Translate

sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 16






16


Minęły dwa tygodnie. Kamila czuje już się bardzo dobrze. Cała szóstak bardzo dba o nią. Przynoszą jej owoce, warzywa, gotują, sprzątają, biorą ją na spacery  nie pozwalają się przemęczać. Kinga cały czas jej pilnuje a chłopcy przychodzą codziennie po swoich zajęciach.
Wszyscy razem siedzą w salonie i oglądają komedię.
- Kamila możemy porozmawiać?- zapytał Louis
- Jasne, mów- uśmiechnęła się zerkając na niego.
- Ale sami, gdzieś, gdzie ich nie będzie- powiedział ciszej.
- Słyszałem i nie było to miłe Lou- powiedział Niall odrywając głowę od telewizora i w dalszym ciągu jedząc popcorn.
- Dobra, dobra idźcie już- powiedział Liam
- Oho znowu się zaczyna- powiedział cicho Zayn ale nie aż tak żeby tego nie usłyszeli.
- Zayn masz jakiś problem?- zapytał Louis
- Nie, spoko idźcie pogadać.
- Okej, dziękuję-powiedział Lou do Zayna- Idziemy?
- Tak.
Kamila i Louis wstali z kanapy i powędrowali na górę. Weszli do pokoju Kamili. Dziewczyna usiadła na łóżku.
- To o co chodzi?- zapytała
- Pamiętasz jak byłaś szpitalu? Nasz pocałunek..? Ja…
- Tak pamiętam, ale to chyba nic nie znaczyło? Byliśmy…….zdenerwowani? A tak w ogóle to już chyba o tym rozmawialiśmy i nie będziemy do tego wracać? Po prostu zapomnijmy.
- Ale jak ja mam… Dobra nie zaczynam. Może pójdziemy na spacer w takie jedno miejsce?
- No s sumie możemy się przejść. A gdzie idziemy?
- sama zobaczysz. To co zbieraj się.
- Ok. To poczekaj na mnie na dole. Tylko się ubiorę i ogarnę.
- Ok.- powiedział Louis wychodząc z pokoju.
Louis zszedł na dół i czekał na kanapie. Po 20 minutach Kamila zeszła na dół.
- To co idziemy?- zapytała?
- Tak już.- odpowiedział Louis.
- Ej, chwileczkę. Gdzie wy idziecie i to razem?- zapytał Niall
- A co zazdrosny?- zapytała Kamila całując Nialla w policzek.
- Yyy no tak.
- Idziemy na spacer.- powiedział Louis- długo jeszcze będziecie nas przesłuchiwać?
- Dobra, już dobra. Idźcie.- powiedziała Kinga
Kamila i Louis wyszli z domu. Szli wolno ulicami. Louis zaprowadził ją na skarpę, nad oceanem. Był zachód słońca. Louis patrzył w morze a Kamila stała kilka kroków za nim.
- Pięknie tu prawda? Zawsze chciałem tu zgi…..- urwał Louis
- Co chciałeś?
-Nie, nic nie ważne.
- No powiedz, przecież słyszałam.
- Nie.
- Lou, proszę.
- Okej, okej ale jak Ci powiem to nie śmiej się ani nic. Zgoda?
- Zgoda.
- Zawsze wyobrażałem sobie moją śmierć tutaj.
- Jak to? Louis ty chyba nie chcesz się zabić? I dlaczego miałabym się śmiać?
- Nie nic już nie ważne.
Do Kamili dzwoni telefon
- Tak? Zaraz będę.- mówi Kamila do telefonu, kończy połączenie.
- Lou, przepraszam ale muszę już iść. Bob dzwonił. Muszę.
- Dobra, ja zostanę tu jeszcze.
- Okej ale obiecaj mi, że nic sobie nie  zrobisz, przestraszyłam się jak zacząłeś mówić o swojej śmierci. Wszystko jest okej?
- Po prostu moje życie nie ma sensu bez..db. Ta leć już. Pa- Lou pocałował Kamilę w policzek.
- Paa- krzyknęła Kamila odchodząc
- Moje życie nie ma sensu bez..bez,…ciebie- powiedział cicho i odszedł w drugą stronę.
Kamila wbiega do domu.
-Heej. Już jesteście? Właśnie. Gdzie Lou? –pyta Kinga
- Został ta jeszcze na chwilę, a ja musiałam wrócić idę spotkać się z Bobem.
- tam czyli gdzie? Z Bobem? No chyba nie!
- No nw jakieś urwisko czy coś. On powiadał, że chciałby tam umrzeć bo jego życie nie ma sensu. Nic nie rozumiem.
- Jak to nie rozumiesz! Przecież… On przecież Cię nadal kocha! Nie widzisz tego?
- Słuchaj! Że ty pogodziłaś się z Harrym i wgl to nie znaczy, że ja muszę i zrobię to samo.
Kamila pobiegła na górę się przebrać. Kinga w tym czasie wróciła do oglądania telewizji.
_ Dobra ja wychodzę, nie czekajcie!
- A jeśli on przez Ciebie coś sobie zrobi?
- Możesz skończyć! Chyba nie jest jakimś psychopatą, żeby się zabić?!
Kamila wyszła z domu.
Lou do domu wrócił po godzinie.
- Lou co tam? Co się dzieje?
- Część. Nic jestem po prostu zmęczony. Idę się umyć.
- No dobra. Ale wiesz, że możesz ze mną o wszystkim pogadać? Tak po prostu Ci to mówię.
- Taak. Dzięki za wszystko, kochana jesteś




Heej pysiaczki! Przepraszam że tak strasznie długo czekaliście na kolejny rozdział, który jest bardzo krótki i za to też przepraszam.wgl teraz nie mam czasu 3 klasa, testy, tańce, harcerstwo i muszę się przyznać że wgl zapominałam o tym blogu. Ale wy też się nie odzywaliście a ni nic więc chyba wam nie zależy na nowych rozdziałach :(( więc zastanawiam się czy nie usunąć wgl bloga, nikt nie komentuje, nikt nie pisze, cisza :(( 
piszcie, proszę bo jak nie to bd musiąła usunąć, zawiesić lub skończyć :) chyba, że tego właśńie chcecie 
Obiecuję, że się poprawię :)
CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA! co dostajecie?
Wierzycie w koniec świata?
piszcie do mnie :))
http://sketchtoy.com/7735117
See you soon Kamaaa :** Love U :DD xx

sobota, 6 października 2012

Rozdział 15






 15







Po badaniach okazało się, że Kamila ma anemię, której nigdy jej nie leczyła.
Kamila czuła już się lepiej, dostała leki. Po chwili można było wejść już do niej na sale.
- Mogę ja pierwsza? Muszę z nią porozmawiać. -powiedziała Kinga
- Jasne wchodz.- powiedzieli zgodnie wszyscy.
- Dziękuję.
Wtedy Kinga wstała z krzesła i zniknęła za drzwiami do Sali.
- Kochanie. Jak ty się czujesz? W ogóle wiedziałas że masz anemię? Nawet nie wiesz jak bardzo nas przestraszyłaś. Tak bardzo sięgaliśmy o siebie i Louis…- zapytała z troską.
- Nie rozmawiajmy na razie o nim.
- Dobrze, ale nie odpowiedziałaś mi ja się czujesz i czy wiedziałaś chorobie.
- Już jest okej. Wiedziałam
- to dlaczego nic z tym nie zrobiłaś?
- wiesz, zajęcia, problemy i to wszystko jakoś… zapominałam.
- Jak można zapomnieć, że jest się chorym?
- Dobra nie ważne. Przepraszam że tak bardzo cię… was przestraszyłam. Nie chciałam. Nagle zrobiło mi się słabo…
- Okej. Już wszystko w porządku. Ale wiesz chłopcy chą Cię zobaczyć. Później pogadamy jeszcze. Obiecuję.
- No dobrze niech wejdą.
- A Louis? Wiesz jak on się przejął. Martwi się o ciebie. Chyba naprawdę mu zależy
- Ta ta jasne…. Ale dobra niech wejdzie
- Do zobaczenia skarbie- Kinga pocałował Kamilę w policzek i wyszła
- Pa.
Kinga do chłopców
- Możecie wejść.
- Już tak szybko?
- Tak proszę wejdźcie ja z nią pogadam jeszcze później.
- Okej to idziemy.
Chłopcy weszli do Sali a Kinga poszła kupić sobie kawę.
- Witaaaaaj księżniczko! Jak się czujesz?- wbiegł pierwszy Niall rzucając się na Kamilę
- Cześć Niall. Już jest okej.
- Heeeeeeeey – krzyknęła reszta chłopców również rzucając się na Kamilę, oprócz Louisa, który wciąż stał w drzwiach
- Dlaczego nie dbałaś o siebie? Tak bardzo się bałem.- zapytał Louis przerywając dzikie krzyki chłopców.
- Hahh Dlaczego? Przez ciebie!
- Więc to wszystko moja wina?
- A przyszedłeś tu żeby się kłócić?
- No nie. Ale ja tak bardzo się bałem. Nie mogę, nie chcę Cię stracić. Może życie nie ma sensu bez ciebie. Ale a teraz zadbam o ciebie.
- to my chyba wyjdziemy co Zayn i Niall. Niech oni sobie pogadają a my później wrócimy- powiedział Liam
- okej- powiedział trochę smutny Niall i wszyscy oprócz Louisa wyszli z Sali.
- W ogóle to czemu chcesz o mnie zadbać? Czemu?
-  Kamila zrozum Kocham Cię. Co mam zrobić, żebyś w końcu uwierzyła?- zapytał Louis siadając obok Kamili i patrząc jej w oczy.
- Louis ja ciebie też kochałam ale teraz już chyba nie potrafię- poleciała jej jedna łza po policzku.
- Proszę. Spróbujmy jeszcze raz.- powiedział Louis wycierając łzę z policzka Kamili
- Ja chyba nie potrafię. Przepraszam.
- proszę. Ja bez ciebie umrę. Jesteś moim tlenem. Jak ja mam żyć bez Ciebie?- tym razem to Louisowi popłynęła łza.
- Proszę nie płacz.
Po tych słowach Kamila rozpłakała się i wtuliła się w Louisa a następnie pocałowali się. Ich pocałunek trwał długo. Nagle ktoś zapukał. Był to Niall.
- Uuupss przepraszam- i wyszedł.
-  Przepraszam.- powiedziała Kamila
- To nie mogę liczyć na to że kiedykolwiek jeszcze będziemy razem?- powiedział Louis wychodząc z Sali.
- Tego nie powiedziałam. Ale też niczego nie obiecuję.
Louis wyszedł z Sali. W tej samej chwili Kamila rozpłakała się. Sama już nie wiedziała co czuję. Ten pocałunek chyba coś zmienił.

