Translate

piątek, 20 lipca 2012

Rozdiał 13







 13





Następnego dnia.
Dziewczyna postanowiły do końca rozpakować się. W swoich rzeczach znalazły kilka rzeczy chłopców. Postanowiły od razu pojechać do nich i oddać im ich rzeczy.

*W tym czasie u 1D*

Louis zszedł na śniadanie.
- Hej Lou. Jak tam wyjazd- zapytał Zayn.
- Świetnie.
- I co zaliczyłeś?
- Przestań. Ok.? Ja, ja naprawdę kocham.
- Patrzcie Louis Tomlinson się zakochał.
- Co się tak drzecie- zapytała Harry wchodząc do kuchni.
- Wiesz co się stało? Louis się zakochał.
- No co ty? Naprawdę?
- Tak.
- Ale przecież to był zakład Lou, nie pamiętasz, co mówiłeś?- zapytał Zayn
- Tak pamiętam. Ale od tamtego czasu coś się zmieniło.
- Tak a co? Już nie chcesz jej wykorzystać i porzucić? Z reszta tak ja ty Harry.
- Już nie. I proszę was. Nie chcę, żeby dziewczyny dowiedziały się o tym zakładzie.
Wtedy Louis odkręcił się i w drzwiach zobaczył stojące Kamilę i Kingę.
- O dziewczyny. Cześć.- zaczął Harry.
- My przyszłyśmy…. Z resztą nie ważne- powiedział Kamila rzucając torbę na podłogę i chwytając Kingę za rękę.
- A ty Zayn, nic na nie powiedziałeś. A podobno się przyjaźnimy. Ale to chyba nie prawda. Jedna wielka ściema.- powiedział Kinga
- Kinga spadamy- powiedziała Kamila ciągnąc Kingę za rękę.
- Poczekajcie to nie tak!- powiedział Lou.
-  A jak?    Z reszta nie ważne. Nie chce was znać!- Dziewczyny zaczęły opuszczać dom chłopców.
Kamila wychodziła z domu. Jednak Lou złapał jąka rękę.
- To nie tak. Pozwól mi to wytłumaczyć. Porozmawiajmy. Proszę.
- Nie dotykaj mnie! Odwal się! Rozumiesz? Nie mamy już o czym rozmawiać. Jaka ja jestem naiwna. Ze ja się tak dałam.
- Kama. To moja wina. Gdyby nie ja…
- Dobra. Nie ważne. Chodź!
- Ale Kinga. KOCHAM CIĘ!- krzyknął Harry.
Louis ustał przed drzwiami we wnętrz domu, blokując wyjście dziewczynom.
- Nie wyjdziecie stąd dopóki nie pogadamy!- powiedział stanowczo
- Chcesz się przekonać?- zapytała Kamila.
- Albo odejdziesz od tych drzwi sam albo ci w tym pomogę!
- Porozmawiajmy!
- Nie, nie będę z tobą rozmawiać. Zostaw nas w spokoju. Nie chcę już cię nigdy więcej oglądać!- Kamila wtedy odepchnęła Louisa od drzwi i wyszły z Kingą.
Wsiadły do samochodu. Były bardzo zdenerwowane. Czuły się, wykorzystane i oszukane.
Postanowiły jechać gdzieś przed siebie.
Louis, Harry i Zayn stali w salonie.
- Dzięki stary, na ciebie zawsze można liczyć- powiedział Louis chwytając kluczyki od swojego auta.
- To teraz to jest moja wina? To ja postanowiłem się założyć. Dobra nie będę w wami gadał już na ten temat. Róbcie co chcecie.- powiedział wchodząc na górę po schodach.
- Co my teraz zrobimy?- zapytał Harry.
- Wsiadaj do mojego samochodu. Jedziemy.
Chłopcy jak najszybciej wsiedli do samochodu i jechali za dziewczynami.
- Kinga prowadziła samochód Kamili a Louis swój.
- Kinga, zobacz tylko kto za nami jedzie. Dupki!
- cholera.
-Przyspiesz! Zgubmy ich.
Kinga przyśpieszyła.
- Louis chyba zauważyły, że za nimi jedziemy bo przyspieszyły.
- Nie martw się. Kiedyś się zatrzymają.
- Uważaj, żeby ich nie zgubić.
Dziewczyny cały czas przyspieszały w dodatku zaczęło lać. Jechały z dużą prędkością przez kilka minut.
- KINGA! UWAŻAJ!- krzyczała Kamila widząc przed sobą drzewo.
Kinga nie zdążyła. Dziewczyny wylądowały na drzewie.
Chłopcy jechali cały czas za nimi w pewnej odległości.
- Kurwa! Louis zobacz!- krzyknął Harry.
- poczekaj podjadę.
Po chwili Louis i Harry byli na miejscu wypadku. Szybko podbiegli do samochodu dziewczyn. Były nieprzytomne. Wyciągnęli je z samochodu i zadzwonili po karetkę.
Gdy już dojechali do szpitala. Dziewczyny natychmiast zabrano. Louis i Harry nie wiedzieli, co im jest, czy w ogóle przeżyją.
- To wszystko przeze mnie.- powiedział Louis trzymając dłonie na swojej twarzy.
- Nie chcę Cię dołować jeszcze bardziej. Ale tak Louis to twoja wina.
- Dzięki Harry. Ty to wiesz jak poprawić komuś nastrój.
- Przepraszam. Ale…
- dobra już nic nie mów.
Siedzieli na korytarzu przez bardzo długo. Poinformowali Zayn`a, Liam`a i Niall`a o tym co się stało. Oni po chwili też pojawili się w szpitalu.
Wszyscy siedzieli na korytarzu naprawdę bardzo długo a ten czas wydawał im się biegnąć w nieskończoność. Nie wiedzieli co się dzieje. Czy dziewczyny żyją, czy przeżyją i co im jest.
Po 3 godzinach wyszedł lekarz. Powiedział im, że dziewczyny żyją i, że na pewno będzie dobrze. Zrobią wszystko co w ich mocy. Powiedział również że  serce Kinga na chwilę ustało i, że musieli ją reanimować. Jej stan był gorszy. Dziewczyny są również poobijane, mają lekki wstrząs mózgu ale nic nie jest złamane. Lekarz nie pozwolił im wejść do środka.
Po tych wiadomościach trochę im ulżyło. Ale też uświadomili sobie co tak naprawdę zrobili. Prawie je zabili. Wszystkim napłynęły łzy do oczu. Dziewczyny leżały w śpiączce i niewiadomo było kiedy się wybudza.
Harry i Louis 5 dni spędzili w szpitalu siedząc przy dziewczynach. Mieli ogromne wyrzuty sumienia. Oni naprawdę je kochali a teraz to one leżą przez nich w szpitalu w śpiączce.

