3
* kilka dni później*
Rano, wszyscy jedzą śniadanie. Po śniadaniu chłopcy mają
próbę. Podczas próby Louis`owi zaczęło burczeć w brzuchu. Wybiegł z ich studia,
pobiegł szybko do lodówki.
-Gdzie są moje marchewki?!- krzyczy, drżącym głosem.
- Jak to gdzie? Zjadłeś je.- krzyczą chłopcy.
- Ale ja pamiętam że jeszze kilka zostało! Więc co z nimi
zrobiliście! Wy podstępni zabieracze marchewek!...- mówił bardzo zdenerwowany Lou.
- LOU ZJADŁEŚ JE !!!-
wrzeszczy Zayn- Idź do sklepu i je sobie kup!
- Wcale nie! Ale dobra!
Ale to już ma być ostatni raz kiedy znikają moje marchewki! Ale jeśli to się
powtóży to…- krzyczy Louis wychodząc z domu.
- To co?- pyta Niall.
- Toooo…. Jeszcze nie wiem ape po drodze do sklepu pewnie
coś wymyślę!- odparł Louis.
Louis wyszedł z domu. Chłopcy postanowili w tym czasie też
coś zjeść.
Louis wszedł do warzywnika i kupił 2 kilogramy pysznych,
świeżych marchewek i kilka kartonów soku marchewkowego. Wychodząc ze sklepu
nagle zauważył Kamilę i Kingę.
Zagadać, podejść- pomyślał Luo- nie może jednak nie, sam nie
będę podchodził bo jeszcze mogę zginąć- uśmiechnął się sam do siebie.- Hmmm.
Ciekawe gdzie idą? Pójdę za nimi.- pomyślał.- wyślę tylko sms-a mojemu
Haroldowi żeby się o mnie nie martwił. :„ Harry!!! Spotkałem Kamilę i Kingę!
Nie czekajcie na mnie! Kupiłem dużo marchewek!” Po chwili przyszedł sms od
Hazzy : „Ok. Superrrr! Tylko uważaj i nie rób nic głupiego! PAMIĘTAJ!”
Louis cały czas chodził za dziewczynami z tymi marchewkami w
torbie. Dziewczyny chodziły po mieście i , wchodziły do sklepów. Louis
obserwował je z daleka, nie chciał żeby dziewczyny go zobaczyły.
Potem poszły na obiad. Lou naprawdę przez kilka dobrych parę
godzin je obserwował i chodził za nimi. Bardzo zależało mu na tym żeby
dowiedzieć się gdzie mieszkają. Louis wszedł do tej samej restauracji co
dziewczyny. Usiał w jakimś kącie, daleko od dziewczyn. Cały czas się na nie
patrzył, obserwował je. Zjadł pyszny obiad. Przez chwilę już nie patrzył się na nie bo był już zmęczony.
Nagle- gdzie one są?- myśli- jak mogłem je zgubić!- debil ze
mnie- na dodatek zaczynam mówić sam do siebie.
Szybkim energicznym ruchem wstaje od stołu i biegnie
zapłacić za obiad. Wybiega przed restaurację.
Uff. Są! Na szczęście!- myśli- już myślałem że je zgubiłem i
niepotrzebnie spędziłem cały dzień w mieście. Chyba idą do domu! Wyglądająca
szczęśliwe i zmęczone.
Dziewczyny szły po woli do domu. Po drodze weszły jeszcze do
kilku sklepów.
Szły i szły. Nagle skręciły i weszły do domu.
O TAK!- pomyślał Lou- mogę już wracać do domu.- zapiszę sobie
tylko ich adres.
Louis wrócił szybko do domu. Był już zmęczony. Wszedł do
domu.
- Ooo. Lou! I co?- zapytał podekscytowany Harry.
- Muszę teraz Hazz? Jestem zmęczony- odpowiedział Lou.
- lou! Czekałem pół dnia na ciebie, żebyś mi wszystko
odpowiedział! A ty co?! W kulki lecisz!- podniósł głos Harry
- Ejj. Louis powiedz mu. Naprawdę cały dzień czekał na tę
wiadomość!- powiedział Liam.
- No dobra. Ale mogę najpierw usiąść?- westchnął Louis.
- Taa jasne siadaj. Czemu się w ogóle pytasz? To też twój
dom- uśmiechnął się Niall.
Wszyscy usiedli na kanapie w salonie.
- Tylko ze szczegółami- dodał Harry.
- Więc poszedłem do
sklepu po marchewki, ponieważ dziwnym sposobem zniknęły …
- No LOUIS! Nie o tym miałeś
mówić!- krzyknął zdenerwowany Harry
- No dobra. Już mówię. Ale mi nie przerywaj! No więc byłem
po te marchewki tak?!
- No tak!- odpowiedział Harry
- Harry miałeś siedzieć cicho!
- Nie mogłem się powstrzymać J
- Więc byłem po marchewki- zapadła cisza Lou chciał
sprawdzić czy Hazza się powstrzyma- gdy
wychodziłem ze sklepu nagle zauważyłem Kamilę i Kingę. Chciałem do nich
podejść, ale przypomniało mi się że to może się źle skończyć bo Kamila już raz
chciała mnie zabić.- uśmiechnął się- No i postanowiłem za nimi iść. Łaziły po mieście
długo, długo, długo. Dłużej niż czas który Zayn spędza w łazience- znowu się uśmiechnął
tym razem do Zayn`a- potem poszły na
obiad. Ja też poszedłem na obiad, był naprawdę pyszny. Po obiedzie zapatrzyłem
się w inną stronę i nagle zobaczyłem że już ich nie ma w restauracji.
Przestraszyłem się tym że w jednej chwili mogłem zawalić cały dzień śledzenie
ich. Szybko wstałem i podbiegłem do kelnerki żeby zapłacić. Wybiegłem przed
restaurację. Rozglądałem się dookoła i zobaczyłem je. Ucieszyłem się że je widzę
J.
Przyspieszyłem żeby je trochę dogonić ale nie za bardzo. Szedłem za nimi znowu.
Wchodziły jeszcze do kilku sklepów. Potem skręciły do jakiegoś domu. To był
chyba dom Kamil bo ona otwierała drzwi. Zapisałem sobie ich adres. Wróciłem do
domu. A jak wszedłem do domu to nagle przybiegł Harry i zaczął…..- chciał
opowiadać dalej Louis
- Taak. Lou znamy dalszą część!- powiedział Niall
Chłopcy słuchali tej historii cały czas i uśmiechali się.
- No to kiedy do nich idziemy?- pyta Harry.
- Jeszcze nie wiem- odpowiedział Lou.
- A co zrobicie jak już tam pójdziecie?- zapytał ciekawy
Liam
- No nie wiem jeszcze przecież. Dopiero co zdobyłem ich
adres a wy już chcecie wiedzieć co będzie dalej. Nawet ja jeszcze tego nie
wiem. Idę do pokoju jestem zmęczony- mówił Lou.- A niech tylko zginą moje
marchewki i sok to zobaczycie…
- Co zobaczymy?- zapytał Niall
- sam nie wiem miałem wymyślić coś ale zajęty byłem
bawieniem się w detektywa.- uśmiechnął się Lou wchodząc po schodach.
- No to odpoczywaj. Ja coś wymyślę- odparł Harry.
Wiem, że mam bardzo krótkie posty :/
ale jakoś nie mogę ich wydłużyć xd
Uuuu ale gorąco :)
Czekam na komentarze i uwagi :)
Miłego majowego!
See you :)
kamaaa :*
fajne
OdpowiedzUsuńi nawzajem xd