! Ale jeśli to się powtóży to…- krzyczy Louis wychodząc z domu.
- To co?- pyta Niall.
- Toooo…. Jeszcze nie wiem ape po drodze do sklepu pewnie coś wymyślę!- odparł Louis.
Louis wyszedł z domu. Chłopcy postanowili w tym czasie też coś zjeść. 
Louis wszedł do warzywnika i kupił 2 kilogramy pysznych, świeżych marchewek i kilka kartonów soku marchewkowego. Wychodząc ze sklepu nagle zauważył Kamilę i Kingę.
Zagadać, podejść- pomyślał Luo- nie może jednak nie, sam nie będę podchodził bo jeszcze mogę zginąć- uśmiechnął się sam do siebie.- Hmmm. Ciekawe gdzie idą? Pójdę za nimi.- pomyślał.- wyślę tylko sms-a mojemu Haroldowi żeby się o mnie nie martwił. :„ Harry!!! Spotkałem Kamilę i Kingę! Nie czekajcie na mnie! Kupiłem dużo marchewek!” Po chwili przyszedł sms od Hazzy : „Ok. Superrrr! Tylko uważaj i nie rób nic głupiego! PAMIĘTAJ!”
Louis cały czas chodził za dziewczynami z tymi marchewkami w torbie. Dziewczyny chodziły po mieście i , wchodziły do sklepów. Louis obserwował je z daleka, nie chciał żeby dziewczyny go zobaczyły.
Potem poszły na obiad. Lou naprawdę przez kilka dobrych parę godzin je obserwował i chodził za nimi. Bardzo zależało mu na tym żeby dowiedzieć się gdzie mieszkają. Louis wszedł do tej samej restauracji co dziewczyny. Usiał w jakimś kącie, daleko od dziewczyn. Cały czas się na nie patrzył, obserwował je. Zjadł pyszny obiad. Przez chwilę już nie patrzył  się na nie bo był już zmęczony.
Nagle- gdzie one są?- myśli- jak mogłem je zgubić!- debil ze mnie- na dodatek zaczynam mówić sam do siebie.
Szybkim energicznym ruchem wstaje od stołu i biegnie zapłacić za obiad. Wybiega przed restaurację.
Uff. Są! Na szczęście!- myśli- już myślałem że je zgubiłem i niepotrzebnie spędziłem cały dzień w mieście. Chyba idą do domu! Wyglądająca szczęśliwe i zmęczone.
Dziewczyny szły po woli do domu. Po drodze weszły jeszcze do kilku sklepów.
Szły i szły. Nagle skręciły i weszły do domu.
O TAK!- pomyślał Lou- mogę już wracać do domu.- zapiszę sobie tylko ich adres.
Louis wrócił szybko do domu. Był już zmęczony. Wszedł do domu.
- Ooo. Lou! I co?- zapytał podekscytowany Harry.
- Muszę teraz Hazz? Jestem zmęczony- odpowiedział Lou.
- lou! Czekałem pół dnia na ciebie, żebyś mi wszystko odpowiedział! A ty co?! W kulki lecisz!- podniósł głos Harry
- Ejj. Louis powiedz mu. Naprawdę cały dzień czekał na tę wiadomość!- powiedział Liam.