Przepraszam was bardzo, bardzo, bardzo, że tak długo nic tu sie nie działo. Przepraszam. Wiem, że krótki i za to teżrzepraszam i boiecuję, że nie długo teżcoś bd. Wgl zastanawiam sięnad zakończeniem bloga. A wy jak chcecie? chcecie jeszcze mnie czytać czy nie? Przepraszam ale wiecie szkoła, zajęcia, tańce i wgl przepraszam.
Love You
See you soon Kamaaa :* 

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 14






 14






Minęły dwa tygodnie. Dziewczyny wciąż nie maja zamiaru rozmawiać ani z Louis`em ani z Harry`m za bardzo je zranili. Jednak ani Harry ani Louis nie mają zamiaru poddać się. Cały czas próbują nawiązać kontakt z dziewczynami. Dzwonią, piszą SMS-y, wysyłają prezenty, kwiaty, przychodzą pod dom. Jednak dziewczyny nie reagują na nic.
- Stary i co my teraz zrobimy? Ja muszę z nimi porozmawiać, wytłumaczyć im to wszystko-powiedział Harry.
- Tak wiem. Ja też chcę coś zrobić.
- Dajcie im już spokój co? Nie za bardzo je skrzywdziliście? I to w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział Liam.
- Tak byłbym zapomniał! A właśnie Zayn może przypomnij nam od kogo i w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział ze sztucznym uśmiechem na twarzy Louis patrząc na Zayn`a.
- Ej przepraszam. Przecież nie chciałem! Ale to nie jest moja wina, ze się założyliście więc sorry!
- Dobra skończmy! Bo jeszcze my przestaniemy ze sobą rozmawiać! Lepiej wymyślmy teraz co możemy jeszcze zrobić!- powiedział Harry.
- Tak na pewno. Wątpię, że uda wam się cokolwiek jeszcze zrobić. Chyba ze no nie wiem zamieszkacie na ich podwórku wtedy was zauważą- strzelił bezmyślnie Niall.
- No właśnie Harry. Słyszałeś?- zapytał Louis z uśmiechem
- Tak słyszałem ale to jes głupie!
- Louis ja żartowałem, nawet nie zastanawiałem się co mówię- zaśmiał się Niall- ale w sumie możecie spróbować. Chyba ze tego nie przeżyjecie.
- Harry proszę spróbujmy! Będziemy tam siedzieć do póki z nami nie pogadają. Może to jest jakieś rozwiązanie?
- Dobra. Możemy spróbować. Ale jak zginiemy… tzn jak Kamila nas zabiję…
- Nie zabije! spokojnie.
- To chodźmy spakujmy się! Poszukaj namiotu i śpiworów ja zajmę się resztą.
Po 2 godzinach Harry i Louis byli gotowi.
-Harry, Louis przytulcie mnie!- krzyknął ze łzą w oczach Niall zbiegając ze schodów.
- Ej ale przecież będziemy nie daleko
- No tak. Ale nie  wiadomo kiedy wrócicie… czy w ogóle wrócicie
- Bierzemy przecież laptopy będzie skype a i najważniejsze będziemy 20 minut drogi od domu!
- Tak ale to nie to samo! Przez skypa nie da się przytulić! To co przytulicie mnie?
- Jasne! Chodź tutaj!
Po czułym pożegnaniu chłopcy wyjechali. Po 15 minutach byli pod domem dziewczyn. Wzięli wszystko z samochodu ni zaczęli rozbijać obóz w ogródku dziewczyn.
Zauważyła ich Kinga.
- Ei Kama chodź tu szybko! Musisz to zobaczyć!
- Jezu co znowu?- powiedziała wyciągając swoje zwłoki z łóżka i schodząc na dół.
Podeszłą do okna.
- Sama zobacz.
- Co?! Co?! Co oni tu robią? Tępe, jabane gwiazdeczki! Czy do nich nie dociera, że my nie chcemy z nimi mieć nic wspólnego?- Kamila już chciała wyjść na dwór.
- Poczekaj zobaczymy co zrobią?- zaśmiała się Kinga
- Ciebie naprawdę to bawi? Oni SA jacyś nie normalni? Na co mam czekać na to aż jak rozłożą ten namiot? Oni chcą tu mieszkać?
- Ei ale poczekaj! Spójrz na Louisa on chyba pierwszy raz będzie namiot rozkładał.
- Dam im pół godziny potem ich z stad wywalę!
W ciągu pół godziny nie zdołali rozłożyć tego namiotu ale Kamila już postanowiła wyjść do nich.
- EJ! Co tutaj się dzieję?- wyszył z domu
- O cześć! Co tam u was? Jak się czujecie?- podbiegł do niej Louis.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie! Co wy tutaj do cholery robicie?! To nasz ogród!
- Hej Kama. Będziemy tu mieszkać!- powiedział Harry wciąż rozstawiając namiot.
- Mieszkać? Yhy na pewno! Chyba musicie mnie najpierw zabić! A co koledzy was z domu wyrzucili jak zobaczyli jakie z was są dupki?
- Nie, nie chcecie z nami rozmawiać więc będziemy u was mieszkać dopóki z nami nie porozmawiacie.
- No chyba nie!
- A tak w ogóle gdzie jest Kinga?- zapytał Harry
- A tak w ogóle to co się to obchodzi? Ona tu na pewno nie przyjdzie! Czy to tak trudno pojąć że nie chcemy z wami rozmawiać?  Ze nie chcemy was oglądać a już na pewno nie chcemy żebyście mieszkali w naszym ogrodzie! Czy to takie trudne? Wy macie w ogóle mózgi? Czy ta już wasza wielka sława totalnie je wam wypaliła?
- Tak mamy mózgi. Tak rozumiemy że nie chcecie nas znać ani widzieć i rozmawiać.
- Właśnie mówiliście że pójdziecie jak z wami porozmawiamy! A właśnie rozmawiam z wami więc już chyba pora wracać do domu!
- Ale nie chodzi o taką rozmowę. Chcemy wam wszystko wyjaśnić.
- Ale my nie mamy o czym rozmawiać! Jesteście pieprzonymi dupkami! Najchętniej teraz bym was zabiął1 Rozumiecie!? Więc radzę się wam już stąd wynosić! Chyba że naprawdę chcecie  zginąć!- powiedziała Kamila i poszła do domu.

Kamila weszła do domu.
- Oni są jacyś nie normalni! Zabiję ich!
- Nie pójdą?
- Powiedzieli że jak z nimi porozmawiamy o tym co się stało! Chyba ich cipki swędzą!
- Ignorujmy ich po prostu tak ja wcześniej
- I co nie wyjdziesz teraz z domu?
- Wyjdę ale na pewno nie do ogrodu!

Chłopcy spędzili na dworze u dziewczyna dzień i noc i następny dzień i noc. Dziewczyny nie rozmawiały z nimi nawet przez chwilę. Zachowywały się tak jak by w ich ogrodzie nikogo nie było. Minął następny dzień ta samo na ignorowaniu chłopców udawaniu że nie istnieją.
Nadeszła noc. Zaczęło okropnir lać, była burza padal grad. Chłopcy podeszli pod okno kuchni gdzie siedziały dziewczyny.
- Yhy zaczyna się.
- Wpuścicie nas?
- I co my zrobimy? Przecież oni tam siedzą na dworze! Na pewno już są cali mokrzy i zmarznięci!
- Obchodzi Cię ich los? A może ty nadal kochasz Harrego po tym?
- Tak.. nie.. sama nie weim. Ale nie chce żeby się coś im stało! Wpuśćmy ich do domu!
- Ja na pewno nie wezmę w tym udziału! Jak chcesz to sobie ich wpuszczaj! Ja na pewno nie będę z nimi gadać!
- Dobra ja też nie mam ochoty tego wysłuchiwać wpuszczę ich dam ręczniki i niech sobie siedzą a my posiedzimy na górze ok.?
- Jak tam chcesz. Ja idę!- Kamila wstał i poszła do swojego pokoju.

