Translate

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 3

 

 3



* kilka dni później*

Rano, wszyscy jedzą śniadanie. Po śniadaniu chłopcy mają próbę. Podczas próby Louis`owi zaczęło burczeć w brzuchu. Wybiegł z ich studia, pobiegł szybko do lodówki.
-Gdzie są moje marchewki?!- krzyczy, drżącym głosem.
- Jak to gdzie? Zjadłeś je.- krzyczą chłopcy.
- Ale ja pamiętam że jeszze kilka zostało! Więc co z nimi zrobiliście! Wy podstępni zabieracze marchewek!...- mówił  bardzo zdenerwowany Lou.
-  LOU ZJADŁEŚ JE !!!- wrzeszczy Zayn- Idź do sklepu i je sobie kup!
-  Wcale nie! Ale dobra! Ale to już ma być ostatni raz kiedy znikają moje marchewki! Ale jeśli to się powtóży to…- krzyczy Louis wychodząc z domu.
- To co?- pyta Niall.
- Toooo…. Jeszcze nie wiem ape po drodze do sklepu pewnie coś wymyślę!- odparł Louis.
Louis wyszedł z domu. Chłopcy postanowili w tym czasie też coś zjeść. 
Louis wszedł do warzywnika i kupił 2 kilogramy pysznych, świeżych marchewek i kilka kartonów soku marchewkowego. Wychodząc ze sklepu nagle zauważył Kamilę i Kingę.
Zagadać, podejść- pomyślał Luo- nie może jednak nie, sam nie będę podchodził bo jeszcze mogę zginąć- uśmiechnął się sam do siebie.- Hmmm. Ciekawe gdzie idą? Pójdę za nimi.- pomyślał.- wyślę tylko sms-a mojemu Haroldowi żeby się o mnie nie martwił. :„ Harry!!! Spotkałem Kamilę i Kingę! Nie czekajcie na mnie! Kupiłem dużo marchewek!” Po chwili przyszedł sms od Hazzy : „Ok. Superrrr! Tylko uważaj i nie rób nic głupiego! PAMIĘTAJ!”
Louis cały czas chodził za dziewczynami z tymi marchewkami w torbie. Dziewczyny chodziły po mieście i , wchodziły do sklepów. Louis obserwował je z daleka, nie chciał żeby dziewczyny go zobaczyły.
Potem poszły na obiad. Lou naprawdę przez kilka dobrych parę godzin je obserwował i chodził za nimi. Bardzo zależało mu na tym żeby dowiedzieć się gdzie mieszkają. Louis wszedł do tej samej restauracji co dziewczyny. Usiał w jakimś kącie, daleko od dziewczyn. Cały czas się na nie patrzył, obserwował je. Zjadł pyszny obiad. Przez chwilę już nie patrzył  się na nie bo był już zmęczony.
Nagle- gdzie one są?- myśli- jak mogłem je zgubić!- debil ze mnie- na dodatek zaczynam mówić sam do siebie.
Szybkim energicznym ruchem wstaje od stołu i biegnie zapłacić za obiad. Wybiega przed restaurację.
Uff. Są! Na szczęście!- myśli- już myślałem że je zgubiłem i niepotrzebnie spędziłem cały dzień w mieście. Chyba idą do domu! Wyglądająca szczęśliwe i zmęczone.
Dziewczyny szły po woli do domu. Po drodze weszły jeszcze do kilku sklepów.
Szły i szły. Nagle skręciły i weszły do domu.
O TAK!- pomyślał Lou- mogę już wracać do domu.- zapiszę sobie tylko ich adres.
Louis wrócił szybko do domu. Był już zmęczony. Wszedł do domu.
- Ooo. Lou! I co?- zapytał podekscytowany Harry.
- Muszę teraz Hazz? Jestem zmęczony- odpowiedział Lou.
- lou! Czekałem pół dnia na ciebie, żebyś mi wszystko odpowiedział! A ty co?! W kulki lecisz!- podniósł głos Harry
- Ejj. Louis powiedz mu. Naprawdę cały dzień czekał na tę wiadomość!- powiedział Liam.
- No dobra. Ale mogę najpierw usiąść?- westchnął Louis.
- Taa jasne siadaj. Czemu się w ogóle pytasz? To też twój dom- uśmiechnął się Niall.
Wszyscy usiedli na kanapie w salonie.
- Tylko ze szczegółami- dodał Harry.
-  Więc poszedłem do sklepu po marchewki, ponieważ dziwnym sposobem zniknęły …
- No LOUIS! Nie o tym miałeś mówić!- krzyknął zdenerwowany Harry
- No dobra. Już mówię. Ale mi nie przerywaj! No więc byłem po te marchewki tak?!
- No tak!- odpowiedział Harry
- Harry miałeś siedzieć cicho!
- Nie mogłem się powstrzymać J
- Więc byłem po marchewki- zapadła cisza Lou chciał sprawdzić czy Hazza się powstrzyma-  gdy wychodziłem ze sklepu nagle zauważyłem Kamilę i Kingę. Chciałem do nich podejść, ale przypomniało mi się że to może się źle skończyć bo Kamila już raz chciała mnie zabić.- uśmiechnął się- No i postanowiłem za nimi iść. Łaziły po mieście długo, długo, długo. Dłużej niż czas który Zayn spędza w łazience- znowu się uśmiechnął tym razem do Zayn`a-  potem poszły na obiad. Ja też poszedłem na obiad, był naprawdę pyszny. Po obiedzie zapatrzyłem się w inną stronę i nagle zobaczyłem że już ich nie ma w restauracji. Przestraszyłem się tym że w jednej chwili mogłem zawalić cały dzień śledzenie ich. Szybko wstałem i podbiegłem do kelnerki żeby zapłacić. Wybiegłem przed restaurację. Rozglądałem się dookoła i zobaczyłem je. Ucieszyłem się że je widzę J. Przyspieszyłem żeby je trochę dogonić ale nie za bardzo. Szedłem za nimi znowu. Wchodziły jeszcze do kilku sklepów. Potem skręciły do jakiegoś domu. To był chyba dom Kamil bo ona otwierała drzwi. Zapisałem sobie ich adres. Wróciłem do domu. A jak wszedłem do domu to nagle przybiegł Harry i zaczął…..- chciał opowiadać dalej Louis
- Taak. Lou znamy dalszą część!- powiedział Niall
Chłopcy słuchali tej historii cały czas i uśmiechali się.
- No to kiedy do nich idziemy?- pyta Harry.
- Jeszcze nie wiem- odpowiedział Lou.
- A co zrobicie jak już tam pójdziecie?- zapytał ciekawy Liam
- No nie wiem jeszcze przecież. Dopiero co zdobyłem ich adres a wy już chcecie wiedzieć co będzie dalej. Nawet ja jeszcze tego nie wiem. Idę do pokoju jestem zmęczony- mówił Lou.- A niech tylko zginą moje marchewki i sok to zobaczycie…
- Co zobaczymy?- zapytał Niall
- sam nie wiem miałem wymyślić coś ale zajęty byłem bawieniem się w detektywa.- uśmiechnął się Lou wchodząc po schodach.
- No to odpoczywaj. Ja coś wymyślę- odparł Harry. 



Wiem, że mam bardzo krótkie posty :/
ale jakoś nie mogę ich wydłużyć xd
Uuuu ale gorąco :)
Czekam na komentarze i uwagi :)
Miłego majowego!
See you :)
kamaaa :*

1 komentarz: