Translate

poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 11







 11




10 dni później

W ciągu tych 10 dni Kamila, Louis, Kinga i Harry spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. Wychodzili na zakupy, do kina, na obiad… Przez ten czas Kamila i Louis zbliżyli się do siebie. Kinga i Harry Chodzili n randki i wgl.


Dzisiaj. Jest 12 godzina. Dziewczyny już nie śpią. Uczą się do sesji.
Nagle do Kamili przychodzi SMS „ Spotykamy się dzisiaj o 19. Przyjadę po Ciebie.- Lou”.
Kamila odpisała „ Przepraszam Lou, dzisiaj nie mogę. Muszę się uczyć do sesji L- Kama”
Lou odpisuje „ Proszę! To ważne! A ty już wszystko świetnie umiesz. Pamiętasz uczyliśmy się razem. Nie wiem jak ty to zrobiłaś ale ja rozmuniem chęmię!”
Kamila odpisuje „ haha Lou. Db zobaczę może znajdę trochę czasu”
Lou odpisuje „ Bd czekał o 19. do zobaczenia! :*”

- Kinga wychodzę dzisiaj- oznajmiła Kamila odkładając telefon i biorąc książkę.
- Z Louim?
- Tak.
- To fajnie.- powiedział uśmiechając się delikatnie.
- A ty i Harry. Spotykacie się dzisiaj?- zapytała spoglądając na Kingę.
- Skoro ciebie nie będzie. To pewnie to wykorzystamy- zaśmiała się Kinga.
- Hahahha. Tylko nie popsujcie niczego tak jak ostatnio.
- nie mogę niczego obiecać. Wiesz jaki jest Harry, ale spróbujemy! A wy gdzie idziecie?
- No właśnie. Zapomniałam się zapytać haha- powiedział Biorąc do ręki telefon- zaraz się dowiem.
Kamila pisze „ Lou. A gdzie my w ogóle idziemy?”
Lou odpisuje „ Zobaczysz, to niespodzianka”
Kamila odpisuje „ dobrze wiesz, że za nimi nie przepadam. Napisz no bo nie wiem jak mam się ubrać”
Lou odpisuje „ Ty we wszystkim będziesz świetnie wyglądać”
Kamila odpisuje „ Tak, jasne. Napisz no! Bo jeszcze zrezygnuję”
Lou odpisuje „ No dobra. Skoro mi grozisz. To jedziemy na kolację”
Kamila odpisuje „ Dobra, dziękuję!”

- Kinia jedziemy na kolację!
- Dobra. Ale od razu po niej nie wracaj do domu, ok.?
- Jasne nie będę wam przeszkadzać.
Chwile po krótkiej rozmowie dziewczyny wróciły do nauki.Kinga leżała na dywanie i czytała książkę. Kamila siedziała na kanapie i również się uczyła.
Póżniej nadszedł czas obiadu więc zamówiły pizzę. Po obiedzie wciąż się uczyły.
W końcu była godzina 17. Kamila postanowiła zacząć przygotowywania do kolacji z Louisem.
- Kinga w co ja mam się ubrać?- zapytała zdenerwowana.
- Pamiętasz tę moją nową jasnoróżową  koronkową sukienkę?
- Tak.
- Będzie pasowała do tych twoich beżowych szpilek. Mogę Ci ją pożyczyć.
- Naprawdę? Wiesz jak bardzo Cię Kocham?- Kamila podbiegła z wielkim uśmiechem do Kingi i pocałowała ją w policzek.
- Tak wiem- odpowiedziała Kinga nie odrywając nawet na sekundę oczu od książki.
Kamila pobiegłą szybko na górę. Ubierał się, malowała, czesała i wgl.
Kinga w tym czasie rozmawiała z Harrym na Skaype.
- Hej. Hazz- pomachała.
- Cześć Kinia. Co dzisiaj robimy? Wiesz, że Kamila i Lou się spotykają?
- No pewnie, że weim. Idą do restauracji. A my no nie wiem. Spotkamy sięt o zobaczymy.
- Jak to do restauracji? Mi Lou mówił coś innego. … Dobra w sumie nie ważne. To będę za godzinę ok.?
- za godzinę? A myślisz, że zdążę? Chyba nie widzisz w jakim jestem stanie?
- Pięknie wyglądasz.
- Tak jasne.
- Naprawdę!
- Dobra, dobra. Bądź za 2 godziny.
- Nie, nie wytrzymam!
- Harry.
- Będę za godzinę.
- Jak sobie chcesz. Najwyżej będziesz siedział i czekał na mnie.
- Dobra.
- No dobra. To ja już lece bo naprawdę nie zdążę.
- weź laptopa do łazienki. Wiesz, chętnie sobie popatrzę.
-  Harry! Jak ty jesteś okropnie zboczony!
- Dobra. Nie powiedział bym zboczony, raczej… ciekawy? Tak ciekawy.
- dobra. Pa.
- to nie bierzesz laptopa?
- Nie.
- No ale…
- Do zobaczenia Harry- powiedział Kinga po czym szybko się rozłączyła.
Po zakończeniu rozmowy Kinga pobiegła na górę zacząć przygotowywać się do spotkania.

