12
Następnego dnia.
Kamila jeszcze śpi, Louis leży koło niej w łóżku i głaszcze
ja po policzku. Po kilku minutach postanowił wstać i zrobić dla nich śniadanie.
Poszedł na dół, wszedł do kuchni i zaczął przygotowywać jajecznicę. Wsławił
patelnię z olejem na ogień, a sam wyszedł do toalety. Kompletnie zapomniał o
tym co zostawił w kuchni. Po kilku minutach wrócił do kuchni, nie przejął się
zbytnio tym, że olej jest bardzo rozgrzany, chyba nawet o tym nie pomyślał.
Wrzucił na patelnię pokrojonego pomidora i. I po chwili patelnia zapaliła się.
Zaczął krzyczeć i gasić ją. Bał się, że podpali dom swojej „dziewczyny”. Nie
chciał budzić Kamili ale przez jego krzyki zeszła na dół. Weszła do kuchni.
- WOW! Louis, co ty robisz?- powiedział z przerażeniem, widząc
płonącą patelnię w rekach Louisa, który biegał z nią po całej kuchni bo nie
miał pojęcia co ma zrobić.
- Ja, ja tylko śniadanie robiłem- uśmiechnął się,
zatrzymując się- wiesz może jak to zgasić? Bo nie chcę ci domu spalić?
- No co ty. Patelnią? Z takim płomieniem. Musiał byś się
bardzo postarać żeby tym spalić cały dom.- zaśmiała się- Daj mi to bo jeszcze
zrobisz sobie krzywdę.
- No dobra. Tylko uważaj. Gorące.
- zauważyłam.
- A jak ty to w ogóle chciałeś zgasić?- zapytała Kamila
trzymając w ręku płonącą patelnie.
- No nie wiem, biegałem po kuchni i miałem nadzieję, że samo
zgaśnie albo, że jak będę biegał to jakiś pomysł spotkam po drodze. A teraz
zgaś to bo jeszcze coś się naprawdę stanie.
- No to zobacz. JA zaraz pokażę ci jak to zgasić. Są dwie
opcje- Louis usiadł na krześle uważnie słuchając Kamili- uwaga. Pierwsza:
możesz po prostu postawić patelnię i przykryć ją przykrywką lub druga bardziej
skomplikowana: widzisz, tam- wskazała na szafeczkę na ścianie- w tej szafce
znajduje się gaśnica, która też można zgasić płomień. JA użyję tego pierwszego
sposobu. Patrz!- wtedy Kamila przykryła patelnię pokrywką i płomień po chwili
zgasł.
- Brawo!- ja bym na to nie wpadł.
- Tak wiem. Dlatego ci to wytłumaczyłam.
- Wiesz, że gdybyś nie zeszła na dół ja wciąż bym z nią biegał
po kuchni?- zaśmiał się.
- tak wiem. Ale teraz przynajmniej już wiesz jak zgasić
płonącą patelnie- uśmiechnęła się.- A co ty w ogóle chciałeś zrobić? Że prawie
dom mi spaliłeś?
- Ja robiłem jajecznicę. Przepraszam- Louis podszedł do
Kamili i dał jej buziaka.
- Dobrze. Wybaczam ci. Ale obiecaj, że już sam nigdy nie
będziesz robił jajecznicy.
- Obiecuję.
Kinga znowu cały dzień spędziła z Harrym. Nawet nie pojawiła
się w domu. Wysłała tylko SMS-a do Kamili : „Jestem z Harrym. Nie martw się
skarbie :* Miłego dnia z Lou!”.
Kamila i Louis spędzili miło dzień. Po śniadaniu, które w
końcu przygotowali razem oglądali telewizję, potem poszli do miasta na zakupy,
później na obiad a wieczorem do kina.
3 dni później
Przez te 3 dni Kinga i Kamila nie spędzały dużo czasy z
chłopcami ponieważ miały egzaminy.
Dzisiaj są już po sesji. Jest sobota. Mają wolnę. Są w domu,
nie mają jeszcze planów na dzisiejszy dzień. Siedzą, jedzą śniadanie, oglądają
telewizję i rozmawiają.
Nagle do Kamili przychodzi SMS od Louisa : „ Masz 3 godziny
żeby się spakować. Wyjeżdżamy! O 13 będę pod domem. Bądź gotowa. Louis J”
Kamila przeczytała SMS-a i trochę ją to zaskoczyło. Podeszłą
do Kingi.
- Zobacz.- powiedział podając jej do ręki swój telefon.
Kinga przeczytała SMS-a.
- Ciekawe o co chodzi. Ale co? Dziewczyno pakuj się!-
uśmiechnęła się, wtedy do Kingi przyszedł
SMS od Harrego. Miał identyczną treść co ten do Kamili. Kinga
przeczytała SMS-a
- Kama! Chodź tu na chwilę!- krzyknęła.
- Już poczekaj.- po chwili Kamila zbiegła ze schodów- Co się
stało?
- Sama zobacz- podała Kamili telefon.
Kamila przeczytała wiadomość.
- Ale o co chodzi? Ja dostałam identyczną tylko, że od Lou.
