14
Minęły dwa tygodnie. Dziewczyny wciąż nie maja zamiaru
rozmawiać ani z Louis`em ani z Harry`m za bardzo je zranili. Jednak ani Harry
ani Louis nie mają zamiaru poddać się. Cały czas próbują nawiązać kontakt z
dziewczynami. Dzwonią, piszą SMS-y, wysyłają prezenty, kwiaty, przychodzą pod
dom. Jednak dziewczyny nie reagują na nic.
- Stary i co my teraz zrobimy? Ja muszę z nimi porozmawiać,
wytłumaczyć im to wszystko-powiedział Harry.
- Tak wiem. Ja też chcę coś zrobić.
- Dajcie im już spokój co? Nie za bardzo je skrzywdziliście?
I to w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział Liam.
- Tak byłbym zapomniał! A właśnie Zayn może przypomnij nam
od kogo i w jaki sposób się o tym dowiedziały?- powiedział ze sztucznym
uśmiechem na twarzy Louis patrząc na Zayn`a.
- Ej przepraszam. Przecież nie chciałem! Ale to nie jest
moja wina, ze się założyliście więc sorry!
- Dobra skończmy! Bo jeszcze my przestaniemy ze sobą
rozmawiać! Lepiej wymyślmy teraz co możemy jeszcze zrobić!- powiedział Harry.
- Tak na pewno. Wątpię, że uda wam się cokolwiek jeszcze
zrobić. Chyba ze no nie wiem zamieszkacie na ich podwórku wtedy was zauważą-
strzelił bezmyślnie Niall.
- No właśnie Harry. Słyszałeś?- zapytał
Louis z uśmiechem
- Tak słyszałem ale to jes głupie!
- Louis ja żartowałem, nawet nie zastanawiałem się co mówię-
zaśmiał się Niall- ale w sumie możecie spróbować. Chyba ze tego nie
przeżyjecie.
- Harry proszę spróbujmy! Będziemy tam siedzieć do póki z
nami nie pogadają. Może to jest jakieś rozwiązanie?
- Dobra. Możemy spróbować. Ale jak zginiemy… tzn jak Kamila
nas zabiję…
- Nie zabije! spokojnie.
- To chodźmy spakujmy się! Poszukaj namiotu i śpiworów ja
zajmę się resztą.
Po 2 godzinach Harry i Louis byli gotowi.
-Harry, Louis przytulcie mnie!- krzyknął ze łzą w oczach
Niall zbiegając ze schodów.
- Ej ale przecież będziemy nie
daleko
- No tak. Ale nie
wiadomo kiedy wrócicie… czy w ogóle wrócicie
- Bierzemy przecież laptopy będzie skype a i najważniejsze
będziemy 20 minut drogi od domu!
- Tak ale to nie to samo! Przez skypa nie da się przytulić!
To co przytulicie mnie?
- Jasne! Chodź tutaj!
Po czułym pożegnaniu chłopcy wyjechali. Po 15 minutach byli
pod domem dziewczyn. Wzięli wszystko z samochodu ni zaczęli rozbijać obóz w
ogródku dziewczyn.
Zauważyła ich Kinga.
- Ei Kama chodź tu szybko! Musisz to zobaczyć!
- Jezu co znowu?- powiedziała wyciągając swoje zwłoki z
łóżka i schodząc na dół.
Podeszłą do okna.
- Sama zobacz.
- Co?! Co?! Co oni tu robią? Tępe, jabane gwiazdeczki! Czy
do nich nie dociera, że my nie chcemy z nimi mieć nic wspólnego?- Kamila już
chciała wyjść na dwór.
- Poczekaj zobaczymy co zrobią?-
zaśmiała się Kinga
- Ciebie naprawdę to bawi? Oni SA jacyś nie normalni? Na co
mam czekać na to aż jak rozłożą ten namiot? Oni chcą tu mieszkać?
- Ei ale poczekaj! Spójrz na Louisa on chyba pierwszy raz
będzie namiot rozkładał.
- Dam im pół godziny potem ich z stad wywalę!
W ciągu pół godziny nie zdołali rozłożyć tego namiotu ale
Kamila już postanowiła wyjść do nich.
- EJ! Co tutaj się dzieję?- wyszył z domu
- O cześć! Co tam u was? Jak się czujecie?- podbiegł do niej
Louis.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie! Co wy tutaj do cholery
robicie?! To nasz ogród!
- Hej Kama. Będziemy tu mieszkać!- powiedział Harry wciąż
rozstawiając namiot.
- Mieszkać? Yhy na pewno! Chyba musicie mnie najpierw zabić!
A co koledzy was z domu wyrzucili jak zobaczyli jakie z was są dupki?
- Nie, nie chcecie z nami rozmawiać więc będziemy u was
mieszkać dopóki z nami nie porozmawiacie.