Kinga poszła do drzwi od strony ogrodu. Otworzyła je.
- No wchodźcie!
- Hej Kinia! Dziękuję!
Zostaw mnie ok.?  Ale to że pozwalamy wam tu zostać to niczego nie załatwia a ni nic nie miejcie nadziei! Zawiedliście nas! Rozumiecie? Kamila nawet nie zejdzie! Ja też będziemy siedzieć na górze a wy na dole! Macie ręczniki!- rzuciła w ich stronę i poszła na górę.
Chłopcy wykąpali się, przebrali i siedzieli cała noc nad rozmyślanie o różnych sprawach. Byli trochę załamani. Dziewczyny siedziały całą noc w pokoju  Kamili. Rano gdy zeszły na dół chłopcy wciąż byli w ich domu.
- Co wy tu jeszcze robicie?
- Zrobiliśmy śniadanie- uśmiechnął się Louis
- Mam nadzieję że niczego nie podpaliłeś! I nie jesteśmy głodne!
- Wszystko w porządku nic się nie stało.
- Ale proszę porozmawiajcie z nami!
- Właśnie rozmawiamy!
- Pozwólcie nam wszystko wytłumaczyć- powiedział Louis
- ale Louis tu nie ma co tłumaczyć! Zabawiliście się nami i tyle! Wystarczy?
- A wysłuchacie przynajmniej tego co chcemy wam powiedzieć?
- Nie chyba nie.
- Nie zachowujcie się jak dzieci! I przynajmniej posłuchacie! A potem ja chcecie to sobie pójdziemy.
- Jak dziecko! Odezwał się bardzo dorosły i dojrzały!
- Ale dobra jak pójdziecie to możemy posłuchać.
- Świetnie!
- To usiądźcie.
Dziewczyny usiadły obok siebie. Naprzeciwko nich siedział Louis i Harry.
- Więc. Zacznę od początku. Bo poznaliśmy się w klubie. No i spodobałyście się nam ale nie zwracałyście na mas waginie to co inne dziewczyny które zabiły by żebyśmy Siudo nich odezwali. No i po imprezie wróciliśmy do domu i cały czas o was myśleliśmy. Byłyście takie wyjątkowe i takie inne. Zaimponowało mam to. Założyliśmy się z chłopkami ale nie wiedzieliśmy że zakochamy się w was i ze będziemy chcieli być na zawsze z wami. Wiemy, że wszystko zepsuliśmy i że nie zasługujemy na takie wspaniałe dziewczyny jak wy. Bo was stać na kogoś lepszego niż my ale nie możemy żyć bez was. Kochamy was!
- Ale to było…
- Jak jakaś tania telenowela.
- Ale wybaczycie nam?
- Może kiedyś, nie wiem. A teraz sory strasznie źle się czuję- powiedziała Kamila.
- Co ci jest?- spytała Kinga
- Nie chyba nic po prostu chyba jestem chora.
- To może pojedziemy do lekarza?
- Nie to pewnie jakieś zatrucie albo przeziębienie na pewno mi przejdzie.
- Jak chcesz.
Kamila poszła na górę. Kinga wstała od stołu i usiadła na kanapie.
- A wy już idziecie tak?
-Yy no tak.. chyba.
- Ok. to posprzątajcie tylko po sobie.
Louis wyszedł z pokoju a Harry usiadł obok Kingi.
- Kinga?
- Yyy co?
- Kocham Cię i przepraszam tak wiem jestem dupkiem ale jak mi nie wybaczysz to chyba się zabiję.
Kinga nie odpowiedziała nic.
- Odpowiedz proszę.
- Harry.. ja.. ja………… słyszałeś to co ja?- odwróciła się Kinga
- To coś na górze.- powiedziała Kinga i pobiegła na górę zobaczyć co się stało.
Kinga zaczęła szukać Kamili ale w żadnym pokoju ani nigdzie jej nie było. Weszła do łazienki. Kamila leżała nieprzytomna na płytkach.
- Harry chodź tu szybko!- zaczęła krzyczeć
- Co się stało?- krzyknął z dołu
- Po prostu przyjdź tutaj.
- Już biegnę.
Harry wszedł do łazienki i zobaczyła Kamile leżącą na płytkach i niknę nad nią.
- zadzwoń po karetkę! Ona chyba nie oddycha.
- Poczekaj.
- Na co mam czekać? Na to aż umrze?
- Co się dzieje?- krzyknął Louis z dołu
- zawiozę ja do szpitala będzie szybciej.
Harry wziął na ręce Kamilę i szedł z nią na dół.
- Co się jej stało?- zapytał przerażony Louis.
- też chcielibyśmy wiedzieć. Jest  nie przytomna.
Harry zaniósł Kamile do samochodu siedział z nią z tyłu Louis a Kinga siedział z przodu obok kierowcy i płakała.
- Ciii nie płacz. Wszystko będzie w porządku.
- Ona nie może umrzeć! Jedź szybciej! Proszę!
Po 20 minutach dojechali do szpitala. Kamile od razu zabrali lekarze. Kinga siedział w koncie a obok niej Harry. Próbował ja pocieszyć. Louis w tym czasie chodził po korytarzu w jedna i w drugą stronę. Zadzwonił do chłopców i powiedział im o tym co się stało. Nikt nie wiedział co właśnie dzieje się z Kamilą. Co jej jest i czy żyje.


Następny :) taki trochę nw nie podoba mi się chyba xd Nie wiem kiedy będzie następny bo w niedzielę jadę do babci na tydzień i muszę się zająć też tą akcją. A tak wgl to co o niej myślicie? Wgl myślałam że więcej osób się nią zainteresuje bo na razie jest tylko 7 xd mam nadzieję że przybędzie osób :) powiedzcie koleżankom/ kolegom żeby jak najwięcej osób więzło udział :)
See you Kamaaa :*

piątek, 20 lipca 2012

Rozdiał 13







 13





Następnego dnia.
Dziewczyna postanowiły do końca rozpakować się. W swoich rzeczach znalazły kilka rzeczy chłopców. Postanowiły od razu pojechać do nich i oddać im ich rzeczy.

*W tym czasie u 1D*

Louis zszedł na śniadanie.
- Hej Lou. Jak tam wyjazd- zapytał Zayn.
- Świetnie.
- I co zaliczyłeś?
- Przestań. Ok.? Ja, ja naprawdę kocham.
- Patrzcie Louis Tomlinson się zakochał.
- Co się tak drzecie- zapytała Harry wchodząc do kuchni.
- Wiesz co się stało? Louis się zakochał.
- No co ty? Naprawdę?
- Tak.
- Ale przecież to był zakład Lou, nie pamiętasz, co mówiłeś?- zapytał Zayn
- Tak pamiętam. Ale od tamtego czasu coś się zmieniło.
- Tak a co? Już nie chcesz jej wykorzystać i porzucić? Z reszta tak ja ty Harry.
- Już nie. I proszę was. Nie chcę, żeby dziewczyny dowiedziały się o tym zakładzie.
Wtedy Louis odkręcił się i w drzwiach zobaczył stojące Kamilę i Kingę.
- O dziewczyny. Cześć.- zaczął Harry.
- My przyszłyśmy…. Z resztą nie ważne- powiedział Kamila rzucając torbę na podłogę i chwytając Kingę za rękę.
- A ty Zayn, nic na nie powiedziałeś. A podobno się przyjaźnimy. Ale to chyba nie prawda. Jedna wielka ściema.- powiedział Kinga
- Kinga spadamy- powiedziała Kamila ciągnąc Kingę za rękę.
- Poczekajcie to nie tak!- powiedział Lou.
-  A jak?    Z reszta nie ważne. Nie chce was znać!- Dziewczyny zaczęły opuszczać dom chłopców.
Kamila wychodziła z domu. Jednak Lou złapał jąka rękę.
- To nie tak. Pozwól mi to wytłumaczyć. Porozmawiajmy. Proszę.
- Nie dotykaj mnie! Odwal się! Rozumiesz? Nie mamy już o czym rozmawiać. Jaka ja jestem naiwna. Ze ja się tak dałam.
- Kama. To moja wina. Gdyby nie ja…
- Dobra. Nie ważne. Chodź!
- Ale Kinga. KOCHAM CIĘ!- krzyknął Harry.
Louis ustał przed drzwiami we wnętrz domu, blokując wyjście dziewczynom.
- Nie wyjdziecie stąd dopóki nie pogadamy!- powiedział stanowczo
- Chcesz się przekonać?- zapytała Kamila.
- Albo odejdziesz od tych drzwi sam albo ci w tym pomogę!
- Porozmawiajmy!
- Nie, nie będę z tobą rozmawiać. Zostaw nas w spokoju. Nie chcę już cię nigdy więcej oglądać!- Kamila wtedy odepchnęła Louisa od drzwi i wyszły z Kingą.
Wsiadły do samochodu. Były bardzo zdenerwowane. Czuły się, wykorzystane i oszukane.
Postanowiły jechać gdzieś przed siebie.
Louis, Harry i Zayn stali w salonie.
- Dzięki stary, na ciebie zawsze można liczyć- powiedział Louis chwytając kluczyki od swojego auta.
- To teraz to jest moja wina? To ja postanowiłem się założyć. Dobra nie będę w wami gadał już na ten temat. Róbcie co chcecie.- powiedział wchodząc na górę po schodach.
- Co my teraz zrobimy?- zapytał Harry.
- Wsiadaj do mojego samochodu. Jedziemy.
Chłopcy jak najszybciej wsiedli do samochodu i jechali za dziewczynami.
- Kinga prowadziła samochód Kamili a Louis swój.
- Kinga, zobacz tylko kto za nami jedzie. Dupki!
- cholera.
-Przyspiesz! Zgubmy ich.
Kinga przyśpieszyła.
- Louis chyba zauważyły, że za nimi jedziemy bo przyspieszyły.
- Nie martw się. Kiedyś się zatrzymają.
- Uważaj, żeby ich nie zgubić.
Dziewczyny cały czas przyspieszały w dodatku zaczęło lać. Jechały z dużą prędkością przez kilka minut.
- KINGA! UWAŻAJ!- krzyczała Kamila widząc przed sobą drzewo.
Kinga nie zdążyła. Dziewczyny wylądowały na drzewie.
Chłopcy jechali cały czas za nimi w pewnej odległości.
- Kurwa! Louis zobacz!- krzyknął Harry.
- poczekaj podjadę.
Po chwili Louis i Harry byli na miejscu wypadku. Szybko podbiegli do samochodu dziewczyn. Były nieprzytomne. Wyciągnęli je z samochodu i zadzwonili po karetkę.
Gdy już dojechali do szpitala. Dziewczyny natychmiast zabrano. Louis i Harry nie wiedzieli, co im jest, czy w ogóle przeżyją.
- To wszystko przeze mnie.- powiedział Louis trzymając dłonie na swojej twarzy.
- Nie chcę Cię dołować jeszcze bardziej. Ale tak Louis to twoja wina.
- Dzięki Harry. Ty to wiesz jak poprawić komuś nastrój.
- Przepraszam. Ale…
- dobra już nic nie mów.
Siedzieli na korytarzu przez bardzo długo. Poinformowali Zayn`a, Liam`a i Niall`a o tym co się stało. Oni po chwili też pojawili się w szpitalu.
Wszyscy siedzieli na korytarzu naprawdę bardzo długo a ten czas wydawał im się biegnąć w nieskończoność. Nie wiedzieli co się dzieje. Czy dziewczyny żyją, czy przeżyją i co im jest.
Po 3 godzinach wyszedł lekarz. Powiedział im, że dziewczyny żyją i, że na pewno będzie dobrze. Zrobią wszystko co w ich mocy. Powiedział również że  serce Kinga na chwilę ustało i, że musieli ją reanimować. Jej stan był gorszy. Dziewczyny są również poobijane, mają lekki wstrząs mózgu ale nic nie jest złamane. Lekarz nie pozwolił im wejść do środka.
Po tych wiadomościach trochę im ulżyło. Ale też uświadomili sobie co tak naprawdę zrobili. Prawie je zabili. Wszystkim napłynęły łzy do oczu. Dziewczyny leżały w śpiączce i niewiadomo było kiedy się wybudza.
Harry i Louis 5 dni spędzili w szpitalu siedząc przy dziewczynach. Mieli ogromne wyrzuty sumienia. Oni naprawdę je kochali a teraz to one leżą przez nich w szpitalu w śpiączce.