Chyba jedziemy gdzieś we czwórkę! Pakuj się – zaczęły się śmiać.
Po chwili wstały, zaczęły się pakować. Zajęło im to około 2
godzin. Miały jeszcze godzinę. Postanowiły jeszcze coś zjeść a potem ubrać się,
umalować i uczesać.
Była już równa 13. nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
Kamila poszła otworzyć. Pod drzwiami stał Louis I Harry.
- Cześć- przywitał się Harry całując dziewczyny.
- Hej- przywitał się Louis również je całując- Gotowe?
- Tak- odpowiedziały zgodnie.
Wtedy Louis i Harry weszli do domu dziewczyn wziąć ich
walizki. Wzięli walizki dziewczyn i spakowali je do bagażnika, następnie
wszyscy wsiedli do samochodu Louis i Kamila z przodu a Kinga i Harry siedzieli
z tyłu.
Jechali dłuższą chwilę w ciszy.
- A gdzie my tak w ogóle jedziemy?- zapytała nagle Kamila.
- Właśnie. Gdzie- dodała Kinga.
- Zobaczycie- powiedziała Louis.- Czekajcie aż dojedziemy.
- No właśnie a kiedy będziemy na miejscu?
- Za… ughhh. Nie wiem- powiedział Louis.
- Widzę, że od Ciebie Lou się niczego nie dowiemy-
uśmiechnęła się Kamila- Harry, może ty nam coś powiesz?
- Nie, nic wam nie powiem.
- Ale dlaczego?
- Bo Louis mnie zabije.
- Nie nieprawda, nic Ci nie zrobi. Prawda Louis?
- Harry tylko coś powiedz to…
- Dobra, Harry nie słuchaj go! I tak ty siedzisz z tyłu on z
przodu i w dodatku kieduje. Nic Ci nie grozi.
- Naprawdę nie mogę.
- Nie możesz czy nie chcesz?
- Nie mogę i nie chcę.
- No dobra.
Po tej rozmowie znowu nastała cisza na jakieś pół godziny.
- Kama może włączysz jakąś muzykę?- zapytała Kinga
- Ok.- odpowiedziała- gdzie macie jakieś płyty?
- Są schowku.- odpowiedział Louis otwierając schowek.
Kamila wyciąga płyty.
- O One Direction. Słuchamy…………. Hmm….. Nie. Tak to bardzo
skromne mieć swoją płytę w swoim samochodzie.
- Co, nie? Dlaczego?- zapytał Harry.
- Dlaczego mamy słuchać płyty One Direction skoro sam Harry
Styles i Louis Tomlinson jadą z nami w samochodzie? Sami mogli by coś zaśpiewać
a nie. Płyta to była by łatwizna.
- Tak masz rację Kama- odezwała się Kinga.
- Dobra co mają tutaj dalej…………………. Uuu Duffy. Słuchamy?
- Nie.
- dobra.
…….. Kinia Justin Bieber!
- Włącz. On
jest taki słodki!- pisnęła
Wtedy Harry I Louis dziwnie się na nią popatrzyli.
- Obok ciebie siedzi sam Harry Styles. A ty mi tu mówisz, że
Justin Bieber jest słodki.- zaśmiał się
Harry.
- No właśnie i jeszcze bardzo przystojny i zabawny Louis
Tomlinson- uśmiechnął się Lou.
- No tak zapomniałam. Ale wiecie to jest Justin.
- Jak mogłaś zapomnieć?
- No tak jakoś. Dobra włączysz tę płytę?
- Już poczekaj.
Pote przez dobrą godzinę słuchali Justina. Gdy płyta
skończyła się rozmawiali o wszystkim i o niczym.
O godzinie 16 byli na miejscu. Dziewczyny wiedziały już
gdzie przyjechały.
- Louis dlaczego przyjechaliśmy do San Diego?- zapytała
Kamila.
- Przyjechaliśmy tu na kilka dni, żeby odpocząć.
- Ale dlaczego tutaj? Dlaczego nie w Los Angeles?
- Chcieliśmy was wyrwana kilka dni z LA, żebyście odpoczęły.
- Odpoczęły? Ale od czego?
- Te zakuwanie, nieprzespane noce, egzaminy….. należy się
wam.
- No dobra. Ale długo tu będziemy?
- Tydzień.
- Tydzień?
- Tak. Tydzień.
Zapadła cisza.
Po jakichś 20 minutach samochód zatrzymał się pod ogromnym
hotelem.
- No dziewczyny to wysiadamy.- uśmiechnął się Louis
wychodząc z samochodu i otwierając drzwi Kamili. Harry zrobił dokładnie to
samo. Chłopcy wyjęli walizki z samochodu i udali się do hotelu. Oczywiście
niebyło się bez kilku zdjęć i autografów. weszli do środka. Podeszli do
recepcji i zameldowali się. Dziewczyny i chłopcy mieli dwa oddzielne
apartamenty. Apartamenty były ogromne i
bardzo piękne. Każdy miał swój pokój. Był naprawdę bardzo, bardzo duży. Zgodnie
z umowa spędzili w San Diego cały tydzień. Przez ten czas polubili się jeszcze
bardziej i spędzali wszyscy razem każdą chwilę. Podczas wyjazdu chodzili na
plażę, zwiedzali grali w siatkówkę, chodzili na zakupy, surfowali, wygłupiali
się, śmiali, odwalali jak to zwykle oni. Ten tydzień naprawdę był udany.