*Po 8 dniach.*
W ciągu tych dni cała piątka siedział w szpitalu, ale najwięcej Harry i Louis.
Louis siedzi przy łóżku Kamili, trzyma ja za rękę. Kamila jest cały czas w śpiączce.  Louis śpiewał Piosenkę Gotta Be Sou. Gdy nagle poczuł to, że Kamila poruszyła ręką. Bardzo się ucieszył. Po następnych kilki minutach znowu ruszyła ręką. Louis wiedział co to oznacza, Kamila budzi się. Napisał do Harrego który był w sali obok u Kingi. Jednak niestety u Kingi to nie nastąpiło. Po godzinie Kamila wybudziła się.

*Z perspektywy Kamili*
Leże na jakimś łóżku.  Czy ja jestem w szpitali? Co się stało? Naokoło siebie widzę aparatury, kroplówki i…….i Louis? Co on tutaj do cholery robi?
- Kamila. Jak ja się cieszę.- podskoczył Louis gdy zobaczył, że mam otwarte oczy, pocałował mnie w czoło.
- Proszę wyjdź.- powiedziałam cicho. Nie miałam siły.
- Ale…
- Proszę wyjdź.- powtórzyłam.
- Nie zostawię Cię.
- Mówiłam Ci już że nie chce cię więcej oglądać? Jak nie to teraz to mówię.
- Ale ja nie chce cię zostawić samej.
- Samej? Jak to? Gdzie jest Kinga?
- Jest w Sali obok.
- Co z nią? Co się w ogóle stało? Jaki jest dzisiaj dzień? A jak odpowiedz mi na te pytania to Louis proszę wyjdź stąd. Nie mam siły. I nie pokazuj mi się już nigdy.
- Miałyście wypadek 8 dni temu. Byłyście w śpiączce. Ty byłaś. Kinga cały czas jest w śpiączce. Z nią było albo jest gorzej. Jak chcesz to zawołam Harrego on powie Ci więcej co się z nią dzieje. On siedzi przy niej cały czas tak jak ja przy tobie.
- Jak to gorzej? Harry? Zróbcie nam przysługę i nie pokazujcie się nam więcej na oczy. A teraz proszę wyjdź z Sali.
- Skoro tego chcesz to wyjdę.
- Tak. Chcę.
Louis wstał i szedł po woli w stronę drzwi nie chciał zostawiać Kamili samej, ale ona nie chciała go znać.
- Louis. Możesz coś jeszcze zrobić dla mnie zanim znikniesz z mojego życia?
- Nie mów tak. No ale o co chodzi?
- Zawołaj lekarza.
- A co źle się czujesz?
- Nie. Po prostu go zawołaj. I Louis żegnaj.
- Dobra zawołam. Ale Kamila kocham Cię. Rozumiesz?
- Po prostu już wyjdź.- powiedziała.
Louis wyszedł z Sali. Po jego wyjściu Kamila zaczęła płakać. Ona też kochała Louisa, ale po tym co zrobił, co oni zrobili nie potrafiła.
Louis siedział cały czas pod salą Kamili postanowił, że nie zostawi jej.
Po godzinie do Kamili przyszedł lekarz. Opowiedział jej co się stało. W jakim były stanie. W jakim są teraz.

*Po 3 dniach*
Kinga wybudziła się. Jej stan bardzo się poprawił z resztą tak jak Kamili.
Kamila i Kinga były teraz w jednej Sali. Powiedziały lekarzom i pielęgniarkom, żeby nie wpuszczała chłopców do Sali. W Sali nie siedzieli bo nie mogli ale nie opuszczali szpitala. Dziewczyny dobrze wiedziały, że Harry i Louis cały czas siedzą przed ich salą i, że chcą z nimi porozmawiać. Ale one postanowiły, że ta cała piątka chłopaków już dla nich nie istnieje.
Po tygodniu wyszły ze szpitala. Mogły wrócić do domu. Cały czas ignorowały chłopków bo oni byli dla nich martwi.



Następny tak. trochę chyba którki.
ale podoba mi się chyba ten rozdział. Trochę pisany na szybko.
Nie weim kiedy będzie coś nowego.
 bo we wtorek wyjeżdzam nad morze i wracam w niedzielę.
A nie weim czy dodam coś do wtorku więc piszę to jużpod tym rozdziałem
Postaram się jeszcze cośdodać ale zobaczymy :)
DZiękuję za komentarze.
Czekam na nowe. Bardzo miło się je czyta! 
Za 3 ni już wielkie święto. Chyba nie muszę wam przypominać DIRECTIONERS :)
Bardzo się cieszę! 
Robi może ktoś z was jakiś filmik dla chłopców z podziękowaniami? albo wiecie może kto robi wyślijcie mi linki czy coś. Bo też chciałabym się dołączyć.
A i mam jeszcze do was pytanie. Ile chcieli byście rozdziałów? chcecie już koniec czy mam jeszcze to ciągnąć?
See you soon Kamaaa :*

1 komentarz:

  1. Super. Biedni chłopcy : (
    Jeszcze dużo rozdziałów! <.3
    Niech oni będą razem :')

    OdpowiedzUsuń