*Po 8 dniach.*
W ciągu tych dni cała piątka siedział w szpitalu, ale najwięcej Harry i Louis.
Louis siedzi przy łóżku Kamili, trzyma ja za rękę. Kamila jest cały czas w śpiączce.  Louis śpiewał Piosenkę Gotta Be Sou. Gdy nagle poczuł to, że Kamila poruszyła ręką. Bardzo się ucieszył. Po następnych kilki minutach znowu ruszyła ręką. Louis wiedział co to oznacza, Kamila budzi się. Napisał do Harrego który był w sali obok u Kingi. Jednak niestety u Kingi to nie nastąpiło. Po godzinie Kamila wybudziła się.

*Z perspektywy Kamili*
Leże na jakimś łóżku.  Czy ja jestem w szpitali? Co się stało? Naokoło siebie widzę aparatury, kroplówki i…….i Louis? Co on tutaj do cholery robi?
- Kamila. Jak ja się cieszę.- podskoczył Louis gdy zobaczył, że mam otwarte oczy, pocałował mnie w czoło.
- Proszę wyjdź.- powiedziałam cicho. Nie miałam siły.
- Ale…
- Proszę wyjdź.- powtórzyłam.
- Nie zostawię Cię.
- Mówiłam Ci już że nie chce cię więcej oglądać? Jak nie to teraz to mówię.
- Ale ja nie chce cię zostawić samej.
- Samej? Jak to? Gdzie jest Kinga?
- Jest w Sali obok.
- Co z nią? Co się w ogóle stało? Jaki jest dzisiaj dzień? A jak odpowiedz mi na te pytania to Louis proszę wyjdź stąd. Nie mam siły. I nie pokazuj mi się już nigdy.
- Miałyście wypadek 8 dni temu. Byłyście w śpiączce. Ty byłaś. Kinga cały czas jest w śpiączce. Z nią było albo jest gorzej. Jak chcesz to zawołam Harrego on powie Ci więcej co się z nią dzieje. On siedzi przy niej cały czas tak jak ja przy tobie.
- Jak to gorzej? Harry? Zróbcie nam przysługę i nie pokazujcie się nam więcej na oczy. A teraz proszę wyjdź z Sali.
- Skoro tego chcesz to wyjdę.
- Tak. Chcę.
Louis wstał i szedł po woli w stronę drzwi nie chciał zostawiać Kamili samej, ale ona nie chciała go znać.
- Louis. Możesz coś jeszcze zrobić dla mnie zanim znikniesz z mojego życia?
- Nie mów tak. No ale o co chodzi?
- Zawołaj lekarza.
- A co źle się czujesz?
- Nie. Po prostu go zawołaj. I Louis żegnaj.
- Dobra zawołam. Ale Kamila kocham Cię. Rozumiesz?
- Po prostu już wyjdź.- powiedziała.
Louis wyszedł z Sali. Po jego wyjściu Kamila zaczęła płakać. Ona też kochała Louisa, ale po tym co zrobił, co oni zrobili nie potrafiła.
Louis siedział cały czas pod salą Kamili postanowił, że nie zostawi jej.
Po godzinie do Kamili przyszedł lekarz. Opowiedział jej co się stało. W jakim były stanie. W jakim są teraz.

*Po 3 dniach*
Kinga wybudziła się. Jej stan bardzo się poprawił z resztą tak jak Kamili.
Kamila i Kinga były teraz w jednej Sali. Powiedziały lekarzom i pielęgniarkom, żeby nie wpuszczała chłopców do Sali. W Sali nie siedzieli bo nie mogli ale nie opuszczali szpitala. Dziewczyny dobrze wiedziały, że Harry i Louis cały czas siedzą przed ich salą i, że chcą z nimi porozmawiać. Ale one postanowiły, że ta cała piątka chłopaków już dla nich nie istnieje.
Po tygodniu wyszły ze szpitala. Mogły wrócić do domu. Cały czas ignorowały chłopków bo oni byli dla nich martwi.



Następny tak. trochę chyba którki.
ale podoba mi się chyba ten rozdział. Trochę pisany na szybko.
Nie weim kiedy będzie coś nowego.
 bo we wtorek wyjeżdzam nad morze i wracam w niedzielę.
A nie weim czy dodam coś do wtorku więc piszę to jużpod tym rozdziałem
Postaram się jeszcze cośdodać ale zobaczymy :)
DZiękuję za komentarze.
Czekam na nowe. Bardzo miło się je czyta! 
Za 3 ni już wielkie święto. Chyba nie muszę wam przypominać DIRECTIONERS :)
Bardzo się cieszę! 
Robi może ktoś z was jakiś filmik dla chłopców z podziękowaniami? albo wiecie może kto robi wyślijcie mi linki czy coś. Bo też chciałabym się dołączyć.
A i mam jeszcze do was pytanie. Ile chcieli byście rozdziałów? chcecie już koniec czy mam jeszcze to ciągnąć?
See you soon Kamaaa :*

wtorek, 17 lipca 2012

Rozdział 12





 12






Następnego dnia.

Kamila jeszcze śpi, Louis leży koło niej w łóżku i głaszcze ja po policzku. Po kilku minutach postanowił wstać i zrobić dla nich śniadanie. Poszedł na dół, wszedł do kuchni i zaczął przygotowywać jajecznicę. Wsławił patelnię z olejem na ogień, a sam wyszedł do toalety. Kompletnie zapomniał o tym co zostawił w kuchni. Po kilku minutach wrócił do kuchni, nie przejął się zbytnio tym, że olej jest bardzo rozgrzany, chyba nawet o tym nie pomyślał. Wrzucił na patelnię pokrojonego pomidora i. I po chwili patelnia zapaliła się. Zaczął krzyczeć i gasić ją. Bał się, że podpali dom swojej „dziewczyny”. Nie chciał budzić Kamili ale przez jego krzyki zeszła na dół. Weszła do kuchni.
- WOW! Louis, co ty robisz?- powiedział z przerażeniem, widząc płonącą patelnię w rekach Louisa, który biegał z nią po całej kuchni bo nie miał pojęcia co ma zrobić.
- Ja, ja tylko śniadanie robiłem- uśmiechnął się, zatrzymując się- wiesz może jak to zgasić? Bo nie chcę ci domu spalić?
- No co ty. Patelnią? Z takim płomieniem. Musiał byś się bardzo postarać żeby tym spalić cały dom.- zaśmiała się- Daj mi to bo jeszcze zrobisz sobie krzywdę.
- No dobra. Tylko uważaj. Gorące.
- zauważyłam.
- A jak ty to w ogóle chciałeś zgasić?- zapytała Kamila trzymając w ręku płonącą patelnie.
- No nie wiem, biegałem po kuchni i miałem nadzieję, że samo zgaśnie albo, że jak będę biegał to jakiś pomysł spotkam po drodze. A teraz zgaś to bo jeszcze coś się naprawdę stanie.
- No to zobacz. JA zaraz pokażę ci jak to zgasić. Są dwie opcje- Louis usiadł na krześle uważnie słuchając Kamili- uwaga. Pierwsza: możesz po prostu postawić patelnię i przykryć ją przykrywką lub druga bardziej skomplikowana: widzisz, tam- wskazała na szafeczkę na ścianie- w tej szafce znajduje się gaśnica, która też można zgasić płomień. JA użyję tego pierwszego sposobu. Patrz!- wtedy Kamila przykryła patelnię pokrywką i płomień po chwili zgasł.
- Brawo!- ja bym na to nie wpadł.
- Tak wiem. Dlatego ci to wytłumaczyłam.
- Wiesz, że gdybyś nie zeszła na dół ja wciąż bym z nią biegał po kuchni?- zaśmiał się.
- tak wiem. Ale teraz przynajmniej już wiesz jak zgasić płonącą patelnie- uśmiechnęła się.- A co ty w ogóle chciałeś zrobić? Że prawie dom mi spaliłeś?
- Ja robiłem jajecznicę. Przepraszam- Louis podszedł do Kamili i dał jej buziaka.
- Dobrze. Wybaczam ci. Ale obiecaj, że już sam nigdy nie będziesz robił jajecznicy.
- Obiecuję.
Kinga znowu cały dzień spędziła z Harrym. Nawet nie pojawiła się w domu. Wysłała tylko SMS-a do Kamili : „Jestem z Harrym. Nie martw się skarbie :* Miłego dnia z Lou!”.
Kamila i Louis spędzili miło dzień. Po śniadaniu, które w końcu przygotowali razem oglądali telewizję, potem poszli do miasta na zakupy, później na obiad a wieczorem do kina.

