4
Dziś jak zwykle z resztą chłopcy spotykają się na śniadaniu.
- Dzień dobry!- wita się uśmiechnięty Tommo.
- Hej.- odpowiadają.
- I co Harry wymyśliłeś coś?-
pyta z dziwnym uśmiechem Lou
- No wymyśliłem, wymyśliłem- odpowiada dumny Harry.
- No i co to jest? -pyta Niall.
- No właśnie Harry?- pyta Zayn
- No więc myślałem nad tym pół nocy…- mówi
- Iii?
- Mam genialny
pomysł! Pójdziemy pod ich dom i będziemy siedzieć pod nim dopóki z niego nie
wyjdą- opowiadał dumny Harry.
Wszyscy oprócz Lou zaczęli się śmiać.
- Tylko to wymyśliłeś przez całą noc?- zapytał płaczący ze
śmiechu Liam.
- No tak. A czemu wszyscy się śmieją? Nie rozumiem was! To
jest naprawdę świetny pomysł!- mówił rozczarowany Harry
- Świetny pomysł?- śmiał się Zayn.
- Chyba dla małego dziecka!- dodał Niall.
Liam śmiał się cały czas, nie był w stanie niczego
powiedzieć. Louis cały czas siedział na miejscu, nie śmiał się, nie odzywał
się. Myślał nad czymś.
- Zawsze uważaliśmy, że jesteś najmądrzejszy w całym naszym
zespole- śmiał się Liam
Harr`emu zrobiło się smutno.
- Ale chyba musimy zmienić zdanie.- dodał.
- A ty co byś zrobił mądralo?!!- zapytał zirytowany Hazz.
- Ja na pewno mając całą noc wymyślił bym coś mega fajnego!-
odpowiedział pewny siebie Zayn.
- I jak ty chcesz je tu zdobyć?- zapytał Niall
Louis nagle wstał z krzesła i krzyknął.
- Możecie się wreszcie zamknąć?!
Wrócił na krzesło i usiadł na nie. Chłopcy patrzyli na nie
go ze zdziwieniem.
- Hmmmm… wiesz Harry to chyba nie jest najgorszy pomysł-
uśmiechnął się Lou.
- Czyś ty zwariował?!- zapytał Liam
Chłopcy znowu wybuchli śmiechem.
-Nie nie zwariowaliśmy, myślę że to może się nawet udać-
mówił Lou patrząc na Harrego
- Naprawdę?!- wsał z miejsca ucieszony Harry
- Tak. Naprawdę.
- To kiedy idziemy? -zapytał Hazz
- No zaraz. Zbierzemy się i idziemy. Tylko najpierw
pojedziemy jeszcze po marchewki!- odpowiedział Lou wskazując na łazienkę
- Ok.
Wszystkiemu przyglądali się chłopcy i cały czas się śmieli.
- Louis?- zapytał z troską w głosie Niall
- Tak?
- Dobrze się czujecie? Może zadzwonię po lekarza?
- Tak czujemy się świetnie. Nie, nie musisz!- odpowiedział
wściekły Lou, wchodząc po schodach.
Zayn, Niall i Liam leżeli na kanapie i podłodze , śmiejąc
się.
Po 20 minutach Larry byli gotowi. Zeszli na dół i kierowali
się do wyjście. Chłopcy w tym czasie oglądali telewizję.
- Wychodzimy. Nie wiemy kiedy wrócimy- mówił z pogarda
głosie Tommo.
- Naprawdę chcecie tam iść?- uśmiechnął się Niall.
- Tak chcemy! A co?
- Pomyślcie nad tym jeszcze!
- Nie mamy nad czym się zastanawiać- powiedział Harry
otwierając drzwi.
- No to powodzenia!- uśmiechnął się Liam
Po tym jak Louis i Harry wyszli z domu chłopcy szybko
zerwali sicze swoich miejsc. Podbiegli do okna. Chcieli zobaczyć czy oni
naprawdę chcą tam pojechać.
Harry zauważył ich w oknie i pomachał im uśmiechając się
tajemniczo.
- No nie wierze, że oni naprawdę tam pojechali.- mówił Niall
siadając na kanapę.
Zayn i Liam ciągle stali przy oknie i patrzyli jak Larry
odjeżdżają. Po chwili dołączyli do Niall`a i dalej oglądali film.
Louis i Harry pojechali najpierw do sklepu po marchewki dla
Louisa. Po 20 minutach byli pod domem dziewczyn.
- Jeeej jaki ładny domek- powiedział Harry- Kingi czy
Kamili?- dodał.
- Chyba Kamil ale nie jestem pewny. Ładny- odpowiedział-
poczekaj zaparkuję trochę dalej.
Louis pojechał trochędalej, tam zostawili samochód. Poszli
pod dom Kamili. Stali pod nim i stali.
- Lou? A jak ich nie ma w domu?- zapytał Harry
- To kiedyś na pewno wrócą- uśmiechnął się Lou.
Dziewczyny były wtedy w domu. Oglądały film. Nie wiedziały
że ktoś stoi pod ich domem.
Chłopcy usiedli po drugiej stronie ulicy na krawężniku.
Siedzieli tam przez jakąś godzinę. Prawie się nie odzywali. Rozmawiali tego
dnia na dziwne tematy np. o pogodzie co nigdy im się nie zdarza. Byli trochę zdenerwowani i podekscytowani.