- No dobra. Ale mogę najpierw usiąść?- westchnął Louis.
- Taa jasne siadaj. Czemu się w ogóle pytasz? To też twój dom- uśmiechnął się Niall.
Wszyscy usiedli na kanapie w salonie.
- Tylko ze szczegółami- dodał Harry.
-  Więc poszedłem do sklepu po marchewki, ponieważ dziwnym sposobem zniknęły …
- No LOUIS! Nie o tym miałeś mówić!- krzyknął zdenerwowany Harry
- No dobra. Już mówię. Ale mi nie przerywaj! No więc byłem po te marchewki tak?!
- No tak!- odpowiedział Harry
- Harry miałeś siedzieć cicho!
- Nie mogłem się powstrzymać J
- Więc byłem po marchewki- zapadła cisza Lou chciał sprawdzić czy Hazza się powstrzyma-  gdy wychodziłem ze sklepu nagle zauważyłem Kamilę i Kingę. Chciałem do nich podejść, ale przypomniało mi się że to może się źle skończyć bo Kamila już raz chciała mnie zabić.- uśmiechnął się- No i postanowiłem za nimi iść. Łaziły po mieście długo, długo, długo. Dłużej niż czas który Zayn spędza w łazience- znowu się uśmiechnął tym razem do Zayn`a-  potem poszły na obiad. Ja też poszedłem na obiad, był naprawdę pyszny. Po obiedzie zapatrzyłem się w inną stronę i nagle zobaczyłem że już ich nie ma w restauracji. Przestraszyłem się tym że w jednej chwili mogłem zawalić cały dzień śledzenie ich. Szybko wstałem i podbiegłem do kelnerki żeby zapłacić. Wybiegłem przed restaurację. Rozglądałem się dookoła i zobaczyłem je. Ucieszyłem się że je widzę J. Przyspieszyłem żeby je trochę dogonić ale nie za bardzo. Szedłem za nimi znowu. Wchodziły jeszcze do kilku sklepów. Potem skręciły do jakiegoś domu. To był chyba dom Kamil bo ona otwierała drzwi. Zapisałem sobie ich adres. Wróciłem do domu. A jak wszedłem do domu to nagle przybiegł Harry i zaczął…..- chciał opowiadać dalej Louis
- Taak. Lou znamy dalszą część!- powiedział Niall
Chłopcy słuchali tej historii cały czas i uśmiechali się.
- No to kiedy do nich idziemy?- pyta Harry.
- Jeszcze nie wiem- odpowiedział Lou.
- A co zrobicie jak już tam pójdziecie?- zapytał ciekawy Liam
- No nie wiem jeszcze przecież. Dopiero co zdobyłem ich adres a wy już chcecie wiedzieć co będzie dalej. Nawet ja jeszcze tego nie wiem. Idę do pokoju jestem zmęczony- mówił Lou.- A niech tylko zginą moje marchewki i sok to zobaczycie…
- Co zobaczymy?- zapytał Niall
- sam nie wiem miałem wymyślić coś ale zajęty byłem bawieniem się w detektywa.- uśmiechnął się Lou wchodząc po schodach.
- No to odpoczywaj. Ja coś wymyślę- odparł Harry. 