Wszyscy przywiązali się do siebie jeszcze bardziej. Tydzień minął szybko i
trzeba było wracać.
- Dziewczyny za pół godziny musicie być pakowane bo
wyjeżdżamy- powiedział Harry wchodząc do apartamenty dziewczyn.
- Jesteśmy już spakowane. Ale musimy się jeszcze ogarnąć.
- Ogarnąć? Przecież wyglądacie świetnie.
- Świetnie? Ubrałyśmy się dopiero. Jeszcze został makijaż i
fryzura.
- Ale naprawdę jest dobrze.- powiedział uśmiechając się-
chyba nigdy nie zrozumiem dziewczyna i Zayna.
Dziewczyny wybuchły śmiechem słyszą c Harrego.
- Dobra to wy zróbcie to co musicie, chociaż to naprawdę jest
niepotrzebne. My czekamy na dole w holu.
- Ok.
Harry wyszedł z pokoju i poszedł na dół gdzie czekał też już
Louis. Chłopacy czelaki na dziewczyny. W międzyczasie wypili kawę. Po 30
minutach dziewczyny zeszły na dół.
- I co. Możemy jechać?
- Chyba tak.- powiedziała Kamila- podeszłą do Louisa-
Dziękuję, za ten tydzień- pocałowała go- Mam coś dla was- wyciągnęła wtedy z
torby Wielki album w nim były zdjęcia z wyjazdu.
- To my wam dziękujemy- powiedział Harry- ale my nic nie
mamy dla was.
- Dla nas? Jak to? Chyba zwariowaliście. Za mało jeszcze
pieniędzy wydaliście?- zapytała się trochę tym zirytowana Kinga.
- Ale pieniądze nie SA ważne. Ważne są chwile i
wspomnienia.- powiedział Louis patrzeć w oczy Kamili.
- Dlatego zrobiłyśmy dla was ten album, żeby te wspomnienia
Nigry nie uciekły.- powiedział Kinga
Po chwili rozmowy i wspomnień wszyscy wyszli z hotelu.
Włożyli bagaże do bagażnika i odjechali.
- To co słuchamy muzyki?- zapytał Harry- może taki fajny
zespół One Direction. Chyba mamy gdzieś płytę. Słyszałem, że są świetni-
zaśmiał się.
- Harry proszę- westchnęła Kinga- słyszałeś, że są świetni.
- Tak ale nigdy nie udało mi się ich spotkać
- Oooo przykro mi bardzo. Bo ja znam cały zespół.
- Dobra przestańcie okej? Już nie mogę słuchać. Harry jak to
nie znasz One Direction?- zapytała Louis- przecież właśnie twoje auto prowadzi
sam Louis Tomlinson.- zaśmiał się.
- Dobra, koniec- krzyknęła Kamila.- skończmy już to dziwna rozmowę.
- Dobra. Ale włączysz ich płytę czy nie?
- Harry proszę.
- No proszę włącz. Chcę po prostu usłyszeć głos Niall`a,
Zayn`a i Liam`a. stęskniłem sięga nimi.
- No dobra już włączam.
W czasie podróży do LA słuchali płyty. NA miejscy byli o 17.
Chłopcy podwieźli dziewczyny pod dom. Zanieśli ich walizki do domu.
- Dziękuję wam za wszystko- powiedział Kamila.
- Tak było naprawdę świetnie, to był chyba najlepszy tydzień
w moim życiu- dodała Kinga.
- Tak my też wam dziękujemy- powiedział Louis.
- Było wspaniale. Zostały wspomnienia. Może kiedyś
powtórzymy taki wyjazd?- zaproponował Harry.
- Kiedyś na pewno.
Wszyscy pożegnali się uściskami i pocałunkami. Później chłopcy
wsiedli do samochodu i pojechali do domu. Dziewczyny weszły do domu i zaczęły się
rozpakowywać. Nie skończyły rozpakowywania ponieważ były zmęczone i poszły spać.
Tak jest. nareszcie. wiem że znowu długo nic nie było. Ale obiecuję, że to się zmieni.
Jest taki...... nie podoba mi się. Pisałam go trochę na przymus i może dlatego. Wgl wydaje mi się, że rozdziały są coraz gorsze. i zastanawiałam sięczy nie skończyć pisać. zobaczęjeszcze. sama nie wiem. Jakośnie czujętych wakacji xd.
byłam na Litwie! było tak świetnie, że nawet nie potrafię tego wyrazić xd
Poznałam tam świetnych ludzi. Zorali mi banię!
Ale nie żaluję. Tęsknię, za nimi. Dobrze, że za rok przyjezdzajądo nas do Polski na ten projekt i ich spotkam!
Czekam na komentarze bo ostatnio ich mało było. A może one zmobilizują mnie do pisania?
See you Kamaaa :*