Translate

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 14






 14






Minęły dwa tygodnie. Dziewczyny wciąż nie maja zamiaru rozmawiać ani z Louis`em ani z Harry`m za bardzo je zranili. Jednak ani Harry ani Louis nie mają zamiaru poddać się. Cały czas próbują nawiązać kontakt z dziewczynami. Dzwonią, piszą SMS-y, wysyłają prezenty, kwiaty, przychodzą pod dom. Jednak dziewczyny nie reagują na nic.
- Stary i co my teraz zrobimy? Ja muszę z nimi porozmawiać, wytłumaczyć im to wszystko-powiedział Harry.
- Tak wiem. Ja też chcę coś zrobić.
- Dajcie im już spokój co? Nie za bardzo je skrzywdziliście? I to w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział Liam.
- Tak byłbym zapomniał! A właśnie Zayn może przypomnij nam od kogo i w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział ze sztucznym uśmiechem na twarzy Louis patrząc na Zayn`a.
- Ej przepraszam. Przecież nie chciałem! Ale to nie jest moja wina, ze się założyliście więc sorry!
- Dobra skończmy! Bo jeszcze my przestaniemy ze sobą rozmawiać! Lepiej wymyślmy teraz co możemy jeszcze zrobić!- powiedział Harry.
- Tak na pewno. Wątpię, że uda wam się cokolwiek jeszcze zrobić. Chyba ze no nie wiem zamieszkacie na ich podwórku wtedy was zauważą- strzelił bezmyślnie Niall.
- No właśnie Harry. Słyszałeś?- zapytał Louis z uśmiechem
- Tak słyszałem ale to jes głupie!
- Louis ja żartowałem, nawet nie zastanawiałem się co mówię- zaśmiał się Niall- ale w sumie możecie spróbować. Chyba ze tego nie przeżyjecie.
- Harry proszę spróbujmy! Będziemy tam siedzieć do póki z nami nie pogadają. Może to jest jakieś rozwiązanie?
- Dobra. Możemy spróbować. Ale jak zginiemy… tzn jak Kamila nas zabiję…
- Nie zabije! spokojnie.
- To chodźmy spakujmy się! Poszukaj namiotu i śpiworów ja zajmę się resztą.
Po 2 godzinach Harry i Louis byli gotowi.
-Harry, Louis przytulcie mnie!- krzyknął ze łzą w oczach Niall zbiegając ze schodów.
- Ej ale przecież będziemy nie daleko
- No tak. Ale nie  wiadomo kiedy wrócicie… czy w ogóle wrócicie
- Bierzemy przecież laptopy będzie skype a i najważniejsze będziemy 20 minut drogi od domu!
- Tak ale to nie to samo! Przez skypa nie da się przytulić! To co przytulicie mnie?
- Jasne! Chodź tutaj!
Po czułym pożegnaniu chłopcy wyjechali. Po 15 minutach byli pod domem dziewczyn. Wzięli wszystko z samochodu ni zaczęli rozbijać obóz w ogródku dziewczyn.
Zauważyła ich Kinga.
- Ei Kama chodź tu szybko! Musisz to zobaczyć!
- Jezu co znowu?- powiedziała wyciągając swoje zwłoki z łóżka i schodząc na dół.
Podeszłą do okna.
- Sama zobacz.
- Co?! Co?! Co oni tu robią? Tępe, jabane gwiazdeczki! Czy do nich nie dociera, że my nie chcemy z nimi mieć nic wspólnego?- Kamila już chciała wyjść na dwór.
- Poczekaj zobaczymy co zrobią?- zaśmiała się Kinga
- Ciebie naprawdę to bawi? Oni SA jacyś nie normalni? Na co mam czekać na to aż jak rozłożą ten namiot? Oni chcą tu mieszkać?
- Ei ale poczekaj! Spójrz na Louisa on chyba pierwszy raz będzie namiot rozkładał.
- Dam im pół godziny potem ich z stad wywalę!
W ciągu pół godziny nie zdołali rozłożyć tego namiotu ale Kamila już postanowiła wyjść do nich.
- EJ! Co tutaj się dzieję?- wyszył z domu
- O cześć! Co tam u was? Jak się czujecie?- podbiegł do niej Louis.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie! Co wy tutaj do cholery robicie?! To nasz ogród!
- Hej Kama. Będziemy tu mieszkać!- powiedział Harry wciąż rozstawiając namiot.
- Mieszkać? Yhy na pewno! Chyba musicie mnie najpierw zabić! A co koledzy was z domu wyrzucili jak zobaczyli jakie z was są dupki?
- Nie, nie chcecie z nami rozmawiać więc będziemy u was mieszkać dopóki z nami nie porozmawiacie.
- No chyba nie!
- A tak w ogóle gdzie jest Kinga?- zapytał Harry
- A tak w ogóle to co się to obchodzi? Ona tu na pewno nie przyjdzie! Czy to tak trudno pojąć że nie chcemy z wami rozmawiać?  Ze nie chcemy was oglądać a już na pewno nie chcemy żebyście mieszkali w naszym ogrodzie! Czy to takie trudne? Wy macie w ogóle mózgi? Czy ta już wasza wielka sława totalnie je wam wypaliła?
- Tak mamy mózgi. Tak rozumiemy że nie chcecie nas znać ani widzieć i rozmawiać.
- Właśnie mówiliście że pójdziecie jak z wami porozmawiamy! A właśnie rozmawiam z wami więc już chyba pora wracać do domu!
- Ale nie chodzi o taką rozmowę. Chcemy wam wszystko wyjaśnić.
- Ale my nie mamy o czym rozmawiać! Jesteście pieprzonymi dupkami! Najchętniej teraz bym was zabiął1 Rozumiecie!? Więc radzę się wam już stąd wynosić! Chyba że naprawdę chcecie  zginąć!- powiedziała Kamila i poszła do domu.