Wiem, że mam bardzo krótkie posty :/
ale jakoś nie mogę ich wydłużyć xd
Uuuu ale gorąco :)
Czekam na komentarze i uwagi :)
Miłego majowego!
See you :)
kamaaa :*

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 2

2



Następnego dnia rano.
- Cześć wszystkim- przywitał się Lou.
- Witamy pana- odezwała się reszta
- Co na śniadanie? -zapytał Niall- Może Nando's?- zaproponował.
- Ok. Już dzwonie zamówić!- Niall pobiegł szybko do pokoju po telefon.
Lou siadł sam na kanapie, był chyba trochę smutny.
- Ejj. Co się dzieje stary?- zapytała żartobliwe Harry.
- Nie, nic. Po prostu ciągle myślę o tamtych dziewczynach- powiedział
- Hmmm. Ja też! – sapnął Harry.
- Myślę jak by je poderwać!- uśmiechnął się Lou.
- Myśl, myśl- odpowiedział Harry.
- O chłopacy Nando's przyjechało- biegnie i krzyczy Niall. Otwiera dostawcy drzwi i podchodzi do Liama.
- Hej. Daddy daj mi kaske na Nando's!- prosi, robiąc słodką minkę.
- Ok. Ale to już ostatni raz- mówi Liam łapiąc na portfel.
- Wiesz, daddy kocham cię! Za to, że dokarmiasz inne dzieci- powiedział zadowolony Niall.
- Hahahah- wszyscy wybuchli śmiechem.
Niall rozpakowuje Nando's i idą do kuchni zjeść śniadanie.
Po śniadaniu Lou podchodzi do harrego.
- Wiesz co?! Nie wiem jak ty ale Kamila będzie moja czy tego chce czy nie!- powiedział dumny Lou.
- No tak. Tylko nie zapominaj o tym, że masz przyjaciela i o tym, że Kamila też ma przyjaciółkę- odpowiedział z tajemniczym uśmiechem Harry.
- Ok. jak mógł bym o tobie  zapomnieć, przecież wiesz, że cię kocham- uśmiechnął się Lou.
- No właśnie. Tylko o tym nie zapominaj!- krzyknął Harry.
- zdobędziemy je!- krzyczy szczęśliwy Lou.
- ale co?- wbiega Niall- Nando's?- pyta.
- Nie, mało ci jeszcze Nando's?- pyta zdziwiony Harry tym, że Niall ciągle myśli o jedzeniu.
- Zdobędziemy Kingę i Kamilę- mówi dumny Lou.- Rozkochamy je w sobie, a potem zostawimy jak każdą!...- kontynuuje
- Co? Coś ty znowu wymyślił Williamie?- pyta dostojnym, poważnym głosem Zayn.- Kolejna dziewczyna, następną chcesz zranić! Jesteś świnią Louisie- krzyczy Zayn.
- Oj tam, oj tam- mówi zdenerwowany Lou.
- Ale przecież sam wczoraj widziałeś one są jakieś inne! Nie lecą na to kim jesteśmy, a nawet chyba przez to nas nie lubią!- Zayn próbuje wybić z głowy Lou ten pomysł.- Z nimi nawet tobie się nie uda!
- Jak nie? Jak tak! Ja każdą dziewczynę owinę sobie wokół palca!- mówi pewny siebie i zły na Zayna Lou.
- Uda się, uda się!- krzyczy z kuchni Harry.
- Tsaaa jasne…- mówi zniechęcony Zayn.
- |Mam świetny pomysł- mówi podekscytowany Niall.- załóżcie się!- mówi.
- co ty zwariowałeś?!- krzyczy Zayn- Chcecie bawić się kosztem takich pięknych dziewczyn? Zwariowaliście na Maksa.
- Zgadzam się. Udowodnię wam!- krzyczy zadowolony Louis.
- Ja też się zgadzam- odnajmuje Harry.
- Zayn potem będziesz jeszcze tego żałował, że w nas nie wierzysz!- powiedział Lou, a Harry przytaknął.
- Hahaha…Jeszcze zobaczymy- uśmiechnął się Zayn.
Nagle Louis podchodzi okna i woła Harrego.
- Harry chodź tu szybko!- krzyczy przez cały dom
- Już idę! A co niestało?- zapytał biegnąc Harry.
- Nie gadaj! Chodź!
Harry podbiega od okna.
-No co?
- widzisz tamte dwie dziewczyny?- pyta Lou
- Taaa… O jeju to przecież Kinga i Kamila- cieszy się Harry.
- Podejdźmy do nich.- zaproponował Lou.
- Ok. Ubieraj się!- mówi szczęśliwy Harry.
Chłopcy ubieraj się szybko i wychodzą przed dom. Dziewczyny akurat przechodziły obok ich domu.
- Heeeeej. Dziewczynki!!!!- krzyczy Louis
Rozmawiałam właśnie z Kingą, nagle usłyszałam jakiś znajomy głos. W drzwiach jakiegoś domy stał Harry i Lou, których poznałyśmy na wczorajszej imprezie. Odwróciłyśmy się ale nic nie odpowiedziałyśmy.
- Cześć!- powiedział skromnie Harry.