3 dni później

Przez te 3 dni Kinga i Kamila nie spędzały dużo czasy z chłopcami ponieważ miały egzaminy.

Dzisiaj są już po sesji. Jest sobota. Mają wolnę. Są w domu, nie mają jeszcze planów na dzisiejszy dzień. Siedzą, jedzą śniadanie, oglądają telewizję i rozmawiają.
Nagle do Kamili przychodzi SMS od Louisa : „ Masz 3 godziny żeby się spakować. Wyjeżdżamy! O 13 będę pod domem. Bądź gotowa. Louis J
Kamila przeczytała SMS-a i trochę ją to zaskoczyło. Podeszłą do Kingi.
- Zobacz.- powiedział podając jej do ręki swój telefon.
Kinga przeczytała SMS-a.
- Ciekawe o co chodzi. Ale co? Dziewczyno pakuj się!- uśmiechnęła się, wtedy do Kingi przyszedł  SMS od Harrego. Miał identyczną treść co ten do Kamili. Kinga przeczytała SMS-a
- Kama! Chodź tu na chwilę!- krzyknęła.
- Już poczekaj.- po chwili Kamila zbiegła ze schodów- Co się stało?
- Sama zobacz- podała Kamili telefon.
Kamila przeczytała wiadomość.
- Ale o co chodzi? Ja dostałam identyczną tylko, że od Lou. Chyba jedziemy gdzieś we czwórkę! Pakuj się – zaczęły się śmiać.
Po chwili wstały, zaczęły się pakować. Zajęło im to około 2 godzin. Miały jeszcze godzinę. Postanowiły jeszcze coś zjeść a potem ubrać się, umalować i uczesać.
Była już równa 13. nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Kamila poszła otworzyć. Pod drzwiami stał Louis I Harry.
- Cześć- przywitał się Harry całując dziewczyny.
- Hej- przywitał się Louis również je całując- Gotowe?
- Tak- odpowiedziały zgodnie.
Wtedy Louis i Harry weszli do domu dziewczyn wziąć ich walizki. Wzięli walizki dziewczyn i spakowali je do bagażnika, następnie wszyscy wsiedli do samochodu Louis i Kamila z przodu a Kinga i Harry siedzieli z tyłu.
Jechali dłuższą chwilę w ciszy.
- A gdzie my tak w ogóle jedziemy?- zapytała nagle Kamila.
- Właśnie. Gdzie- dodała Kinga.
- Zobaczycie- powiedziała Louis.- Czekajcie aż dojedziemy.
- No właśnie a kiedy będziemy na miejscu?
- Za… ughhh. Nie wiem- powiedział Louis.
- Widzę, że od Ciebie Lou się niczego nie dowiemy- uśmiechnęła się Kamila- Harry, może ty nam coś powiesz?
- Nie, nic wam nie powiem.
- Ale dlaczego?
- Bo Louis mnie zabije.
- Nie nieprawda, nic Ci nie zrobi. Prawda Louis?
- Harry tylko coś powiedz to…
- Dobra, Harry nie słuchaj go! I tak ty siedzisz z tyłu on z przodu i w dodatku kieduje. Nic Ci nie grozi.
- Naprawdę nie mogę.
- Nie możesz czy nie chcesz?
- Nie mogę i nie chcę.
- No dobra.
Po tej rozmowie znowu nastała cisza na jakieś pół godziny.
- Kama może włączysz jakąś muzykę?- zapytała Kinga
- Ok.- odpowiedziała- gdzie macie jakieś płyty?
- Są schowku.- odpowiedział Louis otwierając schowek.
Kamila wyciąga płyty.
- O One Direction. Słuchamy…………. Hmm….. Nie. Tak to bardzo skromne mieć swoją płytę w swoim samochodzie.
- Co, nie? Dlaczego?- zapytał Harry.
- Dlaczego mamy słuchać płyty One Direction skoro sam Harry Styles i Louis Tomlinson jadą z nami w samochodzie? Sami mogli by coś zaśpiewać a nie. Płyta to była by łatwizna.
- Tak masz rację Kama- odezwała się Kinga.
- Dobra co mają tutaj dalej…………………. Uuu Duffy. Słuchamy?
- Nie.
- dobra. …….. Kinia Justin Bieber!
- Włącz. On jest taki słodki!- pisnęła
Wtedy Harry I Louis dziwnie się na nią popatrzyli.
- Obok ciebie siedzi sam Harry Styles. A ty mi tu mówisz, że Justin  Bieber jest słodki.- zaśmiał się Harry.
- No właśnie i jeszcze bardzo przystojny i zabawny Louis Tomlinson- uśmiechnął się Lou.
- No tak zapomniałam. Ale wiecie to jest Justin.
- Jak mogłaś zapomnieć?
- No tak jakoś. Dobra włączysz tę płytę?
- Już poczekaj.
Pote przez dobrą godzinę słuchali Justina. Gdy płyta skończyła się rozmawiali o wszystkim i o niczym.
O godzinie 16 byli na miejscu. Dziewczyny wiedziały już gdzie przyjechały.
- Louis dlaczego przyjechaliśmy do San Diego?- zapytała Kamila.
- Przyjechaliśmy tu na kilka dni, żeby odpocząć.
- Ale dlaczego tutaj? Dlaczego nie w Los Angeles?
- Chcieliśmy was wyrwana kilka dni z LA, żebyście odpoczęły.
- Odpoczęły? Ale od czego?
- Te zakuwanie, nieprzespane noce, egzaminy….. należy się wam.
- No dobra. Ale długo tu będziemy?
- Tydzień.
- Tydzień?
- Tak. Tydzień.
Zapadła cisza.
Po jakichś 20 minutach samochód zatrzymał się pod ogromnym hotelem.
- No dziewczyny to wysiadamy.- uśmiechnął się Louis wychodząc z samochodu i otwierając drzwi Kamili. Harry zrobił dokładnie to samo. Chłopcy wyjęli walizki z samochodu i udali się do hotelu. Oczywiście niebyło się bez kilku zdjęć i autografów. weszli do środka. Podeszli do recepcji i zameldowali się. Dziewczyny i chłopcy mieli dwa oddzielne apartamenty.  Apartamenty były ogromne i bardzo piękne. Każdy miał swój pokój. Był naprawdę bardzo, bardzo duży. Zgodnie z umowa spędzili w San Diego cały tydzień. Przez ten czas polubili się jeszcze bardziej i spędzali wszyscy razem każdą chwilę. Podczas wyjazdu chodzili na plażę, zwiedzali grali w siatkówkę, chodzili na zakupy, surfowali, wygłupiali się, śmiali, odwalali jak to zwykle oni. Ten tydzień naprawdę był udany. Wszyscy przywiązali się do siebie jeszcze bardziej. Tydzień minął szybko i trzeba było wracać.
- Dziewczyny za pół godziny musicie być pakowane bo wyjeżdżamy- powiedział Harry wchodząc do apartamenty dziewczyn.
- Jesteśmy już spakowane. Ale musimy się jeszcze ogarnąć.
- Ogarnąć? Przecież wyglądacie świetnie.
- Świetnie? Ubrałyśmy się dopiero. Jeszcze został makijaż i fryzura.
- Ale naprawdę jest dobrze.- powiedział uśmiechając się- chyba nigdy nie zrozumiem dziewczyna i Zayna.
Dziewczyny wybuchły śmiechem słyszą c Harrego.
- Dobra to wy zróbcie to co musicie, chociaż to naprawdę jest niepotrzebne. My czekamy na dole w holu.
- Ok.
Harry wyszedł z pokoju i poszedł na dół gdzie czekał też już Louis. Chłopacy czelaki na dziewczyny. W międzyczasie wypili kawę. Po 30 minutach dziewczyny zeszły na dół.
- I co. Możemy jechać?
- Chyba tak.- powiedziała Kamila- podeszłą do Louisa- Dziękuję, za ten tydzień- pocałowała go- Mam coś dla was- wyciągnęła wtedy z torby Wielki album w nim były zdjęcia z wyjazdu.
- To my wam dziękujemy- powiedział Harry- ale my nic nie mamy dla was.
- Dla nas? Jak to? Chyba zwariowaliście. Za mało jeszcze pieniędzy wydaliście?- zapytała się trochę tym zirytowana Kinga.
- Ale pieniądze nie SA ważne. Ważne są chwile i wspomnienia.- powiedział Louis patrzeć w oczy Kamili.
- Dlatego zrobiłyśmy dla was ten album, żeby te wspomnienia Nigry nie uciekły.- powiedział Kinga
Po chwili rozmowy i wspomnień wszyscy wyszli z hotelu. Włożyli bagaże do bagażnika i odjechali.
- To co słuchamy muzyki?- zapytał Harry- może taki fajny zespół One Direction. Chyba mamy gdzieś płytę. Słyszałem, że są świetni- zaśmiał się.
- Harry proszę- westchnęła Kinga- słyszałeś, że są świetni.
- Tak ale nigdy nie udało mi się ich spotkać
- Oooo przykro mi bardzo. Bo ja znam cały zespół.
- Dobra przestańcie okej? Już nie mogę słuchać. Harry jak to nie znasz One Direction?- zapytała Louis- przecież właśnie twoje auto prowadzi sam Louis Tomlinson.- zaśmiał się.
- Dobra, koniec- krzyknęła Kamila.- skończmy już to dziwna rozmowę.
- Dobra. Ale włączysz ich płytę czy nie?
- Harry proszę.
- No proszę włącz. Chcę po prostu usłyszeć głos Niall`a, Zayn`a i Liam`a. stęskniłem sięga nimi.
- No dobra już włączam.
W czasie podróży do LA słuchali płyty. NA miejscy byli o 17. Chłopcy podwieźli dziewczyny pod dom. Zanieśli ich walizki do domu.
- Dziękuję wam za wszystko- powiedział Kamila.
- Tak było naprawdę świetnie, to był chyba najlepszy tydzień w moim życiu- dodała Kinga.
- Tak my też wam dziękujemy- powiedział Louis.
- Było wspaniale. Zostały wspomnienia. Może kiedyś powtórzymy taki wyjazd?- zaproponował Harry.
- Kiedyś na pewno.
Wszyscy pożegnali się uściskami i pocałunkami. Później chłopcy wsiedli do samochodu i pojechali do domu. Dziewczyny weszły do domu i zaczęły się rozpakowywać. Nie skończyły rozpakowywania ponieważ były zmęczone i poszły spać.