Była już 18,45 Kamila zeszła na dół już ubrana, uczesana i delikatnie umalowała. Wyglądała bardzo wyjątkowo i pięknie. Postanowiła spakować swoją torebkę. Włożyła do niej najpotrzebniejsze rzeczy które zawsze trzeba mieć w torebce.
Po 10 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Kamila podeszłą do drzwi i otworzyła je.
- Cześć Kamila. Jak ty przepięknie wyglądasz.- powiedział wręczając Kamilii piękną czerwona różę.
Louis był ubrany zwyczajnie, nie był jakoś mega wystrojony jak Kamila.
- Cześć- powiedział całując chłopaka w policzek.- Chyba się trochę niewłaściwie ubrałam. Może..
- Nie no co ty wyglądasz naprawdę świetnie.- powiedział – Cześć Kinga!- Krzyknął bo nigdzie jej nie widział
- hej Lou- odkrzyknęła Kinga- sory nie mogę zejść.
- No ale…
- Jedziemy?
- Tak- odpowiedziała- Kinia wychodzimy!- krzyknęła zanim zamknęła drzwi.
Przed domem dziewczyn stała limuzyna chłopców. Kamila poczuła się trochę niezręcznie ten strój, limuzyna i wgl.
Po chwili zwątpienia jednak wsiadła do samochodu. Usiedli z tyłu, szyby były przyciemnione więc nie widziała gdzie jadą. Przez cała podróż panowała trochę niezręczna cisza. Kamila podejrzewała , że nie jadą  na kolacje tylko w inne miejsce. Trochę sie obawiała.
- Hej Kam co jest?- zapytał spoglądając na niesłodko.
- Nie nic. Lou gdzie my jedziemy? Bo chyba nie na kolację.
- Zobaczysz jak będziemy na miejscu.
Nie pomogło to za bardzo Kamili. Bo to sama wiedziała. Dalsza podróż też przebiegała w ciszy. Po jakichś 10 minutach samochód się zatrzymał.
- Mogę zasłonić ci oczy?
- Ale dlaczego co niestało?
-nie nic. Mogę?
- Jak musisz.
- No dobra- wtedy Louis założył Kamili na oczy czarną opaskę. – ty masz szpilki.
- tak.
- To chyba muszę Cię zanieść.
- A dlaczego? Louis powiedz mi co się dzieje. Bo teraz to zaczęłam się bać.
- Poczekaj jeszcze chwilkę.
Wtedy Louis wziął Kamilę na ręce i zaniósł ja do pewnego miejsca.
Kamila nic nie widziała. Była trochę zdenerwowana bo nie wiedział co się dzieje. W końcu Louis posadziła ja na jakimś wielkim miękkim fotelu. Kamila słyszała tylko jakby szum fali? Ale to chyba niemożliwe.
- No nareszcie- powiedziała- Mogę już zdjąć tę opaskę?
- Tak jasne. Pomogę ci?
- Dobra.
Wtedy Louis ściągnął Kamili opaskę z oczu. Kamila rozejrzała się dookoła. Byli na plazy. Nie było tam nikogo oprócz nich. Wszędzie były świece, kwiaty, koce, jedzenie wgl było bardzo romantycznie.
- Jejku Louis dziękuję za to co dla mnie robisz.- podeszła do Louisa i pocałowała o w usta. Nie tak jak zwykle to robili ten pocałunek był taki „inny”.- ale mogłeś mi powiedzieć, bo tutaj w tych ciuchach wyglądam jak idiotka.
- Nie, nieprawda. Wglądasz tak pięknie, jeszcze nigdy tak pięknie nie wyglądałaś. Załuję, że ja się jakoś lepiej nie ubrałem. To co jesteś głodna? Przecież to w końcu kolacja.
- Nie wiem, sama nie wiem. Jestem pod wrażenie. No ale skoro to kolacja to chyba coś zjem.
Spędzili na plaży bardzo miło czas, jedni, rozmawiali, rozrabiali, wygłupali się tak jak zawsze to oni.
Nagle do Kamili przyszedł SMS od Kingi „ Spokojnie możecie wrócić do naszego domu, ja jestem u Harrego. Nie będę wam przeszkadzać. Wrócę jutro”
Kamila gdy przeczytał atę wiadomość uśmiechnęła się pod nosem. Było już trochę późno.
- To co Loui jedziemy do mnie?- uśmiechnęła się.
- Do ciebie? A może do nie?
- Ale u mnie nikogo nie ma. Kinga jest z Harrym u was.
- W takim razie jedziemy.
- Dobra.
- Poczekaj- Louis wstał- Zaniosę Cię?
- Czemu przecie znic mi nie jest.
- No ale twoje buty. W szpilkach po piasku.
- No tak. Skoro chcesz mnie nosić to proszę bardzo. Tylko uważaj bo jeszcze się przyzwyczaję.
Louis tak jak mówił zaniósł Kamilę do samochodu. Wracali tą samą limuzyną. Jednak w tym razem w czasie podróży rozmawiali.
Po 15 minutach byli już pod domem dziewczyn. Weszli do środka.
- To co będziemy robić?- zapytała Kamila.
- No to może na początek jakiś film?
- No dobra. Ale Louis proszę wybierz jakoś horror.
- No dobra.
- Ja pójdę zrobię popcorn.
Po 15 minutach zaczął się film. Był to wybrany przez Louisa horror.
- I wiesz jak byś się bała to jestem obok.
- na pewno zapamiętam. Ale nie licz, że się przestraszę. Horrory bardziej mnie bawią niż przerażają.
- No zobaczymy.
Siedzieli tak i oglądali film.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!0 krzyknęła z przerażeniem Kamila.
- Co jest? Nie bój się- przytulił ją.
-Nie nie bałam się, po prostu chciałam zobaczyć twoja reakcję. Szkoda, że nie widziałeś swojej miny jak zaczęłam krzyczeć. Następnym razem to nagram- zaczęła się śmiać.
- To ja tu się martwię. A ty sobie żartujesz?- zaczął się śmiać.- zaraz zobaczymy.- zaczął łaskotać Kamilę.
- Louis przestań proszę.- Kamila płakała ze śmiechu, rozmazała tusz.- zobacz co zrobiłeś jestem cała rozmazana.
- Oj tam. Ale ładnie ci.
- Ta dzięki.
Siedzieli tak jeszcze ze 2 godziny. 