- Lou co zrobimy gdy wyjdą domu?- zapytał zaciekawiony Hazz.
- No nie wiem. Mozę podejdziemy, ale to może być ryzykowne.
Może nam się coś stać- uśmiechnął się Tommo.
- Hahaha- zaśmiał się Hazz.
Siedzieli i siedzieli. Louis jadł marchewki. Gdy nagle…
- O BOŻE PRZECIEŻ TO HARRY STYLES I LOUIS TOMLINSON!!!!!!!-
zaczęła krzyczeć jakaś dziewczyna, która szła z przyjaciółkami.
- JEZU, JEZU GDZIE?- usłyszała następna
- Tam na krawężniku! Widzisz?
- Widzę!!!!!!!!!!!!!!!
- to oni z tego zespołu One Direction!- krzyczą następne dziewczyny.
I wtedy zaczęło zbiegaćsię coraz więcej i więcej ludzi,
któży chieli autograf i zdjęcie. Nastolatki piszczały na ich widok. Chłopcy
więc nie mieli wyboru musieli rozdawać autografy i pozować do zdjęć.
- Kinga co tam się dzieje? Zobaczysz?- pyta zaciekawiona
wrzaskiem Kamila.
- Ok.
Kinga podeszła do okna i zobaczyła mnóstwo ludzi i…
- Ej! Kama nie uwierzysz co tam widzę!- krzyknęła Kinga z
balkonu.
- Co?
Dobiegła na balkon Kamila
- Jezu! Po co oni tu przyszli?- zapytała Kama
- No nie mów, że nie widzisz i nie słyszysz co one tam
wrzeszczą?- odpowiedziała Kinga
- Jej przecież to Louis i Harry. Co oni tu robią? Żeby tylko
nas nie zauważyli bo będą już wiedzieć gdzie mieszkamy a wtedy częściej ich to
będziemy widziały!
Wtedy Hazz zauważył je na balkonie
- Lou spójrz na balkon! To Kinga i Kamila
- Oo widzę.
Wtedy uśmiechnęli się i pomachali do Kingi i Kamili.
- Może im jakoś pomożemy? Przecież te dziewczyny zaraz ich
rozszarpią- zapytała Kinga
- Taa. Nie! Mogli tu nie przychodzić. Mają to co chcieli!
Fanki, fanki!
- Kama nie bądź taka!
- Jaka?
- No pomóżmy im!
- Jak chcesz to idź.
Louis i Harry ciągle
jeszcze przez godzinę byli pod ich domem, rozdawali autografy, nawet coś
zaśpiewali. Wiedzieli już, że ani Kinga ani Kamila nie wyjdą do nich.
Postanowili wrócić do domu. Co nie było łatwe bo wokół nich wciąż było sporo
dziewczyn. Musieli poczekać jeszcze jakieś pół godziny jak każda zdąży wziąć
autograf, zrobić zdjęcie, znosić ich dzikie krzyki radości. Potem poszli do
samochodu Tomma i wrócili do domu. Byli bardzo zmęczeni, bolały ich głowy i
byli zawiedzeni tym że nie zamienili słowa z dziewczynami. Weszli do domu.
- Nooo moi kochani! I jak wam poszło?- zapytał ciekawy
Niall, jedząc kolację.
- Taaa świetnie- powiedział zmeczony i zirytowany Lou.
- Co się stało? Wyglądacie okropnie.- powiedział Liam.
- Noo właśnie opowiedzcie wszystko!- zaproponował Zayn.
- Wieć siedzieliśmy pod ich domem, siedzieliśmy i
siedzieliśmy, jedliśmy marchewki. Nagle usłyszeliśmy krzyki : HARRY STYLES I
LOUIS TOMLINSON, ONE DIRECTION TU SĄ!. No i zleciało się tysi…ąć fanek i
mordowały nas przez jakieś 2 godziny. – opowiadał Lou.
- A przy okazji jeszcze widziały to Kinga i Kamila i nawet
nie wyszły z domu- mówił Hazz.
- Ale to są wasze, nasze
fanki i chyba nie możecie być na nie źli- powiedział Niall.
- Nie, nie jesteśmy źli na nasze, fanki. Po prostu jesteśmy
zmęczeni i zirytowani, że Kinga i Kamila nie zwracały na nas uwagi.
- Oooo biedacy! Ale od razu mówiliśmy, że ten wasz genialny
plan nie wyjdzie- zaśmiał się delikatnie Niall.
- Oooo przestań już- krzyknął Lou- Chodź Harry idziemy spać.
- Dobranoc wam- powiedzieli chłopcy.
- Pa- odpowiedział Harry wchodząc po schodach.
Majówka, majówka, majówka!
Cieplutko!
A wam jak mija czas?
ja już w piątek mam szkołę ;/ na szczęście jest wycieczka Uff :)
Jak zwykle czekam na komentarze, uwagi i wgl. piszcie, piszcie i piszcie...
See You Soon :)
Kamaaa :*
świetny czekam na następny
OdpowiedzUsuńuuu :d fajnie fajnie
OdpowiedzUsuńHehe . Ale Harry wymyślił . Super !!
OdpowiedzUsuń