Kamila weszła do domu.
- Oni są jacyś nie normalni! Zabiję ich!
- Nie pójdą?
- Powiedzieli że jak z nimi porozmawiamy o tym co się stało! Chyba ich cipki swędzą!
- Ignorujmy ich po prostu tak ja wcześniej
- I co nie wyjdziesz teraz z domu?
- Wyjdę ale na pewno nie do ogrodu!

Chłopcy spędzili na dworze u dziewczyna dzień i noc i następny dzień i noc. Dziewczyny nie rozmawiały z nimi nawet przez chwilę. Zachowywały się tak jak by w ich ogrodzie nikogo nie było. Minął następny dzień ta samo na ignorowaniu chłopców udawaniu że nie istnieją.
Nadeszła noc. Zaczęło okropnir lać, była burza padal grad. Chłopcy podeszli pod okno kuchni gdzie siedziały dziewczyny.
- Yhy zaczyna się.
- Wpuścicie nas?
- I co my zrobimy? Przecież oni tam siedzą na dworze! Na pewno już są cali mokrzy i zmarznięci!
- Obchodzi Cię ich los? A może ty nadal kochasz Harrego po tym?
- Tak.. nie.. sama nie weim. Ale nie chce żeby się coś im stało! Wpuśćmy ich do domu!
- Ja na pewno nie wezmę w tym udziału! Jak chcesz to sobie ich wpuszczaj! Ja na pewno nie będę z nimi gadać!
- Dobra ja też nie mam ochoty tego wysłuchiwać wpuszczę ich dam ręczniki i niech sobie siedzą a my posiedzimy na górze ok.?
- Jak tam chcesz. Ja idę!- Kamila wstał i poszła do swojego pokoju.