Kinga cały wieczór spędziła z Harrym i chłopakami w ich domu. Została u nich na noc.





Przepraszam was BARDZO, BARDZO, BARDZO... że tak długo nic nowego nie było. 
Jakoś nie miałam ochoty pisać i jakoś tak. Przepraszam postaram sie to nadrobić w jakiś sposób!
Ale też nw czy w tym albo w następnym tygodniu sie coś pojawi ale postaram się.
A nie weim dlatego że w Srodę wyjeżdzam na Litwe. Amamy taką wymianę uvzniów i to jest od 4-12 lipca. Cieszę sie. poznam dużo nowych osób. pewnie zarażę kogoś One Direction Ifnection ale jużtrudno jakośta osoba przezyje.
A najgorsze jest to że tam bd problem z internetem i nie bd wiedział przez ten czas co sięu nich dzieje! To najgorsze co mogło mnie spotkać!
Dobra kończębo sierozpisaałam . Postaram sieo nowy jak najszybciej i przepraszam.
a ten rozdział wiem jest krótki i nie podoba mi się .
See you Kamaaa :*

2 komentarze:

  1. Kama, Kama , Kamaa a!
    Zjawiskowe to jest !
    Lou.. jakiś ty romantyczny hmhmhm.. :D
    ja poczekam na nowy, nawet rok, ale żeby się pojawił jak najszybciej :d
    Kinia :)xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Superrr, a ten Lou ohh.... Czekam na następną część : D
    Zapraszam do mnie : ) http://chlopaki1d.blogspot.com/2012/07/102-wymarzony-koncert.html

    OdpowiedzUsuń