- No chyba nie!
- A tak w ogóle gdzie jest Kinga?- zapytał Harry
- A tak w ogóle to co się to obchodzi? Ona tu na pewno nie
przyjdzie! Czy to tak trudno pojąć że nie chcemy z wami rozmawiać? Ze nie chcemy was oglądać a już na pewno nie
chcemy żebyście mieszkali w naszym ogrodzie! Czy to takie trudne? Wy macie w
ogóle mózgi? Czy ta już wasza wielka sława totalnie je wam wypaliła?
- Tak mamy mózgi. Tak rozumiemy że nie chcecie nas znać ani widzieć
i rozmawiać.
- Właśnie mówiliście że pójdziecie jak z wami porozmawiamy!
A właśnie rozmawiam z wami więc już chyba pora wracać do domu!
- Ale nie chodzi o taką rozmowę. Chcemy wam wszystko
wyjaśnić.
- Ale my nie mamy o czym rozmawiać! Jesteście pieprzonymi
dupkami! Najchętniej teraz bym was zabiął1 Rozumiecie!? Więc radzę się wam już
stąd wynosić! Chyba że naprawdę chcecie
zginąć!- powiedziała Kamila i poszła do domu.
Kamila weszła do domu.
- Oni są jacyś nie normalni! Zabiję ich!
- Nie pójdą?
- Powiedzieli że jak z nimi porozmawiamy o tym co się stało!
Chyba ich cipki swędzą!
- Ignorujmy ich po prostu tak ja wcześniej
- I co nie wyjdziesz teraz z domu?
- Wyjdę ale na pewno nie do ogrodu!
Chłopcy spędzili na dworze u dziewczyna dzień i noc i
następny dzień i noc. Dziewczyny nie rozmawiały z nimi nawet przez chwilę.
Zachowywały się tak jak by w ich ogrodzie nikogo nie było. Minął następny dzień
ta samo na ignorowaniu chłopców udawaniu że nie istnieją.
Nadeszła noc. Zaczęło okropnir lać, była burza padal grad.
Chłopcy podeszli pod okno kuchni gdzie siedziały dziewczyny.
- Yhy zaczyna się.
- Wpuścicie nas?
- I co my zrobimy? Przecież oni tam siedzą na dworze! Na
pewno już są cali mokrzy i zmarznięci!
- Obchodzi Cię ich los? A może ty nadal kochasz Harrego po
tym?
- Tak.. nie.. sama nie weim. Ale nie chce żeby się coś im
stało! Wpuśćmy ich do domu!
- Ja na pewno nie wezmę w tym udziału! Jak chcesz to sobie
ich wpuszczaj! Ja na pewno nie będę z nimi gadać!
- Dobra ja też nie mam ochoty tego wysłuchiwać wpuszczę ich
dam ręczniki i niech sobie siedzą a my posiedzimy na górze ok.?
- Jak tam chcesz. Ja idę!- Kamila wstał i poszła do swojego
pokoju.
Kinga poszła do drzwi od strony ogrodu. Otworzyła je.
- No wchodźcie!
- Hej Kinia! Dziękuję!
Zostaw mnie ok.? Ale
to że pozwalamy wam tu zostać to niczego nie załatwia a ni nic nie miejcie
nadziei! Zawiedliście nas! Rozumiecie? Kamila nawet nie zejdzie! Ja też
będziemy siedzieć na górze a wy na dole! Macie ręczniki!- rzuciła w ich stronę
i poszła na górę.
Chłopcy wykąpali się, przebrali i siedzieli cała noc nad
rozmyślanie o różnych sprawach. Byli trochę załamani. Dziewczyny siedziały całą
noc w pokoju Kamili. Rano gdy zeszły na
dół chłopcy wciąż byli w ich domu.
- Co wy tu jeszcze robicie?
- Zrobiliśmy śniadanie- uśmiechnął się Louis
- Mam nadzieję że niczego nie podpaliłeś! I nie jesteśmy
głodne!
- Wszystko w porządku nic się nie stało.
- Ale proszę porozmawiajcie z nami!
- Właśnie rozmawiamy!
- Pozwólcie nam wszystko wytłumaczyć- powiedział Louis
- ale Louis tu nie ma co tłumaczyć! Zabawiliście się nami i
tyle! Wystarczy?
- A wysłuchacie przynajmniej tego co chcemy wam powiedzieć?
- Nie chyba nie.
- Nie zachowujcie się jak dzieci! I przynajmniej
posłuchacie! A potem ja chcecie to sobie pójdziemy.
- Jak dziecko! Odezwał się bardzo dorosły i dojrzały!
- Ale dobra jak pójdziecie to możemy posłuchać.
- Świetnie!
- To usiądźcie.
Dziewczyny usiadły obok siebie. Naprzeciwko nich siedział
Louis i Harry.