Tak jest. nareszcie. wiem że znowu długo nic nie było. Ale obiecuję, że to się zmieni.
Jest taki...... nie podoba mi się. Pisałam go trochę na przymus i może dlatego. Wgl wydaje mi się, że rozdziały są coraz gorsze. i zastanawiałam sięczy nie skończyć pisać. zobaczęjeszcze. sama nie wiem. Jakośnie czujętych wakacji xd.
 byłam na Litwie! było tak świetnie, że nawet nie potrafię tego wyrazić xd 
Poznałam tam świetnych ludzi. Zorali mi banię!
Ale nie żaluję. Tęsknię, za nimi. Dobrze, że za rok przyjezdzajądo nas do Polski na ten projekt i ich spotkam!
Czekam na komentarze bo ostatnio ich mało było. A może one zmobilizują mnie do pisania?
See you Kamaaa :* 

poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 11







 11




10 dni później

W ciągu tych 10 dni Kamila, Louis, Kinga i Harry spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. Wychodzili na zakupy, do kina, na obiad… Przez ten czas Kamila i Louis zbliżyli się do siebie. Kinga i Harry Chodzili n randki i wgl.


Dzisiaj. Jest 12 godzina. Dziewczyny już nie śpią. Uczą się do sesji.
Nagle do Kamili przychodzi SMS „ Spotykamy się dzisiaj o 19. Przyjadę po Ciebie.- Lou”.
Kamila odpisała „ Przepraszam Lou, dzisiaj nie mogę. Muszę się uczyć do sesji L- Kama”
Lou odpisuje „ Proszę! To ważne! A ty już wszystko świetnie umiesz. Pamiętasz uczyliśmy się razem. Nie wiem jak ty to zrobiłaś ale ja rozmuniem chęmię!”
Kamila odpisuje „ haha Lou. Db zobaczę może znajdę trochę czasu”
Lou odpisuje „ Bd czekał o 19. do zobaczenia! :*”

- Kinga wychodzę dzisiaj- oznajmiła Kamila odkładając telefon i biorąc książkę.
- Z Louim?
- Tak.
- To fajnie.- powiedział uśmiechając się delikatnie.
- A ty i Harry. Spotykacie się dzisiaj?- zapytała spoglądając na Kingę.
- Skoro ciebie nie będzie. To pewnie to wykorzystamy- zaśmiała się Kinga.
- Hahahha. Tylko nie popsujcie niczego tak jak ostatnio.
- nie mogę niczego obiecać. Wiesz jaki jest Harry, ale spróbujemy! A wy gdzie idziecie?
- No właśnie. Zapomniałam się zapytać haha- powiedział Biorąc do ręki telefon- zaraz się dowiem.
Kamila pisze „ Lou. A gdzie my w ogóle idziemy?”
Lou odpisuje „ Zobaczysz, to niespodzianka”
Kamila odpisuje „ dobrze wiesz, że za nimi nie przepadam. Napisz no bo nie wiem jak mam się ubrać”
Lou odpisuje „ Ty we wszystkim będziesz świetnie wyglądać”
Kamila odpisuje „ Tak, jasne. Napisz no! Bo jeszcze zrezygnuję”
Lou odpisuje „ No dobra. Skoro mi grozisz. To jedziemy na kolację”
Kamila odpisuje „ Dobra, dziękuję!”

- Kinia jedziemy na kolację!
- Dobra. Ale od razu po niej nie wracaj do domu, ok.?
- Jasne nie będę wam przeszkadzać.
Chwile po krótkiej rozmowie dziewczyny wróciły do nauki.Kinga leżała na dywanie i czytała książkę. Kamila siedziała na kanapie i również się uczyła.
Póżniej nadszedł czas obiadu więc zamówiły pizzę. Po obiedzie wciąż się uczyły.
W końcu była godzina 17. Kamila postanowiła zacząć przygotowywania do kolacji z Louisem.
- Kinga w co ja mam się ubrać?- zapytała zdenerwowana.
- Pamiętasz tę moją nową jasnoróżową  koronkową sukienkę?
- Tak.
- Będzie pasowała do tych twoich beżowych szpilek. Mogę Ci ją pożyczyć.
- Naprawdę? Wiesz jak bardzo Cię Kocham?- Kamila podbiegła z wielkim uśmiechem do Kingi i pocałowała ją w policzek.
- Tak wiem- odpowiedziała Kinga nie odrywając nawet na sekundę oczu od książki.
Kamila pobiegłą szybko na górę. Ubierał się, malowała, czesała i wgl.
Kinga w tym czasie rozmawiała z Harrym na Skaype.
- Hej. Hazz- pomachała.
- Cześć Kinia. Co dzisiaj robimy? Wiesz, że Kamila i Lou się spotykają?
- No pewnie, że weim. Idą do restauracji. A my no nie wiem. Spotkamy sięt o zobaczymy.
- Jak to do restauracji? Mi Lou mówił coś innego. … Dobra w sumie nie ważne. To będę za godzinę ok.?
- za godzinę? A myślisz, że zdążę? Chyba nie widzisz w jakim jestem stanie?
- Pięknie wyglądasz.
- Tak jasne.
- Naprawdę!
- Dobra, dobra. Bądź za 2 godziny.
- Nie, nie wytrzymam!
- Harry.
- Będę za godzinę.
- Jak sobie chcesz. Najwyżej będziesz siedział i czekał na mnie.
- Dobra.
- No dobra. To ja już lece bo naprawdę nie zdążę.
- weź laptopa do łazienki. Wiesz, chętnie sobie popatrzę.
-  Harry! Jak ty jesteś okropnie zboczony!
- Dobra. Nie powiedział bym zboczony, raczej… ciekawy? Tak ciekawy.
- dobra. Pa.
- to nie bierzesz laptopa?
- Nie.
- No ale…
- Do zobaczenia Harry- powiedział Kinga po czym szybko się rozłączyła.
Po zakończeniu rozmowy Kinga pobiegła na górę zacząć przygotowywać się do spotkania.

