16
Minęły dwa tygodnie. Kamila czuje już się bardzo dobrze.
Cała szóstak bardzo dba o nią. Przynoszą jej owoce, warzywa, gotują, sprzątają,
biorą ją na spacery nie pozwalają się
przemęczać. Kinga cały czas jej pilnuje a chłopcy przychodzą codziennie po
swoich zajęciach.
Wszyscy razem siedzą w salonie i oglądają komedię.
- Kamila możemy porozmawiać?- zapytał Louis
- Jasne, mów- uśmiechnęła się zerkając na niego.
- Ale sami, gdzieś, gdzie ich nie będzie- powiedział ciszej.
- Słyszałem i nie było to miłe Lou- powiedział Niall
odrywając głowę od telewizora i w dalszym ciągu jedząc popcorn.
- Dobra, dobra idźcie już-
powiedział Liam
- Oho znowu się zaczyna- powiedział cicho Zayn ale nie aż
tak żeby tego nie usłyszeli.
- Zayn masz jakiś problem?- zapytał Louis
- Nie, spoko idźcie pogadać.
- Okej, dziękuję-powiedział Lou do Zayna- Idziemy?
- Tak.
Kamila i Louis wstali z kanapy i powędrowali na górę. Weszli
do pokoju Kamili. Dziewczyna usiadła na łóżku.
- To o co chodzi?- zapytała
- Pamiętasz jak byłaś szpitalu? Nasz pocałunek..? Ja…
- Tak pamiętam, ale to chyba nic nie znaczyło?
Byliśmy…….zdenerwowani? A tak w ogóle to już chyba o tym rozmawialiśmy i nie
będziemy do tego wracać? Po prostu zapomnijmy.
- Ale jak ja mam… Dobra nie zaczynam. Może pójdziemy na
spacer w takie jedno miejsce?
- No s sumie możemy się przejść. A gdzie idziemy?
- sama zobaczysz. To co zbieraj się.
- Ok. To poczekaj na mnie na dole. Tylko się ubiorę i
ogarnę.
- Ok.- powiedział Louis wychodząc z pokoju.
Louis zszedł na dół i czekał na kanapie. Po 20 minutach
Kamila zeszła na dół.
- To co idziemy?- zapytała?
- Tak już.- odpowiedział Louis.
- Ej, chwileczkę. Gdzie wy idziecie i to razem?- zapytał
Niall
- A co zazdrosny?- zapytała Kamila całując Nialla w
policzek.
- Yyy no tak.
- Idziemy na spacer.- powiedział Louis- długo jeszcze
będziecie nas przesłuchiwać?
- Dobra, już dobra. Idźcie.- powiedziała Kinga
Kamila i Louis wyszli z domu. Szli wolno ulicami. Louis
zaprowadził ją na skarpę, nad oceanem. Był zachód słońca. Louis patrzył w morze
a Kamila stała kilka kroków za nim.
- Pięknie tu prawda? Zawsze chciałem tu zgi…..- urwał Louis
- Co chciałeś?
-Nie, nic nie ważne.
- No powiedz, przecież słyszałam.
- Nie.
- Lou, proszę.
- Okej, okej ale jak Ci powiem to nie śmiej się ani nic. Zgoda?
- Zgoda.
- Zawsze wyobrażałem sobie moją śmierć tutaj.
- Jak to? Louis ty chyba nie chcesz się zabić? I dlaczego miałabym
się śmiać?
- Nie nic już nie ważne.
Do Kamili dzwoni telefon
- Tak? Zaraz będę.- mówi Kamila do telefonu, kończy
połączenie.
- Lou, przepraszam ale muszę już iść. Bob dzwonił. Muszę.
- Dobra, ja zostanę tu jeszcze.
- Okej ale obiecaj mi, że nic sobie nie zrobisz, przestraszyłam się jak zacząłeś
mówić o swojej śmierci. Wszystko jest okej?
- Po prostu moje życie nie ma sensu bez..db. Ta leć już. Pa-
Lou pocałował Kamilę w policzek.
- Paa- krzyknęła Kamila odchodząc
- Moje życie nie ma sensu bez..bez,…ciebie- powiedział cicho
i odszedł w drugą stronę.
Kamila wbiega do domu.
-Heej. Już jesteście? Właśnie. Gdzie Lou? –pyta Kinga
- Został ta jeszcze na chwilę, a ja musiałam wrócić idę
spotkać się z Bobem.
- tam czyli gdzie? Z Bobem? No chyba nie!
- No nw jakieś urwisko czy coś. On powiadał, że chciałby tam
umrzeć bo jego życie nie ma sensu. Nic nie rozumiem.
- Jak to nie rozumiesz! Przecież… On przecież Cię nadal
kocha! Nie widzisz tego?
- Słuchaj! Że ty pogodziłaś się z Harrym i wgl to nie
znaczy, że ja muszę i zrobię to samo.
Kamila pobiegła na górę się przebrać. Kinga w tym czasie
wróciła do oglądania telewizji.
_ Dobra ja wychodzę, nie czekajcie!
- A jeśli on przez Ciebie coś sobie zrobi?
- Możesz skończyć! Chyba nie jest jakimś psychopatą, żeby
się zabić?!
Kamila wyszła z domu.
Lou do domu wrócił po godzinie.
- Lou co tam? Co się dzieje?
- Część. Nic jestem po prostu zmęczony. Idę się umyć.
- No dobra. Ale wiesz, że możesz ze mną o wszystkim pogadać?
Tak po prostu Ci to mówię.
- Taak. Dzięki za wszystko, kochana jesteśHeej pysiaczki! Przepraszam że tak strasznie długo czekaliście na kolejny rozdział, który jest bardzo krótki i za to też przepraszam.wgl teraz nie mam czasu 3 klasa, testy, tańce, harcerstwo i muszę się przyznać że wgl zapominałam o tym blogu. Ale wy też się nie odzywaliście a ni nic więc chyba wam nie zależy na nowych rozdziałach :(( więc zastanawiam się czy nie usunąć wgl bloga, nikt nie komentuje, nikt nie pisze, cisza :((
piszcie, proszę bo jak nie to bd musiąła usunąć, zawiesić lub skończyć :) chyba, że tego właśńie chcecie
Obiecuję, że się poprawię :)
CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA! co dostajecie?
Wierzycie w koniec świata?
piszcie do mnie :))
http://sketchtoy.com/7735117
See you soon Kamaaa :** Love U :DD xx
Hahah xd pysiaaaczku !
OdpowiedzUsuńFajne too xd tylko niech on sie nie zabija, prosze.. : *
Do nn !
Pisz dalej, ja czytam tylko nie zabijaj nikogo ;D
OdpowiedzUsuń