Odwróciłyśmy się i pomachałyśmy mu.
- Co wy tu robicie?- zapytała ciekawa Kinga
- Mieszkamy- dopowiedział Harry.
- Co za miłe spotkanie!- ucieszył się Louis.- Może wejdziecie do nas na śniadanie? Mamy pyszne Nando`s!- zaproponował Lou.
- Nie dziękujemy- odpowiedziałam, byłam zaskoczona jego propozycją.
- Może jednak się skusicie?- zapytał sympatycznie Harry.
- Nie, nie dziękujemy. Może innym razem- odpowiedziała grzecznie Kinga.
- To znaczy, że jeszcze kiedyś spotkamy się na wspólnym śniadaniu- powiedział Louis.
- Nie sądzę.- odpowiedziałam.
- Ale, ale przecież Kinga…- zaczął mówić Harry.
- Ale powiedziała tak żeby być uprzejma a nie że faktycznie się jeszcze kiedyś spotkamy .- powiedziałam złośliwie.
- Do zobaczenia- powiedziała Kinga.
Odeszłyśmy już kawałek.
- Do zobaczenia, czyli jeszcze się zobaczymy- powiedział zadowolony Harry.
Zatrzymałam się, odwróciłam na pięcie. Szłam w ich stronę…
- Ooo… Jednak idziesz do nas na śniadanie- uśmiechnął się Lou.
- Nie wcale, nie!- podeszłam do nich bliżej. Kinga szła powoli za mna- Nie, nigdy już więcej się nie zobaczymy, nie, nie zjemy z wami śniadania…
- To może obiad?- zapytał bezczelnie Louis.
- Nie obiadu też nie zjemy…- mówiłam
- A kolaaa…- znów zapytał tym razem Harry.
- Nie, kurwa mogę coś powiedzieć?- zapytałam wściekła myślałam ze im oderwę te śliczne buźki.- Nie zjemy razem ani śniadania, ani obiadu, ani kolacji, Ania żadego innego posiłku…- mówiłam
- to może kino, albo spacer?- zaproponował zirytowany Louis.
- Nie, nie, nie! Powtarzam nigdy więcej się nie spotkamy, nigdy nie zjemy wspólnie żadnego posiłku i nigdy nigdzie razem nie wyjdziemy! Rozumiecie?- zapytałam cala czerwona ze złości.
- Noooo… Chyba nie bardzo- odpowiedział zamyślony Lou.
- Czego w wyrażeniu „NIE” gwiazdeczko nie rozumiesz?- kipiałam ze złości.
Podeszłam do niego bo chciałam go uderzyć. Jednak Kinga zdołała mnie odciągnąć.
Wyszłyśmy z ich ogrodu i poszłyśmy w swoją strone. Oni stali na schodach i chyba trochę się dziwili.
Po jakiejś minucie weszli do domu. Całemu zdarzeniu przyglądali się Niall, Liam i Zayn.
Chyba rozbawiła ich ta sytuacja.
- I co Lou? Widać z daleka  tę wielką miłość jaką darzy cię Kamila!- śmiał się Zayn.- Prawie cię zabiła! Hahaha!
- I z czego się śmiejesz debilu? – zapytał okropnie złu Louis
- Nie, nie nic! Oj przepraszam ze te nie zrozumiała dla ciebie słowa!- coraz bardziej śmiał się Zayn.
Louis nie wytrzymał podszedł do Zayna i przywalił mu w twarz. Następnie szedł w stronę schodów.
- Bez takich uwag! Cioto!- powiedział pod nosem.
Zayn chciał za nim biec ale reszta chłopaków go zatrzymała. Harry był smutny bo Kinga naprawdę mu się podobała. Była zawiedziony że nie została na śniadaniu. Louis spędził w swoim pokoju 3 godziny. Potem przyszedł na dół, gdzie siedzieli chłopcy, oglądali film.
Zayn odwrócił się w jego stronę i powiedział
- O nasza gwiazdeczka! Jak miło!
- Hej. Stary pogadajmy.- powiedział ze wstydem za to co się stało Louis.
Wyszli do innego pokoju.- Przepraszam cię Zayn, nie chciałam- mówił ze wstydem i łzami w oczach.
- Ok. Już się nie gniewam. Chcę tylko twojego dobra- mówił dalej Zayn- wiesz o tym że te dziewczyny nie będą wasze? Chyba prędzej was zabiją! One są trochę dziwne, a ta Kamila to masakra jak ona się rzuca. Zapomnijcie o nich.
- Nie spróbujemy jeszcze raz!- mówił spokojnie Lou, nie chciał zdenerwować Zayna.- to nie chodzi o to żeby zaliczyć kolejną panienkę tylko ona naprawdę mi się podoba.
- No dobra. Spróbujcie jak tak bardzo chcecie. Tylko uważajcie żeby to się źle nie skończyło!- ostrzegał Zayn.
- ok. Będziemy uważać! Razem z Harrym wymyślimy coś fajnego, żeby nas polubiły- powiedział Louis.
Wyszli z pokoju i dołączyli do chłopców.