Kinga poszła do drzwi od strony ogrodu. Otworzyła je.
- No wchodźcie!
- Hej Kinia! Dziękuję!
Zostaw mnie ok.?  Ale to że pozwalamy wam tu zostać to niczego nie załatwia a ni nic nie miejcie nadziei! Zawiedliście nas! Rozumiecie? Kamila nawet nie zejdzie! Ja też będziemy siedzieć na górze a wy na dole! Macie ręczniki!- rzuciła w ich stronę i poszła na górę.
Chłopcy wykąpali się, przebrali i siedzieli cała noc nad rozmyślanie o różnych sprawach. Byli trochę załamani. Dziewczyny siedziały całą noc w pokoju  Kamili. Rano gdy zeszły na dół chłopcy wciąż byli w ich domu.
- Co wy tu jeszcze robicie?
- Zrobiliśmy śniadanie- uśmiechnął się Louis
- Mam nadzieję że niczego nie podpaliłeś! I nie jesteśmy głodne!
- Wszystko w porządku nic się nie stało.
- Ale proszę porozmawiajcie z nami!
- Właśnie rozmawiamy!
- Pozwólcie nam wszystko wytłumaczyć- powiedział Louis
- ale Louis tu nie ma co tłumaczyć! Zabawiliście się nami i tyle! Wystarczy?
- A wysłuchacie przynajmniej tego co chcemy wam powiedzieć?
- Nie chyba nie.
- Nie zachowujcie się jak dzieci! I przynajmniej posłuchacie! A potem ja chcecie to sobie pójdziemy.
- Jak dziecko! Odezwał się bardzo dorosły i dojrzały!
- Ale dobra jak pójdziecie to możemy posłuchać.
- Świetnie!
- To usiądźcie.
Dziewczyny usiadły obok siebie. Naprzeciwko nich siedział Louis i Harry.
- Więc. Zacznę od początku. Bo poznaliśmy się w klubie. No i spodobałyście się nam ale nie zwracałyście na mas waginie to co inne dziewczyny które zabiły by żebyśmy Siudo nich odezwali. No i po imprezie wróciliśmy do domu i cały czas o was myśleliśmy. Byłyście takie wyjątkowe i takie inne. Zaimponowało mam to. Założyliśmy się z chłopkami ale nie wiedzieliśmy że zakochamy się w was i ze będziemy chcieli być na zawsze z wami. Wiemy, że wszystko zepsuliśmy i że nie zasługujemy na takie wspaniałe dziewczyny jak wy. Bo was stać na kogoś lepszego niż my ale nie możemy żyć bez was. Kochamy was!
- Ale to było…
- Jak jakaś tania telenowela.
- Ale wybaczycie nam?
- Może kiedyś, nie wiem. A teraz sory strasznie źle się czuję- powiedziała Kamila.
- Co ci jest?- spytała Kinga
- Nie chyba nic po prostu chyba jestem chora.
- To może pojedziemy do lekarza?
- Nie to pewnie jakieś zatrucie albo przeziębienie na pewno mi przejdzie.
- Jak chcesz.
Kamila poszła na górę. Kinga wstała od stołu i usiadła na kanapie.
- A wy już idziecie tak?
-Yy no tak.. chyba.
- Ok. to posprzątajcie tylko po sobie.
Louis wyszedł z pokoju a Harry usiadł obok Kingi.
- Kinga?
- Yyy co?
- Kocham Cię i przepraszam tak wiem jestem dupkiem ale jak mi nie wybaczysz to chyba się zabiję.
Kinga nie odpowiedziała nic.
- Odpowiedz proszę.
- Harry.. ja.. ja………… słyszałeś to co ja?- odwróciła się Kinga
- To coś na górze.- powiedziała Kinga i pobiegła na górę zobaczyć co się stało.
Kinga zaczęła szukać Kamili ale w żadnym pokoju ani nigdzie jej nie było. Weszła do łazienki. Kamila leżała nieprzytomna na płytkach.
- Harry chodź tu szybko!- zaczęła krzyczeć
- Co się stało?- krzyknął z dołu
- Po prostu przyjdź tutaj.
- Już biegnę.
Harry wszedł do łazienki i zobaczyła Kamile leżącą na płytkach i niknę nad nią.
- zadzwoń po karetkę! Ona chyba nie oddycha.
- Poczekaj.
- Na co mam czekać? Na to aż umrze?
- Co się dzieje?- krzyknął Louis z dołu
- zawiozę ja do szpitala będzie szybciej.
Harry wziął na ręce Kamilę i szedł z nią na dół.
- Co się jej stało?- zapytał przerażony Louis.
- też chcielibyśmy wiedzieć. Jest  nie przytomna.
Harry zaniósł Kamile do samochodu siedział z nią z tyłu Louis a Kinga siedział z przodu obok kierowcy i płakała.
- Ciii nie płacz. Wszystko będzie w porządku.
- Ona nie może umrzeć! Jedź szybciej! Proszę!
Po 20 minutach dojechali do szpitala. Kamile od razu zabrali lekarze. Kinga siedział w koncie a obok niej Harry. Próbował ja pocieszyć. Louis w tym czasie chodził po korytarzu w jedna i w drugą stronę. Zadzwonił do chłopców i powiedział im o tym co się stało. Nikt nie wiedział co właśnie dzieje się z Kamilą. Co jej jest i czy żyje.


Następny :) taki trochę nw nie podoba mi się chyba xd Nie wiem kiedy będzie następny bo w niedzielę jadę do babci na tydzień i muszę się zająć też tą akcją. A tak wgl to co o niej myślicie? Wgl myślałam że więcej osób się nią zainteresuje bo na razie jest tylko 7 xd mam nadzieję że przybędzie osób :) powiedzcie koleżankom/ kolegom żeby jak najwięcej osób więzło udział :)
See you Kamaaa :*

6 komentarzy:

  1. Rozdział świetny ; D A z tą akcją bardzo dobry pomysł. Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://chlopaki1d.blogspot.com/2012/08/115-miosc-z-parkietu.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział *___*
    Czekam na więceej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. woow ;D jest mega fajnie ;D
    czekam nn !
    Kinia ;)xx

    OdpowiedzUsuń
  4. 52 year-old Physical Therapy Assistant Wallie Borghese, hailing from Port McNicoll enjoys watching movies like Godzilla and Scuba diving. Took a trip to Muskauer Park / Park Muzakowski and drives a Ferrari 250 GT LWB California Spider. ten artykul

    OdpowiedzUsuń