- Więc. Zacznę od początku. Bo poznaliśmy się w klubie. No i
spodobałyście się nam ale nie zwracałyście na mas waginie to co inne dziewczyny
które zabiły by żebyśmy Siudo nich odezwali. No i po imprezie wróciliśmy do
domu i cały czas o was myśleliśmy. Byłyście takie wyjątkowe i takie inne.
Zaimponowało mam to. Założyliśmy się z chłopkami ale nie wiedzieliśmy że
zakochamy się w was i ze będziemy chcieli być na zawsze z wami. Wiemy, że
wszystko zepsuliśmy i że nie zasługujemy na takie wspaniałe dziewczyny jak wy.
Bo was stać na kogoś lepszego niż my ale nie możemy żyć bez was. Kochamy was!
- Ale to było…
- Jak jakaś tania telenowela.
- Ale wybaczycie nam?
- Może kiedyś, nie wiem. A teraz sory strasznie źle się czuję-
powiedziała Kamila.
- Co ci jest?- spytała Kinga
- Nie chyba nic po prostu chyba jestem chora.
- To może pojedziemy do lekarza?
- Nie to pewnie jakieś zatrucie albo przeziębienie na pewno
mi przejdzie.
- Jak chcesz.
Kamila poszła na górę. Kinga wstała od stołu i usiadła na
kanapie.
- A wy już idziecie tak?
-Yy no tak.. chyba.
- Ok. to posprzątajcie tylko po sobie.
Louis wyszedł z pokoju a Harry usiadł obok Kingi.
- Kinga?
- Yyy co?
- Kocham Cię i przepraszam tak wiem jestem dupkiem ale jak
mi nie wybaczysz to chyba się zabiję.
Kinga nie odpowiedziała nic.
- Odpowiedz proszę.
- Harry.. ja.. ja………… słyszałeś to co ja?- odwróciła się
Kinga
- To coś na górze.- powiedziała Kinga i pobiegła na górę zobaczyć
co się stało.
Kinga zaczęła szukać Kamili ale w żadnym pokoju ani nigdzie
jej nie było. Weszła do łazienki. Kamila leżała nieprzytomna na płytkach.
- Harry chodź tu szybko!- zaczęła krzyczeć
- Co się stało?- krzyknął z dołu
- Po prostu przyjdź tutaj.
- Już biegnę.
Harry wszedł do łazienki i zobaczyła Kamile leżącą na
płytkach i niknę nad nią.
- zadzwoń po karetkę! Ona chyba nie oddycha.
- Poczekaj.
- Na co mam czekać? Na to aż umrze?
- Co się dzieje?- krzyknął Louis z dołu
- zawiozę ja do szpitala będzie szybciej.
Harry wziął na ręce Kamilę i szedł z nią na dół.
- Co się jej stało?- zapytał przerażony Louis.
- też chcielibyśmy wiedzieć. Jest nie przytomna.
Harry zaniósł Kamile do samochodu siedział z nią z tyłu
Louis a Kinga siedział z przodu obok kierowcy i płakała.
- Ciii nie płacz. Wszystko będzie w porządku.
- Ona nie może umrzeć! Jedź szybciej! Proszę!
Po 20 minutach dojechali do szpitala. Kamile od razu zabrali
lekarze. Kinga siedział w koncie a obok niej Harry. Próbował ja pocieszyć.
Louis w tym czasie chodził po korytarzu w jedna i w drugą stronę. Zadzwonił do
chłopców i powiedział im o tym co się stało. Nikt nie wiedział co właśnie
dzieje się z Kamilą. Co jej jest i czy żyje.
Następny :) taki trochę nw nie podoba mi się chyba xd Nie wiem kiedy będzie następny bo w niedzielę jadę do babci na tydzień i muszę się zająć też tą akcją. A tak wgl to co o niej myślicie? Wgl myślałam że więcej osób się nią zainteresuje bo na razie jest tylko 7 xd mam nadzieję że przybędzie osób :) powiedzcie koleżankom/ kolegom żeby jak najwięcej osób więzło udział :)
See you Kamaaa :*
Rozdział świetny ; D A z tą akcją bardzo dobry pomysł. Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://chlopaki1d.blogspot.com/2012/08/115-miosc-z-parkietu.html
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ; **
OdpowiedzUsuńSuper rozdział *___*
OdpowiedzUsuńCzekam na więceej :D
woow ;D jest mega fajnie ;D
OdpowiedzUsuńczekam nn !
Kinia ;)xx
super, czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuń52 year-old Physical Therapy Assistant Wallie Borghese, hailing from Port McNicoll enjoys watching movies like Godzilla and Scuba diving. Took a trip to Muskauer Park / Park Muzakowski and drives a Ferrari 250 GT LWB California Spider. ten artykul
OdpowiedzUsuń