Mój 2 rozdział. Jeśli macie zastrzeżenia , piszcie. Mój pierwszy blog- proszę o wyrozumiałość.
Pozdrawiam i do nn !

środa, 25 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 1

1



 Nazywam się Kamila. Moją najlepszą przyjaciółką jest Kinga, mieszkamy w naszym wspólnym, dużym domu w Los Angeles. Kiedyś miałyśmy chłopaków kochałyśmy ich a oni nas. Byli gwiazdami. Wykorzystali nas! Nie ufamy już żadnym gwiazdom.
Dziś idziemy na imprezę!
- Kinga szybciej wychodź z tej łazienki! Nie wiem wiesz ale ja też chce się przygotować na tę imprezę- krzyczałam pod łazienką.
- Już idę, idę nie denerwuj się, bo będziesz miała zmarszczki- odpowiedziała.
- Pośpiesz się- powtarzałam- no nareszcie!
- Proszę bardzo toaleta wolna – powiedziała bardzo spokojnie, co jeszcze bardziej mnie wkurzyło.
Weszłam do łazienki i przygotowałam się na imprezę. O 20.00 wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do mojego auta. Na miejscu byłyśmy ok. 21.00. weszłyśmy do naszego ulubionego klubu „Afryka”. Świetnie się bawiłyśmy przez cały wieczór. Cały czas tańczyłyśmy i podrywałyśmy przystojniaków.
* W tym samym czasie u 1D*
- Zayn wyłaź z łazienki chyba że mam ci w tym pomóc- krzyczał Louis
- Zaraz, daj mi trochę czasu! Przecież muszę pięknie wyglądać- odpowiedział Zayn.
- Ty już tam siedzisz trochę więcej niż trochę! Myślę że ty spędzasz więcej czasu w kiblu niż wszystkie laski na świecie-mówił zdenerwowany Lou.
Przybiega reszta chłopaków.
- Zayn masz 10 sekund- mówi Niall
- Wyłaź muszę siku- piszczał Harry
- Moment! Kurwa- dajcie mi 10 minut!- odpowiedział Zayn.
- O nie, nie! Za 5 sekund wywarzymy te drzwi - mówi Liam- 5, 4, 3, 2, 1,0! WCHODZIMY!
Chłopcy wchodzą do łazienki.
- Już ok, idę sobie- wychodzi zły zayn.
- No nareszcie skończyłeś.- odetchnął Louis.
- teraz ja! Muszę susiu!- piszczał Harry.
Chłopcy również szli na imprezę. Wyszli z domu 19.40. w klubie byli o 20.30. Świetnie się bawili, oglądali sięga dziewczynami. Nagle Louis kogoś zauważył.
- Ej! Chłopacy!?- krzyknął na cały klub.
- Tak! – krzyknęli wszyscy.
- widzicie tamte dwie?- mówił zdenerwowany Lou.
- No widzimy. I co z tego?- zapytał Niall
- Nie widzicie jakie są piękne?- zapytał- zagadajmy!- zaproponował Louis
- Ok.- powiedział Harry.
- Hej laski! Jestem Louis. A wy jesteście mega fajne- przywitał się Lou.
- Cześć- odwróciłam się- i zobaczyłam 5 chłopaków.- Aha to fanie cieszę się- i odwróciłam się do Kingi.
Nagle poczułam jak ktoś puka mnie w ramię.
- No co znowu- uniosłam głos
- No cześć- powiedział zalotnie Harry.- Jestem Harry.
- Ja jestem Liam, to jest Zayn i Niall.
- Cześć! Ja jestem Kinga a to..- mówiła Kinga
- Jestem Kamila- wtrąciłam.
- Jak tam wieczór- Mrógnał do nas Harry.
- Ok.- odpowiedziałam i odeszłam z Kingą
 Usiadłyśmy w kącie i zaczęłyśmy rozmawiać.
- To chyba ci chłopcy z One Diection!?- powiedziała Kinga
- A kto to?- spytałam
_ Oni brali Udział w X Factor i teraz są gwiazdami.
- Ok. Świetnie- powiedziałam zdziwiona- trzymajmy się od nich z daleka. Nie pamiętasz jak już nas wykorzystały takie gwiazdeczki -zapytałam
- Pamiętam, pamiętam. Masz racje.- powiedziała