Była już 18,45 Kamila zeszła na dół już ubrana, uczesana i delikatnie umalowała. Wyglądała bardzo wyjątkowo i pięknie. Postanowiła spakować swoją torebkę. Włożyła do niej najpotrzebniejsze rzeczy które zawsze trzeba mieć w torebce.
Po 10 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Kamila podeszłą do drzwi i otworzyła je.
- Cześć Kamila. Jak ty przepięknie wyglądasz.- powiedział wręczając Kamilii piękną czerwona różę.
Louis był ubrany zwyczajnie, nie był jakoś mega wystrojony jak Kamila.
- Cześć- powiedział całując chłopaka w policzek.- Chyba się trochę niewłaściwie ubrałam. Może..
- Nie no co ty wyglądasz naprawdę świetnie.- powiedział – Cześć Kinga!- Krzyknął bo nigdzie jej nie widział
- hej Lou- odkrzyknęła Kinga- sory nie mogę zejść.
- No ale…
- Jedziemy?
- Tak- odpowiedziała- Kinia wychodzimy!- krzyknęła zanim zamknęła drzwi.
Przed domem dziewczyn stała limuzyna chłopców. Kamila poczuła się trochę niezręcznie ten strój, limuzyna i wgl.
Po chwili zwątpienia jednak wsiadła do samochodu. Usiedli z tyłu, szyby były przyciemnione więc nie widziała gdzie jadą. Przez cała podróż panowała trochę niezręczna cisza. Kamila podejrzewała , że nie jadą  na kolacje tylko w inne miejsce. Trochę sie obawiała.
- Hej Kam co jest?- zapytał spoglądając na niesłodko.
- Nie nic. Lou gdzie my jedziemy? Bo chyba nie na kolację.
- Zobaczysz jak będziemy na miejscu.
Nie pomogło to za bardzo Kamili. Bo to sama wiedziała. Dalsza podróż też przebiegała w ciszy. Po jakichś 10 minutach samochód się zatrzymał.
- Mogę zasłonić ci oczy?
- Ale dlaczego co niestało?
-nie nic. Mogę?
- Jak musisz.
- No dobra- wtedy Louis założył Kamili na oczy czarną opaskę. – ty masz szpilki.
- tak.
- To chyba muszę Cię zanieść.
- A dlaczego? Louis powiedz mi co się dzieje. Bo teraz to zaczęłam się bać.
- Poczekaj jeszcze chwilkę.
Wtedy Louis wziął Kamilę na ręce i zaniósł ja do pewnego miejsca.
Kamila nic nie widziała. Była trochę zdenerwowana bo nie wiedział co się dzieje. W końcu Louis posadziła ja na jakimś wielkim miękkim fotelu. Kamila słyszała tylko jakby szum fali? Ale to chyba niemożliwe.
- No nareszcie- powiedziała- Mogę już zdjąć tę opaskę?
- Tak jasne. Pomogę ci?
- Dobra.
Wtedy Louis ściągnął Kamili opaskę z oczu. Kamila rozejrzała się dookoła. Byli na plazy. Nie było tam nikogo oprócz nich. Wszędzie były świece, kwiaty, koce, jedzenie wgl było bardzo romantycznie.
- Jejku Louis dziękuję za to co dla mnie robisz.- podeszła do Louisa i pocałowała o w usta. Nie tak jak zwykle to robili ten pocałunek był taki „inny”.- ale mogłeś mi powiedzieć, bo tutaj w tych ciuchach wyglądam jak idiotka.
- Nie, nieprawda. Wglądasz tak pięknie, jeszcze nigdy tak pięknie nie wyglądałaś. Załuję, że ja się jakoś lepiej nie ubrałem. To co jesteś głodna? Przecież to w końcu kolacja.
- Nie wiem, sama nie wiem. Jestem pod wrażenie. No ale skoro to kolacja to chyba coś zjem.
Spędzili na plaży bardzo miło czas, jedni, rozmawiali, rozrabiali, wygłupali się tak jak zawsze to oni.
Nagle do Kamili przyszedł SMS od Kingi „ Spokojnie możecie wrócić do naszego domu, ja jestem u Harrego. Nie będę wam przeszkadzać. Wrócę jutro”
Kamila gdy przeczytał atę wiadomość uśmiechnęła się pod nosem. Było już trochę późno.
- To co Loui jedziemy do mnie?- uśmiechnęła się.
- Do ciebie? A może do nie?
- Ale u mnie nikogo nie ma. Kinga jest z Harrym u was.
- W takim razie jedziemy.
- Dobra.
- Poczekaj- Louis wstał- Zaniosę Cię?
- Czemu przecie znic mi nie jest.
- No ale twoje buty. W szpilkach po piasku.
- No tak. Skoro chcesz mnie nosić to proszę bardzo. Tylko uważaj bo jeszcze się przyzwyczaję.
Louis tak jak mówił zaniósł Kamilę do samochodu. Wracali tą samą limuzyną. Jednak w tym razem w czasie podróży rozmawiali.
Po 15 minutach byli już pod domem dziewczyn. Weszli do środka.
- To co będziemy robić?- zapytała Kamila.
- No to może na początek jakiś film?
- No dobra. Ale Louis proszę wybierz jakoś horror.
- No dobra.
- Ja pójdę zrobię popcorn.
Po 15 minutach zaczął się film. Był to wybrany przez Louisa horror.
- I wiesz jak byś się bała to jestem obok.
- na pewno zapamiętam. Ale nie licz, że się przestraszę. Horrory bardziej mnie bawią niż przerażają.
- No zobaczymy.
Siedzieli tak i oglądali film.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!0 krzyknęła z przerażeniem Kamila.
- Co jest? Nie bój się- przytulił ją.
-Nie nie bałam się, po prostu chciałam zobaczyć twoja reakcję. Szkoda, że nie widziałeś swojej miny jak zaczęłam krzyczeć. Następnym razem to nagram- zaczęła się śmiać.
- To ja tu się martwię. A ty sobie żartujesz?- zaczął się śmiać.- zaraz zobaczymy.- zaczął łaskotać Kamilę.
- Louis przestań proszę.- Kamila płakała ze śmiechu, rozmazała tusz.- zobacz co zrobiłeś jestem cała rozmazana.
- Oj tam. Ale ładnie ci.
- Ta dzięki.
Siedzieli tak jeszcze ze 2 godziny. 

Kinga cały wieczór spędziła z Harrym i chłopakami w ich domu. Została u nich na noc.





Przepraszam was BARDZO, BARDZO, BARDZO... że tak długo nic nowego nie było. 
Jakoś nie miałam ochoty pisać i jakoś tak. Przepraszam postaram sie to nadrobić w jakiś sposób!
Ale też nw czy w tym albo w następnym tygodniu sie coś pojawi ale postaram się.
A nie weim dlatego że w Srodę wyjeżdzam na Litwe. Amamy taką wymianę uvzniów i to jest od 4-12 lipca. Cieszę sie. poznam dużo nowych osób. pewnie zarażę kogoś One Direction Ifnection ale jużtrudno jakośta osoba przezyje.
A najgorsze jest to że tam bd problem z internetem i nie bd wiedział przez ten czas co sięu nich dzieje! To najgorsze co mogło mnie spotkać!
Dobra kończębo sierozpisaałam . Postaram sieo nowy jak najszybciej i przepraszam.
a ten rozdział wiem jest krótki i nie podoba mi się .
See you Kamaaa :*

sobota, 16 czerwca 2012

Rozdział 10





 10





 Impreza była mega. Polało się bardzo dużo alkoholu. Oczywiście nie zabrakło też DJ MALIK`A. wszyscy bardzo dobrze się bawili. Atmosfera była świetna ponieważ każdy był pijany! Kinga siedziała z Harrym na kanapie i gadali. Kamila tańczyła z Lou. Malik grał. Niall coś wpierdzielał, a Liam rozmawiał z jakąś kobietą.
Było już późno. Była już 2 nad ranem. Kamila postanowiła, że czas wracać do domu.
- Ej Kinia, skarbie. Zbieramy się- powiedziała całując ja w policzek.
- Nie, nie idźmy jeszcze.
- Kinia ale już jest 2!
- Zostańcie u nas- powiedział Louis
- Tak właśnie zostańcie- dodał Harry.
- Dobra!- powiedziała Kinga.
- No nie wiem,… nie, może chodźmy.
- Ja zostaję. A ty jak chcesz.
- Ale skarbie.
- Kama kochana, zostańmy. Proszę.
- No dobra. Przecież nie zostawię cię z piątką facetów.
- Hahah. Fajnie Dzięki!- powiedziała Kinga

- to co wracamy do tańca? – zapytał Louis.
- Nie chyba na razie nie. Jestem trochę zmęczona.- powiedziała siadając na krześle.
- Może chcesz coś do picia?
- tak poproszę. Ale już coś bez alkoholu. Dobrze?
- jasne zaraz wracam.
Po chwili Louis wrócił ze szklanką soku pomarańczowego.
- dziękuję- powiedziała Kamila.
- Może pójdziemy do mojego pokoju tam będziemy mogli spokojnie porozmawiać i posiedzieć.- zaproponował
- W sumie czemu nie, chętne się położę na jakieś łóżko bo od tych bytów zaraz zwariuję.- zaśmiała się Kamila.
- Ok. to chodźmy. Albo czekaj skoro bolą cię nogi- mówił, po chwili miał już Kamilę na rękach- zaniosę cie na górę.
- skoro chcesz. Nie będę się sprzeciwiać.

A tym czasie Kinga i Harry gdzieś zniknęli.


*oczami Kingi*
Hazz jest naprawdę miły. Ciągle donosił mi to, co chciałam. Byliśmy pijani, jak nie wiem co. Ale trudno. Kamila poszła z Louisem, gdy Harry szeptał mi miłe słówka do ucha. Później się wymknęliśmy. Chyba nikt nie zauważył.
- Hazz - uśmiechnęłam się - gdzie idziemy?
- Chodź, chodź. Do mojej sypialni. odpowiedział
- A co tam.. dobra nie pytam. -ponownie się uśmiechnęłam.
Doszliśmy do jego pokoju. Naprawdę był ogromny. Nie sądziłam, że procenty w organizmie zrobią ze mną to, ale tak wyszło..
- Kinia !- przyciągnął mnie do ściany i położył na niej ręce wokół mojej głowy, zaczynając lekko całować - Kiniaa.. - powiedział ponownie
- Co jest? - odwzajemniłam jego pocałunki
- Podobasz mi się.. - nie przerywał czynności.
- Ty mi też..  zaczynałam odpinać guziki jego koszuli.
Ściągnęłam mu koszulę, a on zaczął dobierać się do mojej góry. Poszło mu z trudem, ale chłopak dał radę. Ja zabrałam się do jego spodni. Odpięłam guzik i powoli mu je zsuwałam. W końcu oboje byliśmy w samej bieliźnie. On pociągnął mnie za sobą na łóżko i położył się na mnie, dalej całując. 
- Ja nie mogę. Ja.. -powiedziałam Kinga.
- Czemu? Jesteś dziewicą?- zapytał.
- Tak.- powiedziała - ale ja chcę, tylko, że…
- Nie bój się. Jestem z tobą.
- A ty? No wiesz robiłeś  już to?
- Tak. Ale jak nie chcesz to nie musimy..
- Ale ja chcę…
- Na pewno?  spytał
- Tak, Hazz. Na pewno. - odpowiedziałam a jego pocałunki robiły się coraz zachłanniejsze.
Całując mnie po szyi i w usta, próbował odpiąć stanik. Chłopak się siłował z tyłu, niestety ja zapięcie miałam z przodu.
- Hazz, sprzączka jest z przodu - zaśmiałam się, a jego ręce momentalnie powędrowały na biust.
Odpiął go. Leżałam w samych majtkach. Nie na długo.. on zresztą też nie. Powoli zaczął całować mnie po biuście, trzymając od tyłu za tyłek. Jego usta schodziły niżej i niżej. W końcu znalazły się przy moim miejscu intymnym. Powoli łuskał i całował. Nie powiem, miło było. Wiedziałam że oczekiwał czegoś w zamian więc jednym pędem, rzuciłam się w jego stronę, że tym razem ja leżałam na nim. Całowałam jego klatkę piersiową, usta. Znalazłam się przy NIM. Całowałam lekko, a –przyjaciel- Harrego lekko się unosił. Słyszałam, jak stęka z podniecenia.
- Mogę?- zapytał
- Tak, chyba- odpowiedziałam.- Ale
- Będę delikatny.- powiedział całując mnie w szyję.
W końcu położyłam się na łóżku, a on powoli we mnie wszedł. Bolało, ale to był przyjemny ból. Wchodził powoli, coraz to przyśpieszając. Stękałam, ale nie możliwe, żeby mnie na dole usłyszeli, bo grała głośna muzyka. Gdy Harry dochodził, przyśpieszył. Później zakończyliśmy, trwało to z pół godziny. Może i się nie wydawało, ale tak było. Opadliśmy obok siebie. Hazz nagi poszedł do łazienki, przyniósł jakąś szmatę i wytarł krew, bo została przebita błona. Później położył się obok mnie, przykryliśmy się kołdrą. Położyłam się na jego torsie, a on otulił mnie ramieniem. Tak usnęliśmy..