* Chłopcy*
- Ładne, ładne. Ale chyba nas nie polubiły- powiedział Harry
- Chyba nic z tego nie będzie- uśmiechnął się Niall
- jak to nie? Oszalałeś?! Przecież my możemy mieć każdą dziewczynę! Rozumiesz każdą!- mówił zdenerwowany Louis- udowodnię wam to ta cała Kamila nie długo będzie moja.
- A ja zdobędę Kingę, jest taka piękna- rozmarzył się Harry.
- Ogarnij Hazz- uderzył do w plecy Zayn.
- Ja idęcoś zjeść- oznajmił Niall
- Ja też idę- powiedzieli Liam i Zayn.
Odeszli a Lou podszedł do Hrrego.
- Chodźmy podejdźmy jeszcze raz- zaproponował Lou
- Ok. Czemu nie? – powiedział Hazz
Lou i Harry szli w stronę dziewczyn.
-No witam moje piękne panie.Co u was- zapytał Lou
- Jak widzisz przez te 5 minut nie wiele się nie mieniło, ciągle to jesteśmy, tańczymy, rozmawiamy, ale od chwili w której was poznałyśmy bawimy się trochę gorzej bawimy- odpowiedziałam zła że nas znowu zaczepiają.
- Ale czemu jesteś taka nerwowa? Coś się stało? Zapytał Harry
- Wszystko w porządku. Kamila ma dziś słabszy dzień- powiedziała zmartwiona Kinga
- A czemu pytasz co się stało? Nie znamy się. Czemu cię to w ogóle obchodzi?- odpowiedziałam wściekła- To nie twoja spawa!
- A co do znajomości, to możemy to zmienić- roześmiał się Louis.
- Nie chyba raczej nie- powiedziałam.
Byłam zła i odeszłyśmy z Kingą. Byłam mega na nich wściekła. Wróciłyśmy do domu i poszłyśmy spać.

* Chłopcy*
- Jakie to dzikuski- mówił Louis- ale to żaden problem i tak będą nasze.
- Może naprawdę miała słaby dzień? Może coś się stało?- mówił lekko zaniepokojony Harry.
- Tsa…- odparł Lou.
- No to co zbieramy się panowie?- zapytał radosny Liam
- Ok. Wracajmy- zgodzili się wszyscy.
Wsiedli w samochód, wrócili do domu i poszli spać.





To mój pierwszy blog. proszę was o wyrozumiałość :) i jakieś wskazówki :)
Dziękuję jeżeli ktoś to przeczyta :)
Kolorowych snów!

BOHATEROWIE

BOHATEROWIE

Kamila - 18 letnia dziewczyna z  poczuciem humoru. Umie rozbawić każdego. Jej życie zmienia obrót o 360 stopni gdy poznaje chłopaka swojego życia.. Ma przyjaciółkę Kingę.




Kinga - 18 lenia, zabawna dziewczyna. Umie się bawić. Jest również pomocna. Kocha zwierzęta. Nie miała jeszcze prawdziwego chłopaka.


  

Louis- 20 lat, najstarszy, ale zarazem najzabawniejszy członek One Direction. Uwielbia robić kawały. Jego ulubiona część garderoby to szelki. Nienawidzi skarpetek. Mimo swojego charakteru jast bardzo pomocny oraz potrafi zachować powagę. Ma zaczesaną w charakterystyczny sposób grzywkę.





Harry– 18 lat,  najmłodszy członek One Direction. Jego cechą charakterystyczną są loki i ładny uśmiech. Mimo swojego młodego wieku jest bardzo romantyczny i wrażliwy. Jego najlepszym przyjacielem jest Louis Tomlinson. Ma różne słabe punkty, ale przez to jest uwodzicielski. Jego loki powoli uwodzą Louisa. Kocha koty.





Niall- 19 letni, niebieskooki, farbowany blondyn. Zaraża śmiechem i apetytem. Potrafi zjeść więcej niż całe One Direction. Mimo tego jest bardzo przyjazny. Gdyby był zwierzęciem byłby hieną.




 
Liam- najrozsądniejszy członek One Direction, chłopcy nazywają go Daddy. Ma 19 lat. Jego zachowanie zaczyna się powoli zmieniać. Robi się weselszy i częściej żartuje. Ma dziewczynę Danielle Peazer która jest tancerką.




Zayn- ten najbardziej prózny z zespołu. Ma 19 lat. Ciemna karnacja, ciemne oczy. to jego cechy rozpoznawcze. Uwielbia swoich kolegów. W szkole robił za Bad Boya. Najwięcej czasu poświęca swojemu wyglądowi.


Są bohaterowie. Za chwilkę nowy rozdział !