*W tym czasie Kamila i Louis.*

Louis otworzył drzwi i postawił Kamile na podłodze.
- dziękuję. Mam nadzieje, że nie było to coś okropnego.
- Nie no co ty jesteś bardzo lekka.
- Louis może jestem pijana ale tego to mi nie wmówisz!- zaśmiała się.- mogę się położyć na łóżko.
- Jasne- powiedział.
Kamila położyła się na łóżku Louis usiadł koło niej. Odgarnął jej włosy z twarzy.
- chcesz iść spać? Mam iść?
- Nie spokojnie to ja powinnam sobie chyba jak już coś to pójść. To przecież jest twój pokój. Nie po prostu bolą mnie nogi. Możemy porozmawiać czy coś.
 Louis położył się obok Kamili. Rozmawiali bardzo długo na różne tematy np. o przyszłości, przeszłości, o tym co przyniesie jutro, Louis opowiadał różne ciekawe i śmieszne historie. Potem usnęli. Kamila miała głowę na klatce piersiowej Louisa  a on obejmował ją swoją prawą ręką. Wyglądało to bardzo słodko.

Rano do pokoju Louisa wparowali Zayn i Niall. Zrobili kilka słodkich zdjęć a potem ich obudzili.
- Wstawaaaaaaaaaać !- krzyknął zayn.
- Ktoś musi zrobić mi kanapki. Louis.- powiedział Niall.
- Co, co jest kurwa?- zapytała Kamila przecierając oczy.
- Nic śpij. Ja muszę iść zrobić śniadanie – powiedział Louis całując Kamilę w czoło.
- Głowa mnie napierdala. Dużo wczoraj wypiłam?- zapytała Kamila łapiąc się za głowę.
- Chyba trochę dużo. Przyniosę ci kawę.- powiedział Loui wychodząc z  pokoju.
Kamila położyła się jeszcze.

Louis, Niall i Zayn w kuchni.
- Ej stary. Zaliczyłeś?- zapytał z ciekawością Zayn.
- Nie Zayn. Chyba, nie pamiętam dokładnie, ale myślę, że bym to pamiętał- uśmiechnął się.
- Dobra zkończcie.- powiedział Niall.- Lou zrób mi kanapki.
- Ja?
- Tak dobrze wiesz, że robisz najlepsze!
- Od kiedy? Zawsze przecież to kanapki Harrego były najlepsze.
- No tak ale on jeszcze śpi.
- No ja też spałem.
- No ale on chyba trochę inaczej niż ty.
- Co to znaczy?
- Idź do pokoju to zobaczysz. Ale najpierw kanapki.
- Ok.
Wtedy Louis zabrał sięga robienie kanapek. Dostał też kilka instrukcji jak mają wyglądać i w jaki sposób mają być zrobione. Zrobił kanapki zgodnie z instrukcjami i kawę dla siebie i Kamili. Potem poszedł na górę. Wszedł do swojego pokoju. Kamila już nie spała, leżała. Zostawił jej kaw, powiedział, że zaraz wraca idzie coś sprawdzić.
- Dobra- powiedziała Kamila- a widziałeś gdzieś Kingę?- zapytała
- Nie- powiedział wychodząc.
Louis po cichu wszedł do pokoju Harrego. Zobaczył Harrego i Kingę razem w łóżku. Nie wyglądało to tak jak on i Kamila. To wyglądało inaczej…bardziej.. wszędzie były porozrzucane ubrania.
Louis postanowił ich nie budzić i wrócił do Kamili.
- Boli cię głowa?- zapytał z troską.
- Trochę.-odpowiedziała.- Louis, a czy my… no wiesz? Niic nie pamiętam.
- Ja też nie bardzo, pamiętam, że rozmawialiśmy. To na pewno bym pamiętał- uśmiechnął się.
- Pójdę do łazienki ogarnąć się, śmierdzę piwem.
- Dobrze, poczekaj dam ci świeże ręczniki.
- Dobrze, Dziękuję- powiedziała biorąc ręczniki.- Louis mógłbyś poszukać Kingi?- powiedziała cofając się z łazienki.
- Oczywiście, zaraz.
Kamila umyła siei wgl. Wyszła z łazienki, Louis siedział przy komputerze. Odpisywał fanom na twisterze.
- O widzę, odpisujesz. Chce ci się?- zapytała siadając obok niego.
- Tak no jasne. Przecież to fani. Moim obowiązkiem jest odpisywanie. Lubię z nimi rozmawiać.
- Jej podziwiam cię. Ja nie wiem czy zniosła bym to, ze wszyscy cieszą się tym co na przykład w tej chwili robie np. teraz jem kanapkę teraz idę na zakupy. Nie męczy cię to?
- Czasem mam już dosyć. Ale pamiętam siebie jak jeszcze nie byłem sławny. Ja też pisałem ciągle do swoich idoli, jeździłem za nimi i wgl. Rozumiem ich.
- Uhum. A co z Kingą? Widziałeś ją?
- Tak widziałem jest u Harrego w pokoju.
- A który to pokój?
- Na końcu korytarza po prawej.
- Ok. zobaczę co u niej.
- Ok. ja jeszcze po odpisuję.

Kamila weszła do pokoju i co zobaczyła? Dokładnie to samo co Louis. Ale jato przeraziło.
- Kingaaaaaaaaaaa! Co ty robisz?- zapytała.
- Yyy Kamila. Co ty tu robisz?- zapytała zakłopotana, zakrywając się kołdrą.
- JA?! Chyba ty? Zwariowałaś?!
- Kamila nie denerwuj się- powiedział Harry.
- Jak ja mam się nie denerwować?- powiedziała zdenerwowana Kamila- Puściłaś się? Z nim? Jak mogłaś?- wybiegła z pokoju.
Kamila byłą wściekła na Kingę ale na Harrego tez bo to pewnie prze niego. Wbiegła zdenerwowana do pokoju Louisa.
- Ej. Kama co jest?
- Co jest! Puściła się! I to z kim ? dobra ja już spadam. Nie będę nią gadać.
- Ale nie musisz. Zostań!
- Nie Louis przykro mi idę. Pa- pocałowała go w policzek. Wzięła torbę wyszła. Na korytarzu spotkała Kingę.
- Kama gdzie idziesz?
- Wracam do domu! Ty jak chcesz możesz zostać! Nie obchodzi mnie to!
- Poczekaj!
- Nie!- powiedziała stanowczo do Kingi- na razie Zayn – pocałowała go w policzek- pa Niall- pocałowała go w policzek- świetnie się wczoraj bawiłam. Dziękuję.
- Ale co ty już idziesz? Nawet nic nie zjadłaś- powiedział Zayn.
- Tak muszę już iść pa.
- Może cię odwiozę- zaproponował Louis.
- Nie dziękuję. Przejdę się. Do zobaczenia.
Kamila wyszła z domu Kinga chciała za nią wybiec ale wiedziała że to nie jest dobry pomysł. Potem zjadła śniadanie i posiedziała z chłopakami u nich. Nie chciała wracać szybko do domu bo wiedział co ją będzie tam czekało. Wróciła o 15. Kamila dzień spędziła na oglądaniu telewizji.
- O wróciłaś? A po co?- zapytała Kamila
-  Porozmawiamy!
- No chyba nie mamy o czym.
- Kama, skarbie.
- tak?
- Ja go kocham!
- Kochasz go? Dobre! Dziewczyno znasz go 3 może 4 tygodnie! I ty to nazywasz miłością?
- Kocham go słyszysz!




Tak! Następny!
Chyba taki średni. A tak wgl to pomogła napisać mi go Kinga!
Dziękuję Ci Kiniu skarbie :*
Napisała ona scenę Harrego i Kingi. Dałam jej to napisać bo wiem jak bardzo lubi pisać takie momenty.
Dzisiaj mecz POLSKA-CZECHY wg. mnie wygramy to 2:1. ale nw czy to się sprawdzi mam nadzieję. 
I tak zmieniam zdanie jaram się euro! obejrzałam każdy mesz ( wszystkie, nie tylko Polski)! co wcześniej nigdy mi się nie zdarzało oglądać wgl piłki nożnej a teraz. sama się dziwię! zawsze usypiałam na m,meczach a teraz jestem cała w emocjach!
TAK NIE DŁUGO WAKACJE! JUŻ DO WTORKU WYSTAWIENIE OCEN! 
muszę się jeszcze tylko z biologii wyciągnąć na 5!
db kończę.
czekam na kom, komentarze i wgl kontakt bd mi miło.
See you